Pewne było, iż zwycięzca tego finału przejdzie do historii tenisa. Carlos Alcaraz pierwszy raz stanął przed szansą na zdobycie Karierowego Wielkiego Szlema - i to w wieku zaledwie 22 lat. Z kolei Novak Djoković miał szansę na 25. tytuł wielkoszlemowy w karierze - gdyby go zdobył, zostałby samodzielnym liderem klasyfikacji wszech czasów, bez podziału na płcie.
REKLAMA
Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, iż jeszcze sporo przede mną"
Świetne otwarcie Djokovicia
Zdecydowanie lepiej rozpoczął ten mecz Djoković. Serb grał mądrze taktycznie, odpowiednio zarządzał tempem gry, miał precyzyjny serwis i nie popełniał błędów. Za to Alcaraz sprawiał wrażenie zawodnika, który ma problem ze złapaniem rytmu. Return u Hiszpana praktycznie nie działał. Djoković dobrze też czytał jego serwis, a szczególnie ten drugi.
istotny dla przebiegu pierwszej partii był czwarty gem, w którym Alcaraz został przełamany po trzecim break poincie. Od tego momentu Djoković miał absolutną kontrolę nad setem, aż zamknął go po pierwszym setbolu, wygrał 6:2. Alcaraz nie był sobą w tej partii, oddał kilka punktów za darmo.
Odbudowa Alcaraza
W drugim secie mieliśmy odwrócenie ról. To Djoković zaczął popełniać często proste błędy, podejmował złe wybory taktyczne. Natomiast Alcaraz wyraźnie poprawił serwis, return, lepiej czuł kort. Dość gwałtownie przełamał Serba, bo już w trzecim gemie. To było najważniejsze dla zyskania pewności siebie w tym spotkaniu. Od kolejnego gema Alcaraz zaczął coraz częściej zaskakiwać serwisem, odrzucał Djokovicia od linii kortu, budował sobie przestrzeń na posłanie drop shota.
Alcaraz rósł wraz z rozwojem meczu. Wychodziło mu prawie wszystko z forhendu i bekhendu. Djoković pozostawał bezradny w końcówce seta. W efekcie Hiszpan kolejny raz przełamał Serba, konkretnie w siódmym gemie. W kolejnym gwałtownie zamknął sprawę, wygrał seta 6:2 i doprowadził do remisu.
W trzeciej partii Djoković wyglądał, jakby uchodziło z niego powietrze, jakby zaczynało brakować mu paliwa. A Alcaraz tylko się nakręcał, grał coraz bardziej widowiskowo. Serb miał dobre momenty, potrafił się w nich przeciwstawić i grać równie efektownie co Hiszpan, ale to lider światowego rankingu był bardziej efektywny.
Istotny był piąty gem, w którym Djoković został przełamany, Alcaraz prowadził 3:2. Hiszpan miał jednak problemy ze skończeniem seta, spotkał się z twardym oporem serbskiego mistrza. Potrzebował aż pięciu setboli, by wygrać seta 6:3 i przejąć prowadzenie w meczu.
Djoković znów się stawiał, ale nie dał rady
W czwartym secie Alcaraz był momentami nierówny, szwankowało wykończenie. Nie radził sobie najlepiej, gdy Djoković grał jak najszerzej i przyspieszał. Wyglądało też na to, iż Serb może się odbudować, skoro wytrzymał drugiego gema, w którym obronił sześć break pointów. Djoković miał w takich momentach wsparcie publiczności, jednak wiadomo było, iż nie będzie w stanie grać tak cały czas.
Hiszpan wiedział, iż musi robić swoje, iż musi zmuszać serbskiego weterana do biegania i ofiarnej gry w defensywie, grać na jego wycieńczenie. Tak też robił, ale trudno było złamać mistrza.
Djoković miał realną szansę na to, by doprowadzić do piątego seta. Kto wie, co by się stało, gdyby wykorzystał break pointa przy stanie 4:4, 40:30. Alcaraz jednak się obronił.
W ostatnich akcjach meczu Serb zagrał kilka nieczystych piłek, które lądowały poza kortem. To ułatwiło Alcarazowi zwycięstwo 7:5 w czwartym secie, a w całym meczu - 3:1. Hiszpan przeszedł do historii tenisa, zgarnął upragnionego Karierowego Wielkiego Szlema.
Zobacz też: Wrze w Madrycie. Mbappe ma tego dość. "Osamotniony w bagnie"
Australian Open, finał turnieju singlowego mężczyzn:
Carlos Alcaraz (Hiszpania, ATP 1.) - Novak Djoković (Serbia, ATP 4.) 2:6, 6:2, 6:3, 7:5

1 godzina temu
















