Przed konkursem duetów wiedzieliśmy, iż reprezentację Polski stać na walkę o medal. Kacper Tomasiak jest w kapitalnej formie w Predazzo. Najpierw wywalczył srebrno w zawodach indywidualnych na skoczni normalnej, a później dołożył brąz na normalnym obiekcie. Paweł Wąsek z kolei solidnie spisał się w rywalizacji na dużej skoczni, zajmując czternaste miejsce. Wygrał walkę o miejsce w naszej drużynie z Kamilem Stochem, żywą legendą skoków narciarskich.
REKLAMA
Zobacz wideo Kaja Ziomek-Nogal: Jechałam tu po medal, ale za jakiś czas docenię szóstą lokatę, bo zrobiłam wszystko, co mogłam
Co za dramaturgia. Finałowa seria anulowana
Zapowiadało się, iż poniedziałkowe zawody dostarczą kibicom wielkich emocji. Faworytem wydawali się Japończycy, ale sporo zespołów miało liczyć się w walce o medale. I tak też było. Polska po pierwszej serii zajmowała trzecie miejsce, a po drugiej awansowaliśmy o jedną lokatę. Bardzo dobrze prezentowali się zarówno Wąsek jak i Tomasiak.
W finale jednak obudził się Ren Nikaido (138,5 m), świetnie skoczył również Johann Andre Forfang (134 m), a Wąsek miał 129 m. Po tym skoku spadliśmy na czwartą lokatę. Jeszcze na domiar złego zaczął padać gęsty śnieg, a wiatr zaczął wiać pod narty. A zwykle trenerzy mówią, iż Tomasiak jest genialny przy niekorzystnym wietrze, ale na korzystnym jeszcze nie zyskuje przewagi nad rywalami. Polak skoczył tylko 124,5 metra, ale nie mógł zrobić nic więcej.
Tomasiak był wściekły. Później okazało się, iż finałowa seria została anulowana, a to dało nam srebro. Złoto zgarnęli Austriacy, a brąz Norwegowie. Nieprawdopodobna historia.
Tomasiak mówi wprost. "Nie dało się odlecieć"
Na gorąco po zakończeniu rywalizacji polscy skoczkowie mówili, iż jeszcze to do nich wszystko nie dociera.
- Liczyłem, iż może się uda, iż to jednak odwołają. Mówili mi wszyscy, iż jechałem na progu 3 km/h mniej od reszty, więc nie dało się z tego odlecieć - podkreślił Tomasiak w rozmowie z Eurosportem.
Chwilę później okrzyk euforii widzieliśmy u Wąska. - W końcu! Niesamowite, jeszcze to do mnie nie dociera. Po tym sezonie ciężkim, który tyle razy mnie załamywał, to mogę to uznać za duży sukces - podkreślił.
- Ten medal trochę więcej warzy, osiągnięty w dziwnych okolicznościach. Jeszcze nie wszystko do mnie dociera - dodał Tomasiak.
Dziś na przedwczesnym zakończeniu Polacy wyszli bardzo dobrze. Niemcy natomiast byli wściekli, źli mieli prawo być także Japończycy.
- Taki bywa sport. Czasami to przeszkodzi, a czasami pomaga. My dzisiaj dobrze na tym wyszliśmy - skwitował Wąsek.

2 godzin temu














