- To nie będzie łatwe, ale postaramy się zrobić "come back" przeciwko Atletico Madryt - zapowiadał Hansi Flick przed rewanżowym półfinałowym meczem Pucharu Króla. I deklaracja niemal się ziściła. FC Barcelona zaczęła mocno, bo już po pierwszej połowie prowadziła na Spotify Camp Nou 2:0. Gole strzelili Marc Bernal i Raphinha z rzutu karnego. Nadzieje na awans odżyły na nowo. Brakowało już tylko dwóch trafień, by doprowadzić do dogrywki. W 72. minucie znów do siatki trafił Bernal. Ale ostatecznie wyrównać stanu dwumeczu się nie udało. Czy Barcelona mogła zrobić coś więcej? Czego jej brakowało? Na te pytania odpowiedź znaleźli dziennikarze katalońskiego "Sportu".
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki o transferze Kapuadiego: To po prostu pokaz siły Widzewa. Ale przepłacili
FC Barcelona bezradna bez Roberta Lewandowskiego? "Napastnik jego klasy..."
Redakcja wprost przyznała, iż piłkarze Flicka mogą być z siebie dumni. "Pierwszą rzeczą, którą należy zrobić, jest pogratulowanie trenerowi Barcelony i wszystkim zawodnikom tego klubu: Niemcowi za doskonałe podejście do gry oraz jego podopiecznym, którzy dali z siebie wszystko na boisku" - czytamy. Dziennikarze stwierdzili, iż tak znakomita gra Barcelony to głównie zasługa... Pedriego. "Z nim drużyna znów przypomina tę, w której człowiek się zakochuje" - dodawali. Czego więc brakowało Barcelonie, by wygrać? Ano... Roberta Lewandowskiego!
Tak można wywnioskować ze słów redakcji. "Oczywiście brakowało Lewandowskiego. W takich grach, gdzie każdy szczegół ma znaczenie, napastnik jego klasy zamienia kontrolowaną grę w grę z wyrokami" - podkreślali dziennikarze. A na tym nie zakończyli. "Bez niego Katalończycy musieli szukać bardziej fizycznych rozwiązań: Araujo przyjął bardziej groźną rolę, by wprawić drużynę Simeone w zakłopotanie. I tak zrobił. Mimo to panowało wrażenie, iż tego noża, który kończy, gdy przeciwnik jest już na linach, brakuje" - kontynuowali. Owym nożem miał być właśnie Lewandowski.
Lewandowski walczy z czasem
Polak nie mógł wystąpić we wtorkowy wieczór. Powód? W sobotnim meczu ligowym nabawił się kontuzji oczodołu. Rywalizację z Atletico Madryt oglądał więc z trybun. Wspierał drużynę również w szatni. Występujący na jego pozycji Ferran Torres nie podołał wyzwaniu. Był niedokładny, mało precyzyjny i rzadko pokazywał się do gry. adekwatnie nie miał dogodnej szansy, by oddać strzał. Więcej okazji miał Lamine Yamal czy Raphinha.
Zobacz też: Bednarek kontuzjowany, trener FC Porto atakuje. "Żenujące".
Tym samym Barcelona nie zdobędzie Pucharu Króla, co udało jej się przed rokiem. Wówczas w finale pokonała 3:2 Real Madryt. Teraz o tytuł powalczy Atletico Madryt, a jego rywalem będzie zwycięzca półfinałowego dwumeczu Real Sociedad - Athletic Bilbao. W pierwszym spotkaniu pierwsza z ekip wygrała nieznacznie, bo 1:0. Rewanż odbędzie się na jej terenie.

2 godzin temu
















