Od wielu miesięcy w polskim sporcie trwa przysłowiowe wyciąganie trupów z szafy. Słabe igrzyska olimpijskie w Paryżu były początkiem wielu kontroli w polskich związkach sportowych, a na cenzurowanym znalazł się choćby prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz, który popadł w konflikt z ministrem sportu i turystyki Sławomirem Nitrasem. Jednak publikacji raportu NIK dotyczącego działań Ministerstwa Sportu i Turystyki, ten drugi też nie ma powodów do zadowolenia.
REKLAMA
Zobacz wideo Szef KSW ostrzega: Pudzianowski tylko na tym straci
Ministerstwo Sportu i Turystyki zaniedbało najważniejszy obowiązek
Najwyższa Izba Kontroli przyjrzała się dofinansowaniom, realizacji założeń, wypełnianiu celów i wielu innym aspektom funkcjonowania ministerstwa. Głównym obiektem zainteresowania NIK było stworzenie przez ministra sportu nowego dokumentu strategicznego dot. rozwoju sportu w Polsce. Minister jest zobowiązany do inicjowania oraz tworzenia polityki Rady Ministrów swojego resortu, zgodnie z ustawą o działach administracji rządowej. Jak tymczasem wygląda to w przypadku ministerstwa sportu i turystyki?
- Minister po 2020 r. nie opracował dokumentu strategicznego w obszarze sportu, obejmującego obszary sportu wyczynowego, młodzieżowego i powszechnego. Podjęte w latach 2020–2023 działania kolejnych Ministrów w celu opracowania tego dokumentu były nierzetelne i nieskuteczne. Uniemożliwiało to ocenę czy podejmowane przez ministra działania, w szczególności ogłoszone przez niego programy oraz zadania zlecane do realizacji polskich związków sportowych wpisują się w strategiczne cele ministra w zakresie rozwoju sportu w Polsce - czytamy w raporcie.
Kamil Bortniczuk zrobił, co chciał. Niekoniecznie to, co mógł
To niejedyny kłopot wykryty przez NIK. Lista jest długa, ale jednym z najbardziej palących problemów była kwestia dofinansowania w wysokości 186 mln złotych, jakie w 2023 roku Polski Związek Piłki Nożnej otrzymał decyzją poprzednika Sławomira Nitrasa, czyli Kamila Bortniczuka. Pieniądze te miały iść na budowę Narodowego Centrum Szkolenia, Badań i Treningu Piłki Nożnej w Otwocku. Sprawa od samego początku budziła kontrowersje, a sam minister Nitras już na początku 2024 roku cofnął tę decyzję. Jaki osąd w sprawie wydało NIK?
- Decyzja byłego ministra o dofinansowaniu została podjęta wbrew ocenie zespołu opiniującego wniosek inwestycyjny, który nie spełniał wymagań formalnych w zakresie potwierdzenia prawa do dysponowania nieruchomością na cele budowlane oraz uwzględniał wydatki niekwalifikowane, dotyczące obiektów inwestycji. Przyczyną było przyznanie dofinansowania na podstawie własnej decyzji ministra pomimo negatywnej oceny wniosku przez zespół - pisze NIK.
Mówiąc wprost, przyznanie PZPN-owi tych pieniędzy było zdaniem NIK kompletnie nieuzasadnione oraz niezgodne z prawem. Zresztą Najwyższa Izba Kontroli już wcześniej składała na Bortniczuka zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie, a teraz jedynie potwierdziła swe wcześniejsze przypuszczenia.
Niebywała skala niedbalstwa i lekceważenia przepisów
W dalszej części raportu możemy przeczytać także m.in. o tym, iż minister sportu w latach 2019-2024 nierzetelnie informował o "zasadach podziału środków przyznanych na wspieranie sportów olimpijskich oraz dofinansowanie szkolenia sportowego i współzawodnictwa młodzieży". Prowadziło to do braku transparentności i otwierało furtkę do działań korupcyjnych. Same związki sportowe też święte nie były. Choćby ws. kontroli dotyczących mobbingu oraz nadużyć seksualnych.
- W Ministerstwie od 26 października 2021 r. nie prowadzono indywidualnych spraw w zakresie mobbingu, molestowania czy wykorzystania seksualnego zawodników i trenerów. (...) Pomimo iż Minister opracował i przyjął Kodeks Dobrego Zarządzania, znaczna część związków nie wdrożyła zawartych w nim wytycznych, odnoszących się do kwestii udziału kobiet w organach decyzyjnych związków i podejmowania działań w zakresie przeciwdziałania mobbingowi i dyskryminacji w sporcie - podsumowuje NIK.
W efekcie wszystkich nieprawidłowości NIK zaleciło m.in. jak najszybsze utworzenie wspomnianego dokumentu strategicznego dla polskiego sportu, czy stworzenie konkretnych kryteriów przy podziale środków publicznych w programach sportu. Sami prezesi związków sportowych w Polsce również muszą być o wiele bardziej rzetelni i transparentni w działaniach, szczególnie jeżeli chodzi o programy oraz rządowe dofinansowania.