
Mamed Khalidov już w najbliższą sobotę może ponownie zostać mistrzem największej organizacji w naszym kraju. Podopieczny Pawła Derlacza i Szymona Bońkowskiego podczas KSW 117 w Warszawie zmierzy się z aktualnym mistrzem wagi średniej – Pawłem Pawlakiem.
Reprezentant Arrachionu Olsztyn wraca do klatki po ponad rocznej przerwie. Khalidov w ostatniej walce sprawił niemałą niespodziankę. Mamed zmierzył się z mistrzem wagi półśredniej – Adrianem Bartosińskim. ”Bartos” był faworytem tego starcia.
45-latek po ciężkim początku zaskoczył wszystkich. Khalidov nie pierwszy raz udowodnił, iż jest wirtuozem jeżeli chodzi o walkę w parterze. Mamed w drugiej rundzie balachą poddał faworyta. Dla ”Bartosa” była to bolesna pierwsza zawodowa przegrana.
Już wiele razy na biodrach Khalidov był zawieszany pas mistrzowski KSW. Pierwszy raz miało to miejsce w 2009 roku, gdy został historycznym pierwszym mistrzem wagi półciężkiej. Później zdobył tytuł w wadze średniej w 2015 roku, gdy gwałtownie znokautował Michała Materlę. Odzyskał też tytuł w 2020 roku, gdy po 36-sekundach udanie zrewanżował się Brytyjczykowi – Scottowi Askhamowi.
ZOBACZ TAKŻE: Mateusz Gamrot na drodze po tytuł UFC. Jego trener nie ma wątpliwości
Był taki moment
Mamed Khalidov i Paweł Pawlak byli gośćmi wczorajszego programu ”Oko w oko”. Jeden z widzów, który dodzwonił się do studia postanowiła zapytać Khalidova czy był moment w jego karierze, gdy miał dość mieszanych sztuk walki.
Mamed zapewnił, iż był taki moment na początku jego zawodowej kariery, gdzie był bliski porzucenia MMA.
Widz: Czy zdarzyło Ci się kiedyś w walce – pomyśleć w trakcie ”o cholera, po co mi to było”.
Mamed Khalidov: No tak, było tak. Na początku w pierwszych walkach, gdzie po trzech minutach oddychać nie mogłem. I przegrałem tą walkę swoją na Litwie i tak postanowiłem, po co mi to w ogóle potrzebne jest, chyba się nie nadaję do tego. To był taki moment naprawdę – mogłem to skończyć tak, żebym więcej nie wyszedł do klatki. Bardzo blisko byłem.
Mamed zadebiutował w 2004 roku i nie były to łatwe początki, bowiem przegrał dwie pierwsze walki przed czasem. Odbudował się w naszym kraju, aby w 2005 roku ponownie zawalczyć na Litwie. I tym razem przegrał przed czasem z zawodnikiem publiczności. Co interesujące w przyszłości udało mu się zrewanżować już na gali KSW. Była to gala KSW 9, gdy w 51-sekund gilotyną poddał Valdasa Poceviciusa.

1 dzień temu
















