Ferrari przestrzegało, a teraz blokuje

2 godzin temu



Formuła 1 głowi się nad rozwiązaniem problemów z procedurą startową. Nowe pomysły napotyka jednak na opór ze strony Ferrari, które ma sporo racji.

Jednym z głównych tematów rozmów podczas testów w Bahrajnie były dziwaczne procedury startowe, wymagające około 15 sekund by naładować baterię i rozpędzić turbinę. Jak pisałem wczoraj, powoduje ona duże problemy oraz obawy o bezpieczeństwo.

Narzekają na nią sami kierowcy. Gabriel Bortoleto przyznaje, iż procedura jest bardzo skomplikowana, kierowca musi liczyć w myślach i nie wszystko idealnie się udaje.

W związku z tym powstały już pomysły doraźnych zmian. Pierwszym jest wydłużenie minimalnego czasu pomiędzy ustawieniem się ostatniego z bolidów na starcie a zapaleniem pierwszego czerwonego światła. O ile jednak taki pomysł daje kierowcom równiejsze szanse (pomijając mocne schłodzenie opon liderów), o tyle nie rozwiązuje problemu związanego z bezpieczeństwem.

Drugim pomysłem jest rewizja przepisów dotyczących możliwości użycia baterii na starcie. w tej chwili jest ona dostępna po osiągnięciu 50 km/h przez co turbina musi być ładowana długim zwiększaniem obrotów. Zezwolenie na użycie baterii od razu bardzo by pomogło w szybszym starcie i oszczędziło czasu w przygotowania. Dałoby to pewniejsze starty i pozwoliło znacznie zmniejszyć ryzyko wejścia bolidu w tryb anti-stall.

Trudne porozumienie

Zmiany wprowadzane na 3 tygodnie przed startem sezonu wymagałyby jednak jednomyślnej zgody wszystkich ekip. A takiej nie ma – za sprawą Ferrari.

Jeszcze w ubiegłym roku zespoły zgłosiły potrzebę wprowadzenia zmian. Wówczas jednak zaprotestowało Ferrari, które powiedziało, iż problem jest znany od dawna i teraz, gdy koncepcja silnika jest już gotowa, a jednostki są w fazie produkcji, zmian nie powinno być. Jednocześnie problem turbo-lagu był znany od znacznie dłuższego czasu. Dlatego ekipa nie chciała zmian.

Ferrari nie chce ich również teraz bo wygląda na to, iż przygotowali jednostkę, która bardzo dobrze radzi sobie z opóźnieniem turbiny i zmiany teraz zniwelowałyby ich potencjalną przewagę nad innymi.

Trudno jednak spodziewać się, by nie dokonano żadnych zmian ponieważ w tej chwili starty wyglądają absurdalnie i budzą spore wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa.



Idź do oryginalnego materiału