Legia Warszawa na czarnej liście znanego dziennika

23 godzin temu
Kryzys sportowy w Legii Warszawa sprawił, iż "Wojskowi" przerwę zimową spędzają na odległym, 17. miejscu w tabeli Ekstraklasy. W stolicy zdają się myśleć bardziej o zajęciu miejsca w środku stawki, aniżeli o zdobyciu szesnastego tytułu mistrzowskiego. Na ten legioniści już trochę czekają. W związku z tym "Marca" umieściła jeden z największych polskich klubów na niechlubnej liście.
Runda jesienna w wykonaniu Legii Warszawa wyglądała tragicznie. "Wojskowi" zawiedli na każdym froncie - nie zagrają na wiosnę w europejskich pucharach, pożegnali się już z Pucharem Polski, a w Ekstraklasie zajmują przedostatnie, 17. miejsce. Misję ratowania stołecznego klubu powierzono Markowi Papszunowi, który skompletował już sztab i zdecydował, których piłkarzy nie potrzebuje w kadrze pierwszego zespołu.


REKLAMA


Zobacz wideo Ogromne zamieszanie wokół dyskwalifikacji Polaka na TCS. O co chodzi z zakazem fluoru?


Mistrzostwo to tylko mrzonka? Legia czeka na to od 2021 roku
W związku ze słabo wyglądającymi wynikami sportowymi, legioniści pierwszy raz od lat nie myślą o zakończeniu sezonu jako mistrzowie Polski. Celem numer jeden jest obrona przed spadkiem i zajęcie miejsca w środku tabeli. Ewentualnie zakręcenie się w walce o europejskie puchary. Strata do czwartego Rakowa Częstochowa wynosi 10 oczek.
Patrząc na różnicę punktów w porównaniu z liderem, Wisłą Płock, jest minimalnie gorzej - ta wynosi 11 punktów. Mimo to, mistrzostwo nie jest tym, o czym mówi się w Warszawie. A na tytuł Legia czeka od 2021 roku. Od tego czasu jego zdobycie świętowały ekipy Lecha Poznań (2022, 2025), Rakowa Częstochowa (2023) i Jagiellonii Białystok (2024).
Hiszpanie publikują niechlubną listę. Z Legią nie jest tak źle?
W związku z tym legioniści znaleźli się na niechlubnej liście opublikowanej przez dziennik "Marca". Ta dotyczy pięćdziesięciu europejskich stolic, które najdłużej czekają na zdobycie mistrzostwa swojego kraju. W UEFA figuruje jednak 55 państw. Jakie nacje wykluczyli Hiszpanie?
"Nie jest łatwo precyzyjnie określić liczbę państw, gdy mówimy o Europie. Dokładna liczba zależy od przyjętej definicji: od tego, czy wliczamy lub wykluczamy kraje dzielące terytorium z Azją, czy uwzględniamy lub pomijamy mikro-państwa, a także czy bierzemy pod uwagę terytoria, których suwerenność nie jest powszechnie uznawana" - czytamy. Na liście nie znalazły się Izrael, Szkocja, Kosowo, Wysypy Owcze i Gibraltar. Są tam za to Azerbejdżan, Watykan czy Monako.


Najdłużej, bo od 32 lat, czeka Luksemburg - w 1994 roku ostatni tytuł wywalczył Avenir Beggen. jeżeli chodzi o większe nacje - od 25 lat mistrzowskiej fety nie przeżyli kibice w Rzymie. Wówczas zdobycie "scudetto" świętowali fani i piłkarze AS Romy.


Lista posiada jednak wiele nieścisłości, które hiszpańskie media starają się (dość nieskutecznie) rozwiać. Jedną z nich jest norweski Stabaek, mistrz kraju z 2008 roku. Klub ma siedzibę w Baerum, na przedmieściach Oslo, ale formalnie nie jest stołecznym klubem. Do mistrzostwa wywalczonego przez ekipę mieszczącą się w samej stolicy Norwegii musielibyśmy cofnąć się do 2002 roku.
W Grecji z kolei wzięto pod uwagę tytuł zdobyty w 2025 roku przez Olympiakos Pireus. Wszystko ze względu na to, iż nadmorska miejscowość stanowi odrębną od Aten gminę, ale jest położona zaledwie kilka kilometrów dalej. Mimo to, uwzględnienie tego mistrzostwa może budzić wątpliwości.
W zestawieniu znalazły się także Liechtenstein czy Monako, co nie do końca ma sens. W przypadku tych pierwszych powszechnie wiadome jest, iż FC Vaduz występuje w lidze szwajcarskiej, a w kraju rozgrywanym jest jedynie puchar, który zresztą klub wygrał 51 razy. AS Monaco z kolei rywalizuje we francuskiej Ligue 1. Obecność na liście "Marki" Watykanu też może budzić wątpliwości - w końcu jest to państwo-miasto, co sprawia, iż niemożliwe jest zdobycie mistrzowskiego tytułu przez ekipę inną, niż stołeczną.


Mimo wszystko, patrząc na to, jak długo na mistrzostwo czekają we wspomnianym wyżej Rzymie, Wiedniu (13 lat), Bułgarii (17), można dojść do wniosku, iż w Warszawie nie jest tak źle.
Czy Legia oszuka przeznaczenie i zdobędzie w tym sezonie siedemnasty tytuł? Odpowiedź poznamy w najbliższych miesiącach. Podopieczni Marka Papszuna do gry wrócą w niedzielę 1 lutego. Wówczas przed własną publicznością Legia podejmie Koronę Kielce.
Zobacz też: Media: Przełom ws. przyszłości Grosickiego!
Idź do oryginalnego materiału