Joao Henriques nie pozostał długo bez pracy po zwolnieniu z Radomiaka. W drugiej połowie grudnia objął outsidera portugalskiej ekstraklasy, zespół AVS. Ligowa czerwona latarnia w sześciu spotkaniach o punkty od tamtej pory dopisała do swojego dorobku jedynie dwa oczka. Henriques chciał więc sprawić niespodziankę w ćwierćfinale Pucharu Portugalii przeciwko Sportingowi.
Dużo nie brakowało. Najpierw jego zespół odrobił dwubramkową stratę, a do doprowadzenia do rzutów karnych zabrakło trzech minut. Największym problemem jest jednak bardzo poważna kontuzja debiutującego dla AVS Antoine’a Baroana.
Henriques wplątał się w mission impossible
Portugalczyk poprowadził Radomiaka w 30 spotkaniach i zwolniono go pod koniec października. Klub z Vila das Aves po dwóch miesiącach wybrał go na (już) trzeciego trenera drużyny w tym sezonie i liczył na poprawę sytuacji. Henriques w końcu miał w CV 127 spotkań na poziomie portugalskiej ekstraklasy, gdy rozpoczynał pracę na północy Portugalii. Gdy przejmował AVS, drużyna miała trzy punkty w 14 spotkaniach.
W kolejnych sześciu uciułała zaledwie… dwa. Klub z Vila das Aves jest na kursie do spadku z ligi. Mimo to, dotarł do ćwierćfinału Taca de Portugal. Krajowy puchar był ostatnią deską ratunku, aby ratować sezon. W Lizbonie szykowała się bardzo trudna przeprawa.
— O Jogo (@ojogo) December 16, 2025
Po godzinie gry wydawało się, iż do żadnej niespodzianki nie dojdzie. Wynik brzmiał 2:0 dla gospodarzy. Nieprzewidywalność futbolu po raz kolejny pokazała jednak swoje. W 64. minucie z rzutu karnego kontaktowego gola strzelił Pedro Lima, a w doliczonym czasie gry – także z jedenastu metrów, wyrównał Nene. Dobrą wiadomością dla sportinguistas był jednak powrót Nuno Santosa. Piłkarz ten pauzował od października 2024 roku. Zagrał on dobre zawody po wejściu z ławki.
Długo wydawało się, iż czeka nas konkurs jedenastek, ale wtedy z odsieczą trenerowi Rui Borgesowi przybył jego joker – Geny Catamo. Mozambijczyk po rajdzie prawą stroną uderzył z dystansu w 117. minucie i nie pozostawił złudzeń podopiecznym Henriquesa.
Był to dla AVS koniec udanych rozgrywek pucharowych, z których na wczesnym etapie odpadła choćby Braga. Klub dawnego ekstraklasowicza, Rodrigo Zalazara, odpadł po wpadce z trzecioligowym Fafe.
Poważna kontuzja w debiucie nowego napastnika
Porażka w meczu pucharowym po dobrym występie to w tej chwili najmniejszy problem, jaki ma Henriques. W doliczonym czasie gry w drugiej połowie, poważnej kontuzji doznał napastnik AVS, Antoine Baroan. Stało się to w pojedynku z Luisem Suarezem, gdy obaj „poszli do końca”. Polscy kibice z pewnością kojarzą poważny uraz Rafała Mikulca z Wisły Kraków – Baroan to podobny przypadek.
Francuz złamał nogę, według informacji „Recordu”. To o tyle zła wiadomość, iż kontuzja ma go wyeliminować do końca sezonu. Starcie na Estadio Jose Alvalade było jego debiutem w nowych barwach i zagrał on nieco ponad pół godziny. Życzenia szybkiego powrotu do zdrowia od razu po spotkaniu opublikował Sporting CP.
O #SportingCP deseja as rápidas melhoras ao jogador do AFS, Antoine Baroan
Que nos voltemos a encontrar nos relvados em breve
— Sporting CP (@SportingCP) February 6, 2026
Henriques po spotkaniu zabrał głos w tej sprawie:
– To pierwszy i ostatni mecz w okresie [Baroana – przyp. red.]. Niestety. Sytuacja jest bardzo poważna i to najważniejsze wydarzenie tego meczu. To bardzo negatywna sprawa, smutna sytuacja dla nas, ale przede wszystkim dla niego. Jesteśmy oszołomieni po tym, co się stało w przypadkowy sposób. To się zdarza… – powiedział dla SportTV.
AVS do końca sezonu ma 14 kolejek. Do bezpiecznego miejsca strata wynosi aż 13 oczek (Casa Pia – ostatni pogromca Porto w lidze). Istne mission impossible przed Henriquesem.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Joao Henriques z pracą w portugalskiej ekstraklasie
- Trzecioligowiec wyrzucił Bragę z Pucharu Portugalii
- Porto z pierwszą ligową porażką
Fot. Newspix

2 godzin temu















