Maryna Gąsienica-Daniel kapitalnie walczyła o medal olimpijski. Polka po pierwszym przejeździe giganta w Cortinie d’Ampezzo była 13., a w drugim przesunęła się na siódme miejsce. Niestety, do podium zabrakło jej 0,13 s.
REKLAMA
Zobacz wideo Kacper Tomasiak już jest idolem kibiców! "Najlepszy dzień"
- Myślę, iż możemy być dumni, iż mamy taką zawodniczkę. Maryna potwierdziła, iż jest w ścisłej światowej czołówce. Ale jest odrobina żalu, bo medal był tak blisko, a przeszedł nam koło nosa – komentuje dla Sport.pl Małgorzata Tlałka.
Jedna z najlepszych na świecie alpejek z lat 80. XX wieku wskazuje błędy, jakie Maryna popełniła w pierwszym przejeździe. – Widziałam dwa. Ale przede wszystkim myślę o tym, co się stało przed metą. Maryna miała tam zły skok, ten błąd dużo ją kosztował [omal po nim nie upadła]. Zwłaszcza iż zawody były tak wyrównane, tak trudne – analizuje zawodniczka, która w latach 1983-1987 osiem razy wjeżdżała na podium slalomów Pucharu Świata.
- Tak naprawdę oprócz Federiki Brignone można było pokonać wszystkie zawodniczki. Włoszka odskoczyła poziomem, a o dalszych medalach decydował łut szczęścia. Naprawdę, już choćby nie umiejętności, tylko komu troszkę bardziej dopisało szczęście – przekonuje Tlałka.
Tabela z wynikami potwierdza słowa ekspertki. Brignone wygrała z przewagą 0,62 s nad sklasyfikowanymi wspólnie na drugim miejscu Szwedką Sarą Hector i Norweżką Theą Louise Stjernesund. Siódma Gąsienica-Daniel była 0,75 s gorsza od mistrzyni olimpijskiej i tylko o 0,13 s gorsza od pozostałych medalistek.
Dla Maryny gratulacje, dla działaczy gorzkie słowa
- Dla Maryny ogromne gratulacje i bądźmy szczęśliwi z tego, iż mamy kogoś, kto tak dobrze jeździ. Ale możemy sobie też przeliczyć, iż ten jej błąd z końcówki pierwszego przejazdu kosztował może choćby pół sekundy. Maryna mogła mieć srebrny medal – mówi Tlałka.
A na koniec była mistrzyni kieruje kilka gorzkich słów w stronę Polskiego Związku Narciarskiego. – Zostawmy już przeliczanie, co mogła osiągnąć Maryna. Po prostu narciarstwo alpejskie dzisiaj to coraz częściej gra błędów, zwłaszcza na takiej niezbyt stromej trasie, która się dobrze utrzymała [chodzi o to, iż była dobrze przygotowana, iż się nie niszczyła wyraźnie z biegiem rywalizacji]. Skupmy się na tym, iż mamy alpejkę na światowym poziomie i na tym, iż mamy ją tylko jedną. Starajmy się robić tak, żeby Maryna pociągnęła za sobą kolejne zawodniczki, a przede wszystkim, żeby Polski Związek Narciarski zaczął szkolić kadrę, a nie tylko jedną zawodniczkę, bo to jest karygodne, co się dzieje w związku - mówi Tlałka.
- Potencjał jest, możliwości do treningu mamy, narciarstwo można u nas zbudować. Popatrzmy na inne, małe, kraje, które mają medale, a mają mniejszy potencjał i ludzki, i jakościowy, i gospodarczy. Wszystko da się zrobić, tylko trzeba to rozsądnie poukładać – kończy Małgorzata Tlałka.

3 tygodni temu









![„Dzikie wysypisko” w środku osiedla Poręba w Lublinie. Śmieci przy Żabce zalegają od ponad dwóch tygodni [ZDJĘCIA]](https://cdn.spottedlublin.pl/media/2026/03/interwencja_szafirowa-0e0ab0cbd625.jpg)


