Hannawald reaguje na burzę w Niemczech. Tak mistrz olimpijski podsumował fanów

2 godzin temu
- Nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem - mówił po sobotnim konkursie w Predazzo Sven Hannawald. W ten sposób skomentował incydent, jakiego dopuścił się Philipp Raimund. Po zawodach wyszło na jaw, iż mistrz olimpijski ze skoczni normalnej nie posłuchał trenera Stefana Horngachera i bez jego wiedzy poczynił pewne zmiany. Przy okazji naraził się na krytykę ze strony byłego niemieckiego mistrza.
Philipp Raimund dość niespodziewanie został mistrzem olimpijskim w skokach narciarskich na skoczni normalnej. Na dużym obiekcie już tak dobrze się nie spisał. W sobotę zajął 9. miejsce, co spotkało się w Niemczech z pewnym rozczarowaniem. Przy okazji Niemiec naraził się na sporą krytykę. Po konkursie okazało się bowiem, iż złamał ustalenia, jakie zawarł z trenerem Stefanem Horngacherem. O co dokładnie chodzi?


REKLAMA


Zobacz wideo Wojciech Fortuna o wielkim sukcesie Władka Semirunnija! "Ja najeździłem się do sowietów i widziałem, iż to dobrzy ludzie są"


Było już po konkursie, gdy wyszło, co zrobił Raimund. "Chciałem sprawdzić, czy to zadziała"
Jak opisują niemieckie media, Raimund w trakcie serii próbnej założył inne narty niż te wskazane przez szkoleniowca. Efekt był taki, iż skoczył słabo i zajął w niej dopiero 28. miejsce. - To był jego własny błąd. Wybrał niewłaściwe narty. Rozmawialiśmy o innych, ale on chciał użyć swoich. Dowiedziałem się o tym trochę za późno. Ale na zawody miał już odpowiednie - opowiedział Horngacher w wywiadzie dla ARD. Wersję potwierdził także sam skoczek. - Chciałem sprawdzić, czy to zadziała, ale tak naprawdę w konkursie chciałem skakać na moim standardowym ustawieniu - przyznał się Raimund w rozmowie ze SPORT1.


Niemiec utrzymywał jednak, iż skok z serii próbnej nie miał wpływu na to, co pokazał w konkursie. Tego samego zdania był także jego austriacki trener. - To go nie zbiło z tropu podczas zawodów. Po prostu dziś nie było tak dobrze, jak zwykle. Było jasne, iż zdobycie medalu będzie trudne. Duża skocznia pokazała też po raz kolejny, jak wysoki jest poziom rywalizacji - wyjaśnił Horngacher.
Zobacz też: Legenda niemieckich skoków przyznaje się do błędu ws. Tomasiaka
Hannawald usłyszał o Raimundzie i nie wytrzymał. "Kazałbym chłopakom..."
Zdziwiony całą sytuacją był znakomity niemiecki skoczek i zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni z 2002 r., Sven Hannawald. - Nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem. Za moich czasów zawsze ufaliśmy trenerom co do tego, o czym się mówiło - skomentował w studiu na antenie ARD. Wydawał się choćby do pewnego stopnia zirytowany samowolą Raimunda. - To jest jeden z powodów, dla których nie jestem trenerem: za karę kazałbym chłopakom płynąć rzeką do domu, bez względu na to, jak zimna byłaby woda - wypalił.


Hannawald przyznał jednak, iż będzie to dobra lekcja dla młodego skoczka i również nie chciał doszukiwać się wpływu tego błędu na wynik w konkursie. Na koniec uznał, iż całe zdarzenie było choćby "zabawne".
Wokół Raimunda działo się jednak więcej. Po sobotnich zawodach Niemiec przyznał, iż był prowokowany przez słoweńskich kibiców, którzy aż nazbyt ekspresyjnie świętowali złoty medal Domena Prevca. - Oczywiście jestem teraz trochę sfrustrowany - powiedział, cytowany przez portal Aachener-zeitung.de. -Myślę, iż kibice czasami pozwalają sobie na zbyt wiele - dodał i zaznaczył, iż ma myśli również to, co spotkało Polę Beltowską. Polska skoczkini po słabym występie w konkursie mikstów padła ofiarą zmasowanego hejtu w internecie.
Idź do oryginalnego materiału