Jest ojcem prawdziwej kuźni talentów. „Konkurencja nigdy nie śpi”

speedwaynews.pl 2 godzin temu

W ostatnim czasie młodzież Abramczyk Polonii Bydgoszcz zaczęła święcić spore sukcesy – nie tylko w dorosłym żużlu, ale również w mniejszych klasach pojemnościowych. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie Jacek Woźniak. Doświadczony szkoleniowiec w rozmowie z Expressem Bydgoskim opowiedział o kulisach swojej pracy i przepisie na sukces.

– To wszystko to efekt wieloletniej, ciężkiej pracy, zarówno mojej, jak i tych wszystkich adeptów. Ja wcześnie zaczynam z nimi pracę, bo już w wieku 7-8 lat. Gdy już wchodzą w dorosły żużel w wieku 14-15 lat, to mają za sobą długą i wyboistą drogę, więc zostają tylko najlepsi. Przyświeca mi jeden cel – jak pracujemy, to pracujemy na 100 procent. To nie tak, iż w szkółce jest tylko dwójkę – mamy całą masę dzieciaków. Często przesiew jest już na etapie miniżużla, a potem zostają tylko ci najzdolniejsi, którzy potem zostają mistrzami Polski, Europy czy świata. To ci zawodnicy mają w sobie determinację, wiedzą jaki mają cel, a ja im w tym jedynie pomagam – mówi Woźniak.

„Sufit zawsze można podnosić”

W najbliższym sezonie o sile nie tylko formacji juniorskiej, ale całego składu Abramczyk Polonii Bydgoszcz będą stanowić dwaj najzdolniejsi Bydgoscy wychowankowie ostatnich lat – Wiktor Przyjemski oraz Maksymilian Pawełczak. Trener mówi o tym, iż choć obaj zawodnicy są bardzo utalentowani, to ich sufit można cały czas podwyższać. Wskazuje też, iż kluczem jest ciągła praca i chęć doskonalenia się.

– Takiego debiutu Maksa chyba nikt się nie spodziewał – ani ja, ani choćby Maks. Ja myślę, iż ten sufit można im podnosić, iż tak powiem w przenośni. Ja staram się im to robić. Wyznaję zasadę, iż zawsze idziemy dalej, zawsze może być lepiej i zawsze trzeba „wyżej, wyżej, dalej, dalej”. Wtedy wszyscy będziemy zadowoleni. (…) Ważna jest też organizacja pracy. jeżeli praca jest dobrze zorganizowana, to wtedy będą wyniki – powiedział.

Mimo znakomitych wyników, Jacek Woźniak uważa, iż nie ma zawodników idealnych. Obaj młodzieżowcy mają swoje problemy, jednak w żadnym momencie nie można się zatrzymywać, bowiem konkurencja tylko czeka na ich ewentualne potknięcia.

Wiktor jest już bardzo doświadczonym zawodnikiem pomimo tego, iż pozostało juniorem. Maks natomiast dopiero wchodzi w ten dorosły żużel. To są dwa totalnie różne charaktery, style jazdy, psychiki i można jeszcze by długo wymieniać (śmiech). Widać różnice w tych zawodnikach, więc do każdego z nich należy podejść indywidualnie, wiedzieć kiedy, komu i co powiedzieć i wtedy to się zazębia i idzie do przodu. Nie chcę jednak „oficjalnie” mówić o tym jakie mają braki i ułatwiać sprawy rywalom (śmiech). Musimy mieć się cały czas na baczności, bo w sporcie nigdy nie ma nic za darmo. Pomimo tych wysokich wyników, które osiągają, muszą cały czas pracować i nie mogą spocząć na laurach, bo cały czas konkurencja depcze nam po piętach – mówi Woźniak.

Jacek Woźniak
Idź do oryginalnego materiału