Ma cenne wsparcie. Zawodnik Stali z ambitnymi planami

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Młody czeski talent przez cały czas idzie w górę. Adam Bednar przyszedł do Gezet Stali Gorzów jako nieopierzony młokos, którego stać na wielkie rzeczy. kilka czasu później, Bednar zaczął udowadniać swoją wartość. Co najważniejsze dla gorzowskiego zespołu, młody żużlowiec cały czas się rozwija. Jednakże spora w tym zasługa obecnego szkoleniowca Żużlowej Reprezentacji Polski – Stanisława Chomskiego.

Chciałbym zdobyć medal SGP2. Ten rok miał być zobaczeniem, co i jak, ale apetyt na sukces urósł. Dobre punktowanie w PGE Ekstralidze również znajduje się na liście priorytetów. Przy okazji dziękuję za wsparcie panu trenerowi Stanisławowi Chomskiemu, który cały czas obserwuje mój rozwój – przyznaje Adam Bednar w rozmowie z klubowymi mediami.

Uraz pokrzyżował plany

Adam Bednar brał udział w poważnym wypadku podczas meczu U24 Ekstraligi. Młody Czech ominął eliminacje SGP 2 w Pardubicach, ale potem otrzymał szansę w Debreczynie. Tam jednak końcówka zawodów zmieniła trajektorie awansu. Ostatecznie Czech otrzymał „dziką kartę” na cały cykl, walcząc do końca o medal. Tam jednak zabrakło szczęścia. Sam żużlowiec zauważa, iż ten rok był nieco lepszy pod kątem walki na torach PGE Ekstraligi.

Nie muszę chyba mówić, iż uraz był zdecydowanie najgorszą częścią tego sezonu. Miałem jednak wiele udanych momentów. Ocierałem się o komplety punktów, a w przedostatnim domowym meczu udało mi się wygrać wszystkie swoje biegi. W PGE Ekstralidze dostałem kilka szans i to nie był jeszcze szczyt moich umiejętności. W meczu z Lublinem żałuję upadku, gdy jechałem jako 3. Z Wrocławiem poza pierwszym startem, miałem samo GP. W końcówce było już lepiej. Pogoń w Rybniku za juniorem rywali zapamiętam na długo.

O krok od czegoś wielkiego

Adam Bednar do samego końca pokazywał w Zlatej Prilbie, iż jest w stanie walczyć o coś więcej. Młody Czech chce wreszcie wygrać najstarszy żużlowy turniej na świecie i było o to bardzo blisko. Pechowo nie wytrzymał nerwów i zerwał taśmę w finale. Bednar sam uważa, iż miał szansę na przynajmniej podium.

Myślę, iż po prostu nie wytrzymałem. Kilka dni przed Zlatą Prilbą nie było wiadomo, czy pojadę. Wszystko dlatego, iż na niedzielę, zaplanowano pierwotnie nasz mecz z Rybnikiem. Zlatą Stuhę już mam, więc strata była mniejsza. Byłem szczęśliwy, gdy się dowiedziałem, iż pojadę w Prilbie. Startowałem w niej od początku, więc czekała mnie długa przeprawa, aby dojść do finału. To się jednak udało, gdzie po kilku powtórkach nie wytrzymałem i wjechałem w taśmę. Szkoda, bo była szansa na co najmniej podium.

Adam Bednar
Idź do oryginalnego materiału