Mecze Radomiaka z Koroną należą do najgorętszych w Ekstraklasie. W grę wchodzi wielka niechęć kibiców obu zespołów do siebie nawzajem, która ma korzenie sięgające ponad stu lat wstecz i rywalizacji miast o prym w regionie. Co prawda Radom oraz Kielce są dziś w różnych województwach, ale przed wojną oraz w czasach komunizmu tak nie było. Niestety w piątkowy wieczór 13 lutego dostaliśmy kolejny pokaz tej nienawiści. Co prawda fanom z Kielc nie było wolno pojawić się na stadionie w Radomiu, ale to nie zapobiegło wielkiemu skandalowi.
REKLAMA
Zobacz wideo Choroba, która zjada polską piłkę? Żelazny: Oddają wszystko, żeby bandyci nie zdemolowali stadionu
Wielki skandal po meczu Ekstraklasy. Polała się krew
Po meczu, który 2:0 wygrała Korona, rozpętała się awantura. Jeden z fanów gospodarzy postanowił zaatakować zespół Kielczan i wbiegł na boisko, po czym mocno odepchnął pomocnika Tamara Svetlina. Temu na pomoc ruszył Marcin Cebula, a po chwili porządkowi wyprowadzali agresora. Na tym się jednak nie skończyło, bo nieco później ktoś z radomskich fanów trafił butelką w głowę dyrektora marketingu i komunikacji Korony Michała Siejaka, przez co ten zakrwawiony skończył w karetce. Udzielono mu w niej pomocy. Jak dotąd Radomiak nie komentował sprawy, ale to zmieniło się dzień po spotkaniu. Klub wystosował oświadczenie, w którym potępił wszystko, co się wydarzyło i przeprosił Koronę.
Radomiak wystosował oświadczenie. Winni poniosą karę
- Radomiak S.A. stanowczo potępia wszelkie przejawy przemocy, agresji oraz zachowań noszących znamiona nienawiści, do których doszło po zakończeniu spotkania. Tego rodzaju działania pozostają w sprzeczności z wartościami Klubu oraz zasadami fair play. Pragniemy wyrazić ubolewanie wobec sytuacji, w której ucierpiał pracownik Korony Kielce, Pan Michał Siejak. Składamy mu szczere przeprosiny oraz życzymy szybkiego powrotu do pełni zdrowia - czytamy. Klub poinformował także, iż zarówno mężczyzna, który wbiegł na murawę, jak i osoba odpowiedzialna za rzut butelką, zostali już ujęci. Konsekwencje nie miną też firmy ochroniarskiej, która miała zapewnić bezpieczeństwo.
- Obaj sprawcy przedmiotowego zdarzenia zostali już zidentyfikowani. Jeden bezpośrednio po zakończeniu meczu, drugi zaś w wyniku szczegółowej analizy zapisu monitoringu stadionowego. Niezależnie od postępowań karnych, które będą wobec nich prowadzone, i potencjalnych roszczeń odszkodowawczych Radomiak S.A. wystawił już wobec obu osób klubowe zakazy stadionowe. Klub dokona szczegółowej analizy realizacji obowiązków przez podmiot odpowiedzialny za zabezpieczenie meczu oraz w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości podejmie stosowne kroki wobec firmy ochroniarskiej obsługującej wydarzenie - piszą Radomianie.

1 godzina temu
















