"Grałem w ŁKS, ale wybaczcie mi, Widzew jest numerem jeden"

2 godzin temu
Jakub Kosecki w programie "To jest Sport.pl" pokusił się o porównanie dwóch łódzkich klubów: Widzewa i ŁKS-u. Chociaż 35-latek piłkarsko związany był z ŁKS-em, nie ma wątpliwości, iż w tej chwili w mieście rządzi Widzew. - Tam się praktycznie oddycha tym klubem - stwierdził Kosecki.
Może to już nieco zapomniany epizod w karierze popularnego "Kosy", ale sezon 2010/2011 piłkarz spędził na wypożyczeniu w pierwszoligowym ŁKS-ie. Pobyt okazał się korzystny dla obu stron. Kosecki w 28 spotkaniach 1. ligi strzelił 11 goli i zaliczył 4 asysty, dzięki czemu zespół wygrał ligę i powrócił do Ekstraklasy. Tej jednak klubowi z al. Unii Lubelskiej do tej pory nie udało się zwojować. Od wspomnianego awansu łącznie ŁKS przebywał w elicie przez zaledwie trzy sezony.

REKLAMA







Zobacz wideo Kosecki: Grałem w ŁKS, ale wybaczcie mi – Widzew jest numerem jeden w Łodzi



- Grałem w ŁKS-ie Łódź. Wiem, iż osoby z ŁKS-u może to zaboleć, o ile chodzi o Łódź sam utożsamiam się z tym klubem, ale niestety, Widzew w tym momencie jest numerem jeden w mieście. ŁKS nie może utrzymać się w Ekstraklasie i to Widzew jest numerem jeden w Łodzi - powiedział Kosecki w programie "To jest Sport.pl".


Widzew dominuje nie tylko pod względem sportowym. "Tam praktycznie oddycha się tym klubem"
W porównaniu do ŁKS-u, który nie może na dłużej zagrzać miejsca, ostatnie lata Widzewa to nieustanny rozwój, także pod względem organizacyjnym. Przypomnijmy, iż w 2015 roku klub zarządzany wówczas przez Sylwestra Cacka ogłosił upadłość, a nowe stowarzyszenie zaczynało jego odbudowę od IV ligi. w okresie 2022/2023 Widzew powrócił już do Ekstraklasy, a w międzyczasie doczekał się nowego stadionu, na którym praktycznie co mecz zasiada komplet blisko 18 tysięcy fanów. Dla porównania, średnia frekwencja na ŁKS-ie w tym sezonie wynosi nieco ponad 7 tysięcy osób.
- Kibice z różnych pobliskich miejscowości przyjeżdżają do Łodzi na Widzew, tam praktycznie oddycha się tym klubem - powiedział Kosecki.


W kwietniu 2025 roku Widzew czekała kolejna historyczna zmiana, kiedy właścicielem klubu został Robert Dobrzycki. Biznesmen na powrót pragnie uczynić ten klub wielkim jak miało to miejsce na początku lat 80. XX wieku. W tym celu nie szczędzi wydatków na kolejne transfery. Tylko w tym sezonie Widzew wydał na wzmocnienia ponad dwadzieścia milionów euro. Fani tego klubu mają nadzieję, iż tak kolosalne wydatki w niedalekiej przyszłości przełożą się na coś więcej niż 15. miejsce w Ekstraklasie, które po rundzie jesiennej zajmował ich klub.
Idź do oryginalnego materiału