Fatalna decyzja Rosji. To ich największy wyrzut sumienia

2 godzin temu
Jelena Rybakina podniosła się po najmroczniejszym okresie w karierze. Dziś jest najlepsza, co pokazała w Australian Open. Po jej kolejnym sukcesie Rosjanie coraz mocniej mogą żałować, iż stracili taki talent. Uratowali ją Kazachowie i Stefano Vukov, którego postać wywołuje jednak sporo kontrowersji.
Jelena Rybakina mistrzynią tegorocznego Australian Open. W finale imprezy rozgrywanej w Melbourne pokonała Arynę Sabalenkę 6:4, 4:6, 6:4. Tym samym sięgnęła po pierwszy tytuł w Australii, a drugi w Wielkim Szlemie. W 2022 roku była najlepsza w Wimbledonie, a sezon później przegrała w meczu decydującym w Australii z Sabalenką.

REKLAMA







Zobacz wideo Świątek zatrzymana przez Rybakinę w Australian Open! Czego zabrakło?



Rybakina potwierdziła dziś, iż w rankingu WTA Live może być trzecia na świecie, ale w rzeczywistości jest aktualnie najmocniejsza w kobiecym tourze. Poprzedni rok zakończyła wygraną w Turnieju Mistrzyń w Rijadzie, nowe rozgrywki triumfem wielkoszlemowym. Co ważne - może pochwalić się serią 10 zwycięstw z rywalkami z top 10. W ostatnich miesiącach ograła m.in. dwa razy Igę Świątek, Jessicę Pegulę oraz Arynę Sabalenkę. Została pierwszą tenisistką od czasu Naomi Osaki, która zwyciężyła w Australian Open 2019, pokonując trzy zawodniczki z czołowej "10".
Tak się podniosła Jelena Rybakina
Reprezentantka Kazachstanu podniosła się po słabszych miesiącach w poprzednim roku. W 2025 w Wielkim Szlemie pierwszy raz od pięciu lat ani razu nie dotarła do ćwierćfinału. Wiosną żegnała się gwałtownie z prestiżowymi turniejami WTA 1000: w Miami po drugiej rundzie, w Madrycie oraz Rzymie po trzeciej. Przegrywała spotkania, w których była bardzo bliska zwycięstwa - m.in. z Aryną Sabalenką w Berlinie mimo czterech piłek meczowych, z Igą Świątek w Roland Garros, choć prowadziła 6:1, 2:0 czy z Leylą Fernandez w Waszyngtonie, gdy była na prowadzeniu 7:6, 5:4 i serwowała.
Czytaj także: Czy Papszun uratuje Legię?
Zapaść formy miała prawdopodobnie związek m.in. z zamieszaniem wokół jej trenera. Niemal rok temu Stefano Vukov został zawieszony przez Organizację Kobiecego Tenisa za to, iż miał źle traktować swoją tenisistkę, w grę wchodziły m.in. zarzuty o nadużycia słowne. Chorwat to jeden z najaktywniejszych szkoleniowców na trybunach w tourze. Cały czas ma coś do przekazania podopiecznej w trakcie gry, nie ukrywa mocnych słów, reaguje emocjonalnie.



W efekcie kary Vukov nie miał prawa pojawiać się na zawodach WTA i Wielkiego Szlema w roli trenera, nie mógł uczestniczyć w treningach ani doradzać jej podczas spotkań. Rybakina stanęła za nim murem, broniła go na konferencjach prasowych. Przekonywała, iż nic złego nie zrobił. Dochodziło do absurdalnych sytuacji, gdy trenowali poza turniejami razem, ale podczas oficjalnej rywalizacji nie mogła liczyć na wsparcie Chorwata. Wtedy dołączył do jej ekipy Włoch Davide Sanguinetti.
Wątpliwości wokół Vukova
W sierpniu Stefano Vukov został odwieszony przez WTA. Jelena Rybakina z czasem zaczęła grać lepiej. Półfinał w Cincinnati przegrany z Igą Świątek, czwarta runda US Open, tytuł w Ningbo, a potem WTA Finals i Australian Open. Odżyła, a na korcie może znów otrzymywać podpowiedzi od trenera. Nikt tak nie potrafi do niej dotrzeć, jak Vukov. Gdy w trzecim secie finału Australian Open przegrywała z Sabalenką 0:3, Chorwat krzyczał do niej: „Nie masz ten energii. Wróć do niej". Za moment odrobiła straty i sięgnęła po zwycięstwo.
Podpowiedzi Vukova nieraz pomagały Rybakinie w trakcie spotkań, choć bywały sytuacje, gdy wydawało się, iż ma ich już dość. 26-latka to niezwykle spokojna osoba. Kilka razy tłumaczyła, iż potrzebuje mieć blisko siebie tak energiczną postać, jak obecny szkoleniowiec, by wydobyć z niej to, co najlepsze. Widzieliśmy to w finale, ale to miecz obosieczny - nie zawsze reakcje trenera wpływały pozytywnie na jej występy w przeszłości.


kooperacja z Vukovem ma skomplikowany charakter, ale bez niej Jelena Rybakina prawdopodobnie nie osiągnęłaby tyle. Urodziła się w Moskwie, ale tam nie poznali się na jej talencie. Długo musiała trenować w grupach, bez indywidualnego trenera. W 2018 roku zdecydowała się zmienić obywatelstwo i reprezentować Kazachstan. Kazachowie zaoferowali wielkie pieniądze i wsparcie logistyczne, którego nie otrzymywała w ojczyźnie. Rosyjska federacja przespała sprawę i tak straciła wielki talent. Kilka miesięcy później pojawił się przy zawodniczce Stefano Vukov, który potrafił oszlifować ten diament.



Rosjanie mogą żałować
Rosjanie, gdy patrzą dziś na sukcesy Rybakiny, mogą sobie pluć w brodę. Kraj ten w ostatnich latach stracił wiele zdolnych tenisistek - m.in. Daria Kasatkina i Daria Saville reprezentują Australię, Anastazja Potapowa Austrię, Warwora Graczowa Francję, a Polina Kudermietowa i Kamila Rachimowa Uzbekistan - ale to strata Jeleny Rybakiny musi boleć najmocniej. Nowa mistrzyni AO osiąga z tej grupy zdecydowanie największe sukcesy. Przebija także czołowe współczesne gwiazdy rosyjskiego tenisa: Mirrę Andriejewą, Jekaterinę Aleksandrową, Ludmiłę Samsonową, Dianę Sznajder czy Annę Kalińską. Najlepsza Rosjanka gra dla Kazachstanu, który zainwestował w jej talent i dziś może cieszyć się z wygranych.
U Jeleny Rybakiny wciąż widać też rezerwy - przy siatce nie gra najlepiej, do tego forhend miewa niestabilny. Gdy ponad rok temu rozstała się ze Stefano Vukovem na moment, do jej sztabu dołączył wtedy Goran Ivanisević, były szkoleniowiec Novaka Djokovicia. kooperacja trwała bardzo krótko z uwagi na powrót Vukova. Ivanisević był zniesmaczony zamieszaniem, ale z trenerskiego punktu widzenia nie ukrywał: "Jelena ma potencjał, by być najlepszą na świecie." Dziś znów mamy tego potwierdzenie.


W rankingu WTA Rybakina zbliża się do Sabalenki, a jest tuż za plecami Świątek. Wiele osób przewiduje iż w tej formie może niebawem zostać nową numer jeden. Trzeba jednak pamiętać o największym wyzwaniu reprezentantki Kazachstanu w ostatnich sezonach - kłopotach ze zdrowiem. Często wykluczały ją z gry albo przyczyniały do słabszych wyników. jeżeli na stałe zdoła się ich pozbyć, może być na przestrzeni sezonu niezwykle groźna. Ale tu znów wracamy do Vukova - oskarżenia na jego tle dotyczyły także treningów, które miały niekorzystnie wpływać na organizm zawodniczki.
Jelena Rybakina po finale Australian Open powiedziała: "Chcę podziękować mojemu zespołowi. Bez was to nie byłoby możliwe. Przeżyliśmy wiele trudnych chwil i wiele działo się za kulisami. Jestem bardzo szczęśliwa, iż udało nam się osiągnąć ten wynik. Dziękuję wam wszystkim. Mam nadzieję, iż uda nam się utrzymać ten poziom i kontynuować sukcesy w tym roku".



Rybakina chwaliła też Sabalenkę, a Białorusinka rywalkę. Tym razem obeszło się bez niepotrzebnych komentarzy ze strony liderki rankingu. Gdy w listopadzie przegrała w finale imprezy WTA Finals, rzuciła na korcie do współpracowników: "Raz na rok choćby kij strzeli". Dziś nie da się już sugerować, iż sukces Jeleny Rybakiny to przypadek. Zawodniczka urodzona w Moskwie wróciła na dobre tory i tylko od niej zależy, czy się w nich utrzyma. Na razie objęła prowadzenie w rankingu WTA Race, obejmującym wyniki wyłącznie z 2026 roku.
Idź do oryginalnego materiału