Glasgow Tigers przeszli znaczną rewolucje od przejęcia przez rodzinę Facenna. Działacze stają na wysokości zadania, aby ośrodek ze Szkocji słynął na całą Europę. Przede wszystkim rodzinę cechuje jedna dewiza – kibice mają chcieć wrócić na stadion. Gerry Facenna często przebywa na Ashfield Stadium, aby dopytywać się fanów od odczucia związane z torem i zawodami. Cami Brown, menedżer Tigers, jest zdania, iż to, co się udało zrobić z klubem przez ostatnie lata to coś niesamowitego.
– Nie zawsze było tutaj świetnie pod kątem ścigania. Rodzina Facenna wykonała kawał dobrej roboty, żeby uczynić tor jednym z najlepszych w Europie – powiedział Cami Brown dla Speedway Stara. – Patrząc na to, gdzie byliśmy w 2014 roku to mogę powiedzieć, iż to niesamowita historia. Ludzie mówią o tym, co dla Wrehxhamu wykonali Ryan Reynolds i Rob McElhenny, ale rodzina Facenna zrobili naprawdę wiele, aby odmienić losy Glasgow Tigers.
Chcą Speedway Grand Prix
Speedway Grand Prix to cel na dłuższą metę w Glasgow. FIM przydzieliła wpierw rundę eliminacyjną do Grand Prix Challenge, co zarazem jest ważnym wydarzeniem. Patrząc na ostatnie lata – w tym Grand Prix Challenge i eliminacje do SGP 2, organizatorzy muszą stanąć na wysokości zadania. Cami Brown jednak zauważa, iż często rywalizacja na stadionie w Glasgow przyciąga kibiców. Nagrania z wyścigów podbijają media społecznościowe, w czym pomaga niezawodny Chris Harris. Klub może się jedynie dalej rozwijać, o czym zapewnia menedżer wicemistrzów Cab Direct Championship.
– Rozrywka jest naszym priorytetem. Chcemy, aby kibice wracali do domu z uśmiechem i ekscytacją, przez co znowu przyjdą na żużel. (…) Klub nigdy nie był na takim poziomie, o ile chodzi o frekwencje i rozwój – podkreśla menedżer zespołu.
Leon Flint
















