- o ile Mateusz w meczach zacznie wyglądać tak jak na treningach, to będziemy mieli zawodnika na poziomie reprezentacji Polski - mówił przed nieco ponad dwoma laty o Mateuszu Żukowskim Jacek Magiera. Ówczesny trener Śląska Wrocław dziś jest asystentem selekcjonera Jana Urbana i bardzo możliwe, iż obaj panowie zastanowią się nad kandydaturą tego piłkarza w kontekście następnych powołań. Żukowski spisuje się bowiem wręcz rewelacyjnie.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki nie gryzie się w język: Może ktoś Mioduskiemu pisze te wypowiedzi
Zgłosił się do reprezentacji Polski, a potem to. Hat-trick w 18 minut
Do tego weekendu strzelił 6 goli w 8 meczach na poziomie 2. Bundesligi. Dlatego też pod koniec stycznia sam zasugerował, iż chciałby znaleźć się w kadrze. - Jest to na pewno cel i jedno z moich marzeń, które bym chciał spełnić, aczkolwiek do meczów barażowych pozostało trochę czasu. Ja chcę utrzymać tę dobrą formę i dać do myślenia trenerom, żeby spojrzeli w moją stronę i zastanowili się nad tym - mówił w wywiadzie dla Kanału Sportowego. Słowa te najwyraźniej mocno wziął sobie do serca, bo w piątek po raz kolejny dał prawdziwe show na boisku.
Jego FC Magdeburg w 21. kolejce rozgrywek zmierzył się na wyjeździe z ostatnim w tabeli Greuther Fuerth, a Żukowski okazał się pierwszoplanową postacią. Między 15. a 33. minutą skompletował hat-tricka. Najpierw uderzył mocno po ziemi w dolny róg, potem znakomicie wyszedł do kontrataku i wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem, a na koniec kapitalnym ruchem pokazał się w polu karnym i po podaniu Barisa Atika zmieścił piłkę przy bliższym słupku. Dzięki temu ma już na koncie 9 goli w okresie i awansował na 7. miejsce w klasyfikacji strzelców 2. Bundesligi.
Niebywałe, czym zasłynął młody polski piłkarz. Teraz jest w wielkiej formie
Imponująca dyspozycja Żukowskiego może nieco dziwić. Ostatnie dwa sezony spędził on w Śląsku Wrocław i okazał tam się sporym rozczarowaniem. W jego barwach w Ekstraklasie strzelił raptem trzy gole w 66 meczach. Dlatego też zdarzały się momenty, gdy piłkarza odsyłano do IV-ligowych rezerw. Głośniej niż jego poczynaniach na murawie, było za to o jego partnerce Aleksandrze Mizgalskiej. Dziewczyna na jednym z prowadzonych przez siebie streamów chciała... zjeść kamień z czajnika. Powstrzymał ją dopiero sam Żukowski. Nagranie z tego absurdalnego wydarzenia błyskawicznie poniosło się po sieci.
Sam mecz, w którym błysnął 24-latek, miał zaś niezwykle szalony przebieg. Zanim do głosu doszedł Żukowski, mieliśmy wynik 1:1 po golu Bjarnasona i samobójczym trafieniu Munza. Pomiędzy trafieniami Polaka na listę strzelców wpisał się jeszcze jego kolega z drużyny - Rayan Ghrieb. Dzięki temu Magdeburg prowadził już 5:1. W sumie w samej pierwszej połowie padło jednak aż osiem bramek, bo tuż przed przerwą dwukrotnie odpowiedzieli gospodarze za sprawą Arifiego i Elvediego. Po przerwie rozmiary porażki zmniejszył jeszcze Sayfallah Ltaief i mecz skończył się wygraną Magdeburga 5:4.

1 godzina temu


![Dramat Korony w 86. minucie. Co oni zrobili? [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/698644eb140358_28548684.jpg)











