Oliver Solberg nie gryzie się w język po ostatnim starcie w okolicach Umeå. Szwed przyznał, iż tegoroczny Rajd Szwecji stał się dla niego bolesną lekcją na temat tego, co w praktyce oznacza prowadzenie w klasyfikacji generalnej Rajdowych Mistrzostw Świata. Bycie liderem to nie tylko szampan po Monte Carlo, ale też niewdzięczne zadanie odśnieżania drogi dla reszty stawki.
Trudne otwarcie trasy i pechowy piątek
Solberg przyjechał na domowe odcinki prosto po zwycięstwie w Monako, co postawiło go w roli „odkurzacza”. Jako pierwszy na trasie musiał mierzyć się z grubą warstwą świeżego puchu, co drastycznie ograniczało przyczepność podczas porannej pętli. Sytuację pogorszył błąd na jednym z odcinków – uderzenie w zaspę skończyło się przebiciem opony i pogrzebaniem nadziei na walkę o najwyższy stopień podium.
„Tak, myślę, iż zrozumiałem, jak trudny będzie cały weekend – zwłaszcza piątek. To było trudniejsze, niż się spodziewałem. Trochę to zbagatelizowałem”.
Zobacz też: Francuski talent żegna się z rajdami
Młody Szwed krytycznie ocenił również swój występ na Wolf Power Stage. Popełniony na początku błąd sprawił, iż resztę dystansu przejechał zbyt asekuracyjnie. „Szczerze mówiąc, nie sądzę, bym zasłużył w ten weekend na coś więcej niż P3” – dodał z rozbrajającą szczerością.

Strategia mistrzów i bolesne wnioski
Doświadczenia z Umeå rzuciły nowe światło na strategiczne decyzje starszych kolegów po fachu. Dziewięciokrotny mistrz świata, Sébastien Ogier, od pewnego czasu omija starty w Szwecji, gdy prowadzi w tabeli po inauguracji sezonu. Francuz doskonale wie, iż strata wynikająca z czyszczenia trasy jest tam niemal niemożliwa do odrobienia.
Solberg na własnej skórze poczuł, o czym mówił mistrz. „Tak jak powiedział Ogier, właśnie dlatego on zwykle nie jedzie do Szwecji po zwycięstwie w Monte Carlo. Powiedział, iż to będzie ból – i rzeczywiście było to trochę bolesne, tak”.
TGR WRT / McKleinKlasyfikacja generalna i reset przed Kenią
Czwarte miejsce w klasyfikacji końcowej rajdu oznaczało oddanie fotela lidera Elfynowi Evansowi. Mimo chwilowego rozczarowania, Solberg zachowuje spokój w kontekście walki o tytuł. Trzynastopunktowa strata do Walijczyka przed marcowym Safari Rally Kenya wydaje się w pełni możliwa do zniwelowania.
„Nie jest tak źle. W tej chwili jestem bardzo rozczarowany. Ale biorąc pod uwagę mistrzostwa, nie jest tak źle. Nie tracę zbyt wiele do Elfyna, więc jestem dość szczęśliwy”.
Przed kolejnym wyzwaniem w Kenii kierowca planuje krótki odpoczynek. „Mamy testy w ciepłych warunkach i kilka wydarzeń sponsorskich, wybieramy się też na wakacje. Wyłączę się. Po prostu zresetuję i zacznę od nowa, a wtedy będzie całkiem fajnie”.
Źródło: wrc.com






