Od 14 grudnia fani Ekstraklasy musieli czekać na powrót polskiej ligi do gry, ale ten dzień w końcu nastał! W zeszłym sezonie nowy ekstraklasowy rok zaczynaliśmy w Katowicach. Tym razem GKS Katowice znów jest w akcji, ale na wyjeździe. Konkretnie w Lubinie, gdzie podejmie ich jedna z rewelacji jesieni, czyli Zagłębie. Na Dolnym Śląsku zima stała pod znakiem sagi transferowej Leonardo Rochy. Raków Częstochowa odwołał najlepszego strzelca Lubinian z wypożyczenia, oczekując zapewne, iż Zagłębie już teraz go wykupi. Jednak mimo fantastycznej formy napastnika (7 goli w rundzie dla "Miedziowych"), dolnośląski klub najpierw nie skorzystał z opcji wykupu na czas, a potem próbował zbić cenę, co skończyło się tak, iż Rocha został w Częstochowie.
REKLAMA
Zobacz wideo Wielkie zamieszanie przed zimowymi igrzyskami. Piesiewicz kontra Małysz
Ekstraklasa chciała gola i to natychmiast! Dwie minuty wystarczyły
Zagłębie będzie więc przez resztę sezonu musiało radzić sobie bez Portugalczyka. Spokojniej było w Katowicach. GKS zimował na 14. miejscu w tabeli i postanowił poszukać wzmocnień na krajowym podwórku. Znalazł je w Gliwicach, skąd ściągnął Erika Jirkę, najlepszego strzelca Piasta jesienią (5 goli), a także właśnie w Zagłębiu, z którego pozyskali innego skrzydłowego Mateusza Wdowiaka. Dziś w wyjściowym składzie znalazł się tylko ten drugi.
Temperatura powietrza nie była za wysoka i obrońcy Zagłębia chyba wyszli na boisko nieco przymrożeni. Wszak już w 2. minucie meczu padł gol dla GKS-u! Bartosz Nowak próbował zagrać w polu karnym piętką do Borjy Galana, ale piłka tak odbiła się od jednego z defensorów, iż wróciła mu pod nogi, a on płaskim strzałem nie dał szans Buriciowi! Tak właśnie granie w 2026 roku zaczęła Ekstraklasa! Zawodnicy Zagłębia ogólnie byli z początku jacyś nieskupieni. Oprócz bierności przy akcji Nowaka popełniali też dużo błędów w rozegraniu piłki, a choćby przyjęciu.
Gol, a potem asysta. Bartosz Nowak powalił Zagłębie
Dopiero w 24. minucie zobaczyliśmy w wykonaniu gospodarzy coś ciekawego. Michalis Kosidis mógł, a może i powinien był, wyrównać stan meczu, ale jego główka z kilku metrów minęła słupek po niewłaściwej stronie. Katowiczanie odpowiedzieli na to tak, że... znów trafili do lubińskiej siatki. Zrobił to w 35. minucie z trzech metrów Adam Zrelak, ale wynik się nie zmienił. Zgrywający do niego głową Lukas Klemenz był na spalonym i gola nie uznano. Z uwagi na ten ofsajd do przerwy utrzymało się 1:0 dla gości.
Bartosz Nowak zaczął pierwszą połowę od gola, a w drugiej gwałtownie dorobił się też asysty! Nie aż tak szybko, bo po siedmiu minutach, ale to właśnie od w 52. minucie wrzucił z rzutu rożnego idealnie na głowę Arkadiusza Jędrycha, który uderzył głową idealnie przy słupku. GKS cieszył się już dwubramkowym prowadzeniem! Zagłębie dość gwałtownie miało okazję je zmniejszyć, ale uderzenie zewnętrzną częścią buta Filipa Kocaby minimalnie minęło słupek.
Bez Rochy i Reguły ani rusz
Leszek Ojrzyński musiał zaryzykować. Wprowadził choćby drugiego napastnika, czyli następcę Rochy Levente Szabo. Zagłębie starało się przejąć inicjatywę, częściej było przy piłce, ale nie przekładało się to na składne akcje i okazje bramkowe. Brak kontuzjowanego Marcela Reguły oraz nieobecnego już w klubie Leonardo Rochy był aż nadto widoczny. GKS może i przy piłce był rzadziej, ale w pełni kontrolował sytuację.
Nie wyglądało na to, by tu się miało coś jeszcze zmienić i nie zmieniło. Końcówka nie przyniosła większych emocji, z czego GKS mógł się tylko cieszyć. Katowiczanie dowieźli wygraną 2:0 i udanie zainaugurowali rok w Ekstraklasie. Leszek Ojrzyński z kolei ma o czym myśleć, bo Zagłębie wyglądało wręcz fatalnie.
Zagłębie Lubin - GKS Katowice 0:2 (Nowak 2', Jędrych 52')
Zagłębie: Burić - Orlikowski (69. Szabo), Michalski, Nalepa, Jakuba - Sypek (69. Ligocki), Kolan, Dąbrowski (57. Sebastian Kowalczyk), Kocaba, Radwański (57. Diaz) - Kosidis
Trener: Leszek Ojrzyński
GKS: Strączek - Czerwiński (46. Jirka), Klemenz, Jędrych - Wasielewski, Mateusz Kowalczyk, Milewski (84. Bosch), Galan - Nowak (90+2. Marković), Zrelak (68. Szkurin), Wdowiak (68. Błąd)
Trener: Rafał Górak
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)
Żółte kartki: Jędrych, Galan, Milewski, Bosch (GKS)

2 godzin temu














