18-latek zasiadł za kierownicą Forda Pumy Rally1 przygotowanego przez M-Sport. Zanim sam przejechał liczącą około trzech kilometrów szutrową próbę, odbył przejazd na prawym fotelu z Jonem Armstrongiem, etatowym kierowcą brytyjskiego zespołu w Rajdowych Mistrzostwach Świata.
„To było niesamowite. Byłem kompletnie poza swoją strefą komfortu. Dopiero z bliska można docenić, jak trudne jest prowadzenie takiego samochodu. Kamery nie oddają tego, jak gwałtownie jedzie się między drzewami. To naprawdę imponujące” – powiedział Lindblad.
Brytyjczyk przyznał również, iż od pewnego czasu coraz bardziej interesuje się rajdami i po zakończeniu kariery w Formule 1 chciałby spróbować swoich sił w tej dyscyplinie.
„Ostatnio coraz bardziej fascynują mnie rajdy. To coś, czym chciałbym się zająć, gdy zakończę swoją obecną karierę. Po pierwszym kontakcie z autem Rally1 mam jeszcze większy szacunek dla tego, co robią kierowcy WRC” – dodał.
Nie jest to pierwszy przypadek, gdy zawodnik Formuły 1 otwarcie mówi o rajdach. Najbardziej znanym przykładem pozostaje Kimi Räikkönen, który po odejściu z Ferrari w 2010 roku spędził dwa sezony w Rajdowych Mistrzostwach Świata. Fin wystartował w 22 rundach WRC za kierownicą Citroëna C4 WRC i DS3 WRC, zdobywając punkty oraz zajmując między innymi piąte miejsce w Rajdzie Turcji.
Znacznie większe sukcesy na rajdowych trasach odniósł Heikki Kovalainen. Były kierowca McLarena i Caterhama po zakończeniu kariery w Formule 1 skupił się na startach w Japonii, gdzie zdobył tytuł mistrza Japonii w rajdach i regularnie rywalizował na najwyższym poziomie.
Moda na rajdy wśród kierowców F1 nie ogranicza się jednak wyłącznie do byłych zawodników. W ostatnich miesiącach głośno było o testach Lando Norrisa, który miał okazję prowadzić samochód Rally2, a także Lance’a Strolla, który również sprawdzał swoje umiejętności za kierownicą rajdowej konstrukcji. Choć były to jedynie prywatne testy, pokazały, iż zainteresowanie światem WRC w padoku Formuły 1 stale rośnie.
Jon Armstrong, który podczas Goodwood towarzyszył Lindbladowi, nie krył uznania dla postawy młodego kierowcy Racing Bulls.
„Bardzo podobało mi się pokazanie mu tego świata i zobaczenie, jak wiele euforii sprawiła mu jazda. W Formule 1 młodzi kierowcy od razu muszą udowadniać swoją wartość, dlatego nie mają łatwego zadania. Arvid świetnie sobie z tym radzi” – powiedział Irlandczyk.
Choć na ewentualny rajdowy debiut Lindblada na poważnie trzeba będzie jeszcze poczekać, jego słowa pokazują, iż świat Formuły 1 i WRC stają się sobie coraz bliższe. W ostatnich latach wielu kierowców królowej sportów motorowych chętnie korzysta z okazji, by choć na chwilę zamienić bolid na samochód rajdowy i przekonać się, jak wymagająca jest walka z czasem na odcinkach specjalnych.


















