20. kolejka Ekstraklasy rozpoczęła się w Kielcach, gdzie Korona mierzyła się z Zagłębiem Lubin. Kielczanie byli w dobrych humorach po zwycięstwie 2:1 nad Legią Warszawam zaś Lubinianie liczyli na odkucie się za zeszłotygodniową porażkę z GKS-em Katowice 0:2. Tym samym trener Leszek Ojrzyński postanowił m.in. posadzić na ławce kapitana "Miedziowych", Damiana Dąbrowskiego.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki wspomina szatnię w Legii: Na imprezę to tylko z nim!
Korona trafiła do siatki tylko raz przed przerwą. Fatalny błąd Buricia
Już początek meczu pokazał jednak, iż to "Złocisto-Krwiści" są w lepszej dyspozycji. W 7. minucie bliski trafienia był Konstantinos Soteriou, ale chybił, główkując nad bramką w doskonałej sytuacji Dwie minuty później problemy z mocnym strzałem Wiktora Długosza zza pola karnego miał Jasmin Burić, któremu ostatecznie udało się sparować piłkę do boku.
W 17. minucie niespodziewanie na prowadzenie mogli wyjść goście. Sędzia Piotr Rzucidło dopatrzył się jednak faulu Igora Orlikowskiego w polu karnym Korony, która odpowiedziała już po kilkudziesięciu sekundach. Dośrodkowanie Długosza spadło na głowę Soteriou, a ten oddał strzał głową w kierunku bramki. Wydawało się, iż Burić złapie piłkę i zażegna niebezpieczeństwo, ale Bośniak niespodziewanie wypuścił ją z rąk. Futbolówka odbiła się jeszcze od Orlikowskiego, a ostatecznie do siatki trafił Pau Resta, otwierając wynik spotkania.
Problemy Zagłębia piętrzyły się z minuty na minutę, choć wynik nie ulegał zmianie. W 44. minucie mogło być 2:0 po tym jak jeden z piłkarzy Leszka Ojrzyńskiego wpakował piłkę do własnej bramki po zagraniu Konrada Matuszewskiego. Lewy wahadłowy Korony znajdował się jednak na ofsajdzie. Do przerwy Kielczanie prowadzili jedną bramką i był to najniższy wymiar kary dla Lubinian, których najgroźniejszą sytuacją było uderzenie Jakuba Kolana zza pola karnego.
Dużo niższy poziom gry po przerwie. Korona odpuściła Zagłębiu...
W przerwie obaj szkoleniowcy zdecydowali się na przeprowadzenie dwóch zmian w swoich zespołach. Na murawie pojawili się nowy zawodnik "Miedziowych" Mihael Mlinarić oraz Mateusz Grzybek. Jacek Zieliński z kolei dał drugą w tej rundzie szansę Simonowi Gustafsonowi a także wprowadził nominalnego kapitana, Dawida Błanika.
Już w 48. minucie Korona mogła podwyższyć prowadzenie. W dobrej sytuacji znalazł się Mariusz Stępiński, ale tym razem dobrze ustawiony był Burić. Kilka minut później wyrównać mógł Michał Nalepa, który oddał strzał głową w kierunku bramki Xaviera Dziekońskiego, ale bramkarz gospodarzy poradził sobie z tym uderzeniem.
W tej samej sytuacji Resta wpadł w Matuszewskiego i zalał się krwią, co wymusiło kolejną zmianę w zespole z Kielc - strzelca gola zastąpił Marcel Pięczek. Hiszpański stoper pojechał do szpitala, gdyż okazało się, iż złamał nos.
Po godzinie gry na gola zapolował Antonin. Hiszpan zszedł na prawą nogę i starał się umieścić piłkę w okienku bramki Zagłębia, ale doskonałą paradą popisał się bośniacki golkiper, rehabilitując się za fatalny błąd z pierwszej połowy.
Trener Ojrzyński miał spory ból głowy, gdy zastanawiał się przy linii, jak pomóc swojej drużynie. W 65. minucie posłał na plac gry Jesusa Diaza oraz Levente Szabo, którzy mieli ożywić niemrawą ofensywę "Miedziowych". Na ostatnie minuty dorzucił do środka pola Adama Radwańskiego. Korona z kolei spuściła z tonu w ataku, ale solidnie się broniła i długo nie pozwalała na stworzenie zagrożenia pod bramką Dziekońskiego.
... i to się zemściło. Trzy minuty, które wprawiły kieleckich kibiców w osłupienie
Aż do 84. minuty, gdyż wówczas po zamieszaniu w polu karnym piłkę zgrywał Michał Nalepa. Fatalny w skutkach kiks zaliczył Bartłomiej Smolarczyk, który trafił w Długosza. Węgier z najbliższej odległości pokonał bramkarza "Złocisto-Krwistych" i zdobył swoją premierową bramkę w Ekstraklasie.
Po chwili zrobiło się 2:1 dla Zagłębia, co wprawiło w osłupienie kibiców na stadionie w Kielcach. Po wrzucie z autu futbolówkę strącił Damian Michalski. Ta odbiła się od Marcela Pięczka i zatrzepotała w siatce. Tym samym kolejny raz sprawdziło się stare piłkarskie porzekadło - niewykorzystane sytuacje lubią się mścić!
Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie. Zagłębie pokazało niebywałą wolę walki, co zaprocentowało przesunięciem się "Miedziowych" na czwarte miejsce w ligowej tabeli. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego mogą jeszcze spaść na szóstą lokatę, jeżeli swoje spotkania wygrają Cracovia i Raków Częstochowa.
Korona Kielce 1:2 Zagłębie Lubin (18' Resta - 84' Szabo, 86' sam. Pięczek)
Korona: Dziekoński - Smolarczyk, Soteriou, Resta (58. Pięczek) - Zwoźny (46. Błanik), Remacle (46. Gustafson), Svetlin (85. Nono), Matuszewski - Długosz, Stępiński, Antonin (80. Davidović).
Zagłębie: Burić - Orlikowski, Nalepa, Michalski, Jakuba (46. Grzybek) - Kocaba, Kolan (78. Radwański) - Sypek (46. Milnarić), Kowalczyk (65. Diaz), Lucić - Kosidis (65. Szabo).
Żółte kartki: Remacle (Korona)
Sędzia: Piotr Rzucidło (Warszawa)
Widzów: 7866
Zobacz też: Ma 122 mecze w Bundeslidze. O krok od wielkiego hitu w Ekstraklasie

2 godzin temu


![Dramat Korony w 86. minucie. Co oni zrobili? [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/698644eb140358_28548684.jpg)












