Jakub Krawczyk wdzięczny Sparcie. Tego nauczył się we Wrocławiu

speedwaynews.pl 3 godzin temu

Moonfin Malesa Ostrów Wielkopolski wzmocniła się na nadchodzące rozgrywki. Ostrowianie pozyskali aż czterech nowych zawodników. Jednym z nich jest wychowanek ostrowskiego klubu Jakub Krawczyk. 22-latek został wypożyczony do macierzystej drużyny z Betard Sparty Wrocław. Umowa zawodnika z wrocławską ekipą obowiązuje jednak do 2028 roku, więc po zakończeniu tegorocznej kampanii powróci on do stolicy Dolnego Śląska, gdzie będzie mógł uzupełnić lukę po tym, jak zawodnikiem U24 przestanie być Bartłomiej Kowalski.

Sparta wiele go nauczyła

Na tę chwilę Krawczyk musi się jednak skupić na tym, co czeka go w najbliższych miesiącach. Pochodzący z Ostrowa Wielkopolskiego żużlowiec pojedzie bowiem pierwszy sezon w seniorskim żużlu. Dla niego samego będzie oznaczało to ogromne wyzwanie, któremu musi sprostać, aby pomóc Moonfin Malesie w walce o najwyższe cele. Pomóc w tym może doświadczenie, jakie Jakub Krawczyk zebrał podczas swojego pobytu we Wrocławiu. W rozmowie z Infostrow.pl wyjawił on, czego nauczyła go Betard Sparta.

– Przede wszystkim dowiedziałem się trochę więcej o żużlu, niż myślałem, iż wiem. Moi mechaniczy myślę, iż podobnie. Po drugie nauczyłem się podejmować trudne decyzje w trudnych momentach i nie bać się tego. Myślę, iż dużo dowartościował mnie ten klub, iż czuję się pewniej i otworzył mi bardzo szeroko oczy na pewne rzeczy – zdradził Jakub Krawczyk.

Jakub Krawczyk nie narzekał na brak wsparcia

Jako junior wychowanek ostrowskiej drużyny startował w stolicy Dolnego Śląska przez dwa sezony. Do tej pory kombinezon Betard Sparty Wrocław 22-latek zakładał w latach 2024-2025. Nie był to dla niego łatwy czas. Jego pierwsza kampania we Wrocławiu rozpoczęła się poniżej oczekiwań, a kiedy w drugiej jej połowie radził sobie wyraźnie lepiej, nadeszła kontuzja, która zakończyła jego sezon. Z kolei rok później Jakub Krawczyk doznał urazu już na początku rozgrywek. Wykluczył go on z jazdy na wiele tygodni. Jak sam jednak wspomina, nie mógł on ani razu narzekać na brak wsparcia ze strony klubu.

– Jest to bardzo mocno wymagający klub. Tylko tu też sytuacja wygląda tak, o ile klub od ciebie wymaga i ty też od siebie dajesz to, co powinieneś dać, to choćby kiedy ci nie wyjdzie, co było u mnie na początku pierwszego roku we Wrocławiu, to też pomagają, bo wiadomo, gdybym nie trenował, nie przygotowywał się i troszeczkę tak zlewał temat, to też pomoc z ich strony nie byłaby taka, jaka była. A iż zawsze dawałem z siebie sto procent, to wyglądało to tak, jak wyglądało, iż jak gdzieś mi się noga powinęła, to wszystkie ręce na pokład i Kuba zawsze dał radę.

Idź do oryginalnego materiału