„Konflikt tragiczny”. Dyrektor Sportowy KSW o negocjacjach z Szymonem Kołeckim

17 godzin temu


Wojsław Rysiewski, czyli Dyrektor Sportowy federacji KSW wypowiedział o negocjacjach z Szymonem Kołeckim. Brutalna rzeczywistość i niezaspokojone oczekiwania.

W minionym roku Szymon Kołecki konsekwentnie budował swoją karierę w Babilon MMA. Po powrocie do klatki po dłuższej przerwie udowodnił, iż mimo upływu lat przez cały czas jest zawodnikiem niezwykle groźnym. Jego występy były bowiem naprawdę solidne, a forma fizyczna nie pozostawiała wątpliwości, iż wciąż potrafi rywalizować na wysokim poziomie. Każda kolejna walka wzmacniała narrację, iż Kołecki nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w zawodowym MMA, choć warto odnotować, iż mieliśmy do czynienia w ostatnich miesiącach z niemałym potknięciem podopiecznego Mirosława Oknińskiego.

Nadmienić należy jednak, iż w swoich trzech zeszłorocznych starciach pokazał zarówno doświadczenie, jak i charakter. Kołecki potrafił kontrolować tempo walk, narzucać swój styl i skutecznie wykorzystywać atuty zapaśniczo-siłowe. Dla organizacji oczywiście był to wyraźny zastrzyk medialnej energii – walki z jego udziałem przyciągały zainteresowanie i budowały rangę gal.

Przypomnijmy, iż pod koniec 2024 roku, gdy powrócił po długiej absencji, zdobył pas mistrzowski, pokonując Oli’ego Thompsona na jubileuszowej gali z numerem 50. Następnie pokonał on Przemysława Mysialę przy okazji Babilon MMA 51, po czym poniósł klęskę.

ZOBACZ TAKŻE: Szukajmy pozytywów. Podsumowanie KSW 115

Mianowicie już w drugiej rundzie pokonał go Marcin Łazarz, który stał się jednocześnie drugim pogromcą byłego olimpijczyka w historii – pierwszym był Michał Bobrowski. Co ciekawe, pod koniec listopada doszło do ich natychmiastowego rewanżu, w którym tym razem lepszy okazał się być główny bohater tego artykułu. Reprezentant Akademii Sportów Walki Wilanów skończył swojego rywala w połowie trzeciej rundy ich konfrontacji.

Co ciekawe, zdawało się, iż mógł być to ostatni występ Szymona w federacji Tomasza Babilońskiego, bowiem pojawiały się informacje, jakoby ze względu na koniec umowy z pewnym sponsorem – podmiot ten nie był w stanie dłużej zaspokajać potrzeb Kołeckiego.

Opisywana sytuacja postawiła już wtedy znak zapytania przy ewentualnym jego powrocie do KSW. Jak wiemy finalnie nie miało to miejsca i prawdopodobnie w dalszej przyszłości żadna ze stron nie zdecyduje się na ustępstwa w negocjacjach w związku z czym Kołecki najprawdopodobniej nigdy nie powróci do największej polskiej organizacji Mieszanych Sztuk Walki.

Zresztą już w tej chwili wiemy, iż pozostanie tam, gdzie jego oczekiwania będą mogły zostać spełnione. Jak się bowiem okazało już jakiś czas temu, Szymon pozostaje w Babilonie, w którym to niebawem stanie przed wielkim wyzwaniem, o czym więcej —> tutaj.

Dyrektor KSW o negocjacjach z Kołeckim

Ostatnia wypowiedź dyrektora sportowego KSW na temat zakontraktowania Szymona Kołeckiego wywołała spore poruszenie w środowisku MMA. Jasno wynika z niej, iż rozmowy utknęły w martwym punkcie, a osią sporu są kwestie finansowe. Kołecki ma oczekiwać wynagrodzenia porównywalnego z największymi nazwiskami federacji, podczas gdy organizacja widzi go w zupełnie innym przedziale płacowym. Poniżej słowa Wojsława Rysiewskiego pochodzące z rozmowy z Mariuszem Olkiewiczem:

Jest między nami konflikt tragiczny. Szymon chce zarabiać tyle, co największe gwiazdy KSW, a my chcemy płacić mu tyle, co inne organizacje. Rozbieżność jest zbyt duża.

– oznajmił dyrektor sportowy KSW w wywiadzie dla „InTheCage”.

ZOBACZ TAKŻE: Zawodnik UFC miał zdradzać żonę. Teraz grozi mu teść, były menadżer Davida Beckhama

Z perspektywy zawodnika takie podejście oczywiście nie do końca dziwi. Kołecki to były mistrz olimpijski, a w MMA zdążył zbudować solidną pozycję i rozpoznawalność. Jego nazwisko wciąż budzi emocje, a występy przyciągają uwagę kibiców. Z kolei KSW od lat prowadzi określoną politykę kontraktową, starając się utrzymać równowagę między sportem a biznesem. W tym przypadku oczekiwania Kołeckiego i możliwości organizacji najwyraźniej się rozmijają – niewątpliwie obie strony mają swoje racje.

Idź do oryginalnego materiału