Mocne słowa w stronę Chmiela. „Na pewno zdaje sobie sprawę, iż zrobił błąd”

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Witold Skrzydlewski grzmiał po ostatnich spotkaniach ligowych jego zespołu. H.Skrzydlewska Orzeł Łódź przegrał z Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski, ale potem zaskoczył wszystkich zwycięstwem z Cellfast Wilkami Krosno. Robert Chmiel po tymże spotkaniu dał do zrozumienia poprzez media społecznościowe, iż nie jest zadowolony z sytuacji w parku maszyn. Skrzydlewski natomiast odpowiedział w „Kolegium Żużlowym” na pytanie odnośnie negocjacji z byłym zawodnikiem swojego zespołu. Podobnie jak Jan Kvech, Polak miał znaleźć się w kadrze na sezon 2026.

Ostre słowa właściciela

Właściciel łódzkiego klubu powiedział, iż jego zdaniem, sporo namieszał menedżer zawodnika. To właśnie przez niego, wedle słów Witolda Skrzydlewskiego, nie doszli do porozumienia z Robertem Chmielem. Skrzydlewski uważa, iż jego były zawodnik z pewnością żałuje podpisania umowy w Krośnie, gdzie nie jest tak wiodącą postacią jak w Łodzi, gdzie mógł liczyć na huczne wsparcie fanów.

Pan Robert Chmiel nie jest osobą, która decyduje. Za niego decyduje jego menedżer – powiedział Witold Skrzydlewski. – Rozmawiamy o kwocie, czekamy na odpowiedź. Czytamy, proszę Pana, iż jest w innym klubie. Na pewno zdaje sobie sprawę, iż zrobił błąd. Jego sprawa. jeżeli się podpisuje kwity, a nie czyta, to jest duży błąd.

Kvech był blisko

Czech Jan Kvech również rozmawiał z łódzkim klubem przed sezonem 2026. Patrząc na obecną formę byłego żużlowca Stelmet Falubazu Zielona Góra, można powiedzieć, iż Orzeł Łódź zyskałby fenomenalnego zawodnika. Dlaczego zatem nie doszło do podpisania kontraktu w Łodzi przez reprezentanta Czech? Skrzydlewski potwierdził rozmowy, ale Kvech wybrał ofertę u niego pracodawcy. Został nim właśnie INNPRO ROW Rybnik.

To była jego decyzja. Rozmawialiśmy na spotkaniu, gdzie dostał od nas inną kwotę. Pan (Kvech) miał się odezwać, a gdy tego nie robił, sami do niego zadzwoniliśmy. Okazało się, iż podjął inną decyzje. Jego wybór – podkreślił działacz.

Na linii ognia znalazł się również dyrektor Jan Konikiewicz, który najwidoczniej może liczyć na specyficzne relacje z właścicielem klubu. Ten zapytany o współpracę z dyrektorem, odpowiedział następująco:

Największy bajkopisarz w całym Układzie Warszawskim – zakończył Witold Skrzydlewski.

Idź do oryginalnego materiału