Legia Warszawa po fatalnej jesieni liczyła na zdecydowaną poprawę wyników. Pod wodzą nowego trenera Marka Papszuna miała zacząć odrabiać straty do czołówki Ekstraklasy i choćby włączyć się do gry o puchary. Teraz jednak taki scenariusz zaczyna być coraz mniej prawdopodobny. Na inaugurację rundy wiosennej stołeczna drużyna zaliczyła kolejny blamaż. Na własnym stadionie dała się ograć Koronie Kielce 1:2. Rozżalenia po spotkaniu nie krył jej kapitan - Bartosz Kapustka.
REKLAMA
Zobacz wideo To uratuje Legię Warszawa? Kałucki: Nie liczę na cuda Marka Papszuna
Kapustka nie wytrzymał po tym pytaniu dziennikarza. "Rozwiąże go pan?"
To, co stało się przy Łazienkowej, podsumował w rozmowie na antenie Canal + Sport. - Nie wiem, czy to w ogóle ma sens - moja wypowiedź po takim meczu, bo to wszystko się zapętla. Dzisiaj mamy szansę zmazać tę plamę, a tkwimy w tym nadal. Niestrzelony karny, niestrzelone sytuacje, tracimy bramki chyba znowu po stałych fragmentach... Co mogę powiedzieć w tej sytuacji... - rozpoczął.
Sam Kapustka strzelił w tym meczu gola na 1:1. Wykorzystał rzut karny, co w pierwszej połowie nie udało się jego koledze Milecie Rajoviciowi. Dzięki pomocnikowi Legia remisowała do 90. minuty, ale wtedy gola na 1:2 strzelił Mariusz Stępiński. W związku z tym prowadzący wywiad Adam Lipiński zwrócił uwagę, iż Legia od dłuższego czasu ma problem z tym, iż sporo bramek traci w ostatnim kwadransie. Uwaga ta spotkała się z dość zaskakującą reakcją piłkarza. - Rozwiąże go pan? Bo ja bym bardzo chciał - odpowiedział dziennikarzowi wyraźnie zirytowany.
Kapustka powiedział wprost. O to teraz gra Legia. "Musimy"
Sam nie był w stanie wskazać recepty na poprawę gry. - Nie jestem od tego. Myślę, iż mamy bardzo dobrych fachowców, jeżeli chodzi o sztab szkoleniowy i przed tym spotkaniem byliśmy dobrze przygotowani, tylko iż jedno to czuć, a drugie realizować. A dzisiaj tego nie zrealizowaliśmy, bo straciliśmy dwie bramki i to boli cholernie - przyznał.
Porażka oznacza, iż Legia wciąż plasuje się na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli, a w poniedziałek może spaść choćby na ostatnią pozycję. Dlatego też Kapustka nie owijał w bawełnę i zwrócił się z apelem do całej drużyny. - Ja mogę tutaj wymyślać różne rzeczy, próbować różnych rozwiązań, ale tylko na boisku jesteśmy w stanie się wytłumaczyć tę sytuację. Te wywiady, rozmowy nie mają większego sensu, jeżeli nie weźmiemy się w garść na boisku. Każdy musi wziąć za to odpowiedzialność, bo teraz musimy ratować ligę i taka jest prawda, iż jesteśmy w innym miejscu niż Legia powinna być - zakończył.

2 godzin temu














