
Denis Załęcki jest otwarty na rewanżowy pojedynek z Bartoszem Szachtą. Aby do tego doszło, spełniony musi zostać jeden warunek.
Pojedynek Denisa Załęckiego z Bartoszem Szachtą na gali FAME 30: Icons był jednym z najbardziej wyczekiwanych starć wieczoru. Taki stan rzeczy był podyktowany oczywiście ze względu na ich prywatny konflikt i burzliwą historię. Emocje były ogromne jeszcze przed wejściem do klatki, a fani freak fightów podzielili się na dwa obozy. Sam przebieg tej walki okazał się być jednak zaskakująco jednostronny.
Mianowicie tuż po gongu rozpoczynającym starcie Załęcki narzucił bardzo agresywne tempo. Ruszył do przodu i gwałtownie przejął inicjatywę, nie dając rywalowi przestrzeni do rozwinięcia skrzydeł. Niestety po chwili doszło do kontrowersyjnej sytuacji, gdy Szachta został rzucony na matę, mimo iż pojedynek toczył się w formule stójkowej. Po tym incydencie widać było, iż Szachta ma problemy – zresztą sam się uskarżał na niezwykle intensywny ból pleców – jednak zdecydował się kontynuować walkę.
ZOBACZ TAKŻE: „Brakuje mu charakteru”. Michał Pasternak komentuje ostatni występ Szachty
Chwilę później Załęcki zasypał przeciwnika serią ciosów, doprowadzając do pierwszego nokdaunu. Po wznowieniu walki scenariusz gwałtownie się powtórzył. Kolejna mocna akcja zakończyła się drugim liczeniem. Tym razem Szachta nie był już w stanie skutecznie wrócić do pojedynku, a sędzia zdecydował się przerwać walkę w pierwszej rundzie. Całość trwała nieco ponad półtorej minuty i była to dominacja „Bad Boya”.
Po zakończeniu starcia emocje wbrew pozorom wcale nie opadły. Obaj zawodnicy nie szczędzili sobie uszczypliwości, a konflikt wyraźnie pozostał nierozwiązany.
Załęcki otwarty na rewanż z Szachtą
Co ciekawe, Szachta po przegranej w Gliwicach sugerował, że chce rewanżu i mimo porażki nie powiedział ostatniego słowa. Z kolei Załęcki jasno dał do zrozumienia, iż nie widzi sportowego sensu w ponownym starciu, podkreślając dużą różnicę poziomów. Mimo wszystko jest jednak otwarty na ponowne zestawienie ze swoim byłym przyjacielem, ale pod pewnymi warunkami:
Jeśli pieniądze z walki odda na chore dzieci i to jedyna opcja. Nie mam ochoty cofać się i walczyć z kimś, kto jest po prostu słaby. Ja rozumiem, gdyby głowa komuś nie zagrała, zdarzyć może się każdemu, ale on po prostu jest cienki. I na dziesięć walk wygrywam dziesięć, przecież nokaut. Dałem mu możliwość, by zrobić to w klatce na sportowych zasadach, a co to by było, gdybyśmy spotkali się gdzieś na mieście. I pokazałem mu, iż choćby samymi rękami jestem w stanie go zdeklasować. A przecież tak krzyczał, iż jestem kilka poziomów słabszy.
– napisał Denis Załęcki na swoim Instagramie.

ZOBACZ TAKŻE: Zawodniczka KSW z poważnymi powikłaniami po walce. Czeka ją operacja
To sprawia, iż temat drugiej walki wciąż pozostaje otwarty, szczególnie iż napięcie między zawodnikami przez cały czas budzi zainteresowanie kibiców. Obie strony są gotowe na rewanż, natomiast choćby jeżeli warunki Denisa zostałyby spełnione, to z pewnością i tak musieliśmy poczekać spory kawał czasu w ich kolejną konfrontację.

15 godzin temu
















