Zabrakło 0,13 sekundy, aby Małysz zgolił wąsa. Tak Polce uciekł medal!

2 godzin temu
- Wyobrażam sobie medal olimpijski, marzę o nim - mówiła nam niedawno Maryna Gąsienica-Daniel. A my wyobrażaliśmy sobie Adama Małysza bez wąsów. Bo prezes Polskiego Związku Narciarskiego obiecał się ogolić, jeżeli nasza najlepsza narciarka alpejska dojedzie do olimpijskiego podium. Zabrakło 0,13 sekundy. Maryna zajęła siódme miejsce w gigancie w Cortinie d'Ampezzo.
Ech, gdyby nie błąd w drugiej części w pierwszym przejeździe! Maryna Gąsienica-Daniel ruszyła na trasę olimpijskiego giganta w Cortinie z numerem 13 i po połowie rywalizacji była 13. Trudno było jej zaatakować podium, ale spróbowała. Z całych sił! Wielka szkoda, iż po pierwszym przejeździe nie miała lepszej pozycji. A szansa na to była ogromna.


REKLAMA


Zobacz wideo Kacper Tomasiak już jest idolem kibiców! "Najlepszy dzień"


"Matko Boska!" – krzyknął komentator, bojąc się, iż Polka wypadła z trasy mniej więcej w połowie pierwszego przejazdu. Wtedy jechała z najlepszym rezultatem, ale realizator transmisji na moment ją zgubił!
Po chwili wszyscy się uspokoiliśmy, bo Maryna wróciła na nasze ekrany. Ale za kolejną chwilę znów zamarliśmy, gdy tuż przed metą Polkę na jednym z zakrętów tak bardzo wyrzuciło w górę, iż ledwo zdołała wylądować po przydługim skoku, jaki wykonała.
Polka zapowiadała pełen gaz. I dotrzymała słowa
Gdyby nie ten błąd, Maryna pewnie byłaby szybsza o jakieś pół sekundy. I wtedy byłaby nie 13., a może choćby czwarta po pierwszym przejeździe! Różnice w czołówce były bowiem minimalne. Między 13. w połowie zawodów Polką, a zajmującymi wspólnie czwarte miejsce Albanką Colturi, Norweżką Stjernesund i Szwedką Hector były zaledwie 0,42 s różnicy.


- W drugim przejeździe pełen gaz. Nic nie mamy do stracenia, mamy tylko do zyskania – mówiła Gąsienica-Daniel przed finałową rywalizacją.


Świetnie, iż Polka ewidentnie nie straciła wiary, iż może powalczyć o medal. Ona o tym medalu marzyła i pracowała na niego latami. - Cortinę bardzo lubię, a też zajmując tam szóste miejsce na mistrzostwach świata w 2021 roku okazałam się czarnym koniem i to był dla mnie może najważniejszy start w karierze. Pamiętam, iż dało mi to bardzo dużo radości, dużo dobrych emocji i wiary, iż ja i mój zespół faktycznie jesteśmy w stanie osiągać bardzo duże sukcesy w narciarstwie alpejskim. Myślę, iż tam przeżyłam jedne z największych emocji i byłam najbliżej medalu wielkiej imprezy. Liczę, iż teraz w Cortinie przypomnę sobie tamte dobre emocje, iż to sobie odświeżę, jakoś odtworzę i znów będę miała dużo radości. Oby choćby jeszcze więcej niż wtedy – mówiła w niedawnej rozmowie ze Sport.pl. I stawiała sprawę jasno. - Wyobrażam sobie medal olimpijski, marzę o nim – słyszeliśmy od Maryny trzy tygodnie temu.
Małysz chciał to dla niej zrobić
Oczywiście główną faworytką do podium Polka nie była. Dość powiedzieć, iż nigdy dotąd w top 3 Maryny nie było, iż jej najlepszymi wynikami w karierze były "tylko" piąte miejsca w Pucharze Świata. Ale widząc, jak bardzo Maryna się stara, jak pracuje, jak się poświęca, miesiącami przebywając poza domem, bardzo ściskaliśmy za nią kciuki. A Adam Małysz był choćby gotów z euforii po medalu zgolić swoje kultowe wąsy.
- Ten zakład chciałbym przegrać – mówił nam prezes Polskiego Związku Narciarskiego. A Maryna wyjaśniała: - W ramach żartu mój trener [Marcin Orłowski] powiedział o tym w jednym z wywiadów. Wyszło spontanicznie, nie było to w żaden sposób planowane. Ale fajnie, wyszedł z tego interesujący zakład.


0,13 s od medalu. To boli
Niestety, Małysz tego zakładu nie przegrał. W drugim olimpijskim przejeździe Gąsienica-Daniel zrobiła to, co zapowiadała – pojechała pełnym gazem. Znów nie ustrzegła się błędów, choć tym razem mniejszych. Na metę wpadła z drugim czasem łącznym obu przejazdów. Wtedy o 0,08 s lepsza była Włoszka Lara Della Mea. Do końca zawodów mieliśmy jeszcze przejazdy aż 12 zawodniczek. Już wtedy podejrzewaliśmy, iż medalu dla Polki nie będzie.


Niestety, choć Maryna Gąsienica-Daniel dała z siebie wszystko, nie zanotowała w Cortinie życiowego występu i najlepszego wyniku w karierze. Koniec końców Polka zajęła w olimpijskim gigancie dobre, siódme miejsce. Do podium zabrakło jej zaledwie 0,13 s. Złoty medal wywalczyła Włoszka Federica Brignone, a ze srebra cieszą się aż dwie zawodniczki - Szwedka Sara Hector i Norweżka Thea Louise Stjernesund.
Idź do oryginalnego materiału