Jason Doyle to absolutna legenda żużla. Australijczyk od wielu lat ściga się wśród najlepszych i wielokrotnie udowadniał, iż potrafi być najlepszy na świecie. Jednak pomimo wielu lat spędzonych na szczycie oraz zdobycia wielu tytułów do dzisiaj przez cały czas brakuje mu jednego. Mowa tutaj o zwycięstwie w FIM Speedway World Cup. Żużlowy mundial jest na liście zawodnika Cellfast Wilków Krosno i jak sam twierdzi, byłoby idealnie wygrać na stadionie narodowym w Warszawie.
Kiedy jak nie teraz?
W rozmowie dla oficjalnego portalu FIM Speedway Grand Prix dwukrotny zwycięzca Speedway Of Nations wyznał, iż jeżeli tylko otrzymałby zaproszenie do kadry narodowej, na FIM Speedway World Cup, to zaakceptowałby je bez wahania.
To byłoby wspaniałe zdobyć ten złoty medal i zostać pierwszym w historii, który miałby trzy (SGP, SWC i SON). Ten, którego mi brakuje, unika mnie od dawna. Nie mogę się doczekać. Nigdy nie wygrałem tej imprezy. Miałem kilka brązowych medali. o ile uda nam się tego dokonać w Warszawie na oczach dziesiątek tysięcy kibiców to byłoby wspaniałe. To impreza bliska memu sercu i wiemy, iż będą to wspaniałe zawody. Mam nadzieję, iż Australia wypadnie jak najlepiej. Liczę na to, iż będę częścią tej kadry. Zobaczymy czy Mark Lemon postawi na mnie.
Doyle podkreślił, jak istotny będzie atut toru. W przypadku toru w Warszawie nie będzie można odbywać tam regularnych treningów ze względu na to, iż jest to tor przygotowywany wyłącznie na zawody. Więc pomimo dopingu ze stronu publiczności Polacy nie będą mieli tak dużej przewagi wynikającej ze znajomości toru. Reprezentacja Polski liczy na złoto, jednak Australia będzie jednym z głównych rywali, których trzeba będzie pokonać. Takie nazwiska jak Max Fricke, Jason Doyle, Jack Holder czy Brady Kurtz budzą respekt. Nasi zawodnicy będą musieli stanąć na wysokości zadania, aby sięgnąć po wymarzone trofeum.
Jason Doyle w barwach Reprezentacji Australii















