Lopez dołączył do "Dumy Katalonii" w 2016 roku, kiedy miał zaledwie 13 lat. Ukształtowała go więc słynna La Masia. Od trzech sezonów pełni istotną rolę w drużynie, bo chociaż często nie jest mu dane grać w pełnym wymiarze czasowym, to i tak na ofensywnej pomocy daje konkrety w postaci liczb. Rozgrywki 2025/2026 są dla niego wyjątkowo udane pod tym względem, gdyż w 26 spotkaniach zdobył 10 goli i 11 razy obsłużył kolegów ostatnim podaniem.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki: Wracałem do Ekstraklasy i zanim zawiązałem sznurówkę, już naderwałem ścięgno
Aż 500 milionów euro odstępnego
Dobra postawa 22-latka sprawiły, iż klub zaczął coraz mocniej zabiegać o przedłużenie z nim kontraktu. Po prawdzie negocjacje nie były szczególnie trudne. Poprzednia umowa Fermina obowiązywała do 2029 roku, a pomimo zainteresowania innych klubów piłkarz sam podkreślał, iż mógłby podpisać kontrakt z Barceloną do końca kariery.
Na tak długą umowę Hiszpan wprawdzie nie mógł liczyć, ale nowa obowiązuje o dwa lata dłużej od poprzedniej, bo aż do 2031 roku. Ponadto według informacji Ferrana Martineza z "Mundo Deportivo", piłkarz otrzymał blisko dwukrotnie większą pensję. Zgodnie z danymi portalu Capology, wzrosła z czterech do siedmiu milionów i blisko trzystu tysięcy euro za sezon gry.
Wrażenie robi też klauzula odstępnego, którą inne kluby musiałyby zapłacić za piłkarza, gdyby chciały go pozyskać bez zgody Barcelony przed wygaśnięciem kontraktu. Ta utrzymała się na dotychczasowym poziomie, który wynosił 500 milionów euro. Oznacza to, iż w razie aktywacji klauzuli Fermin Lopez stałby się zdecydowanie najdroższym nabytkiem transferowym w historii. Dotychczasowy rekord należy do Neymara, którego w 2017 roku właśnie z FC Barcelony wyciągnęło PSG, płacąc za ten ruch oszałamiające 222 miliony euro.

1 godzina temu














