Chciał zorganizować turniej w Ostrowie. Zaprasza kibiców

speedwaynews.pl 2 godzin temu

Grzegorz Walasek zdecydowanie zakochał się w Ostrowie Wielkopolskim. W latach 2019-2023 regularnie zdobywał punkty dla tego zespołu, wracając jako wsparcie w minionym roku. Walasek odnalazł się świetnie w nowym środowisku, co jest również zasługą firmy Garcarek. Gdyby nie wielkie wydarzenie, jakim jest powracający do łask Speed Masters Memoriał Rifa Saitgariejewa, 50-latek chętnie zorganizowałby turniej na ostrowskim torze.

Brałem to oczywiście pod uwagę. W Ostrowie jednak firma Garcarek wraz z klubem organizuje turniej tydzień wcześniej – tłumaczy Grzegorz Walasek dla infostrow.pl. – Uznałem zatem, iż turniej odbędzie się w Zielonej Górze, gdzie 32 lata temu zaczynałem karierę, a będzie mi bardzo miło, jeżeli jak najwięcej kibiców z Ostrowa przyjedzie na te zawody. TŻ Ostrovia mecz ligowy jedzie dzień wcześniej, więc nie ma kolizji terminu. Zapraszam serdecznie fanów z Ostrowa w Wielkanoc do Zielonej Góry.

Chciał być jak Huszcza

Zakończenie kariery to również moment, aby zreflektować się nad przeszłością. Gdyby nie Łańcuch Herbowy z 2018 roku, być może kariera Grzegorza Walaska doszłaby do końca znacznie wcześniej. Moonfin Malesa Ostrów Wielkopolski odegrał kluczową rolę w końcowej części kariery zielonogórskiego wychowanka. Niedoścignionym marzeniem przez Walaska będzie dogonienie Andrzeja Huszczy pod kątem startów.

Bardzo dobre lata miałem w Falubazie, ale także w Częstochowie, a na koniec kariery w Ostrowie. Naprawdę ten ostatni okres będę wspominał bardzo dobrze. Był przecież awans do PGE Ekstraligi i wiele innych pięknych momentów. Nie ma co ukrywać, iż to bracia Garcarkowie po zwycięstwie w Turnieju o Łańcuch Herbowy Miasta Ostrowa Wielkopolskiego na koniec sezonu 2018, namówili mnie na starty w Ostrowie. Tak rozpoczęła się nasza współpraca, która przedłużyła moją karierę do 49 roku życia. Chciałem jeździć do pięćdziesiątki jak Andrzej Huszcza, ale wyszło inaczej i teraz skupiam się na mojej nowej roli w Zielonej Górze.

Mocna obsada

Pożegnalny turniej Grzegorza Walaska ma mieć znakomite nazwiska. Celem byłego zawodnika m.in. Wandy Kraków jest zorganizować coś, przez co zostanie zapamiętany na znacznie dłuższy czas. Jednym z większych problemów są jednak terminy, ponieważ każdy chce coś zorganizować na początku sezonu.

Obsada turnieju będzie bardzo mocna. Dzwoniłem do kolegów z toru, by ich zaprosić i w zasadzie była tylko kwestia dogrania terminu, tak by wszystkim pasowało. Nie było łatwo znaleźć wolny termin, ale udało się w Wielkanoc, 5 kwietnia. Szczegóły obsady poznacie w swoim czasie – dodał tajemniczy Walasek. Obecnie poznaliśmy kilka pierwszych nazwisk. Wśród nich są Bartosz Zmarzlik czy Brady Kurtz.

Grzegorz Walasek
Idź do oryginalnego materiału