Pogrom w hicie kolejki. Zawodnik Wybrzeża wprost o torze w Gdańsku

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Bartkowiak z pewnością nie był oczywistym wyborem jeżeli chodzi o pozycję U-24. Długo nie mógł znaleźć zatrudnienia, ale Wybrzeże zdecydowało się na niego postawić. Nie mogą żałować podjętego ryzyka. Mateusz w meczu z wiceliderem zanotował najlepszy mecz w sezonie. Gdy inni nie mogli odnaleźć się na torze on czuł się jak ryba w wodzie co potwierdził w pomeczowym wywiadzie.

Chyba najlepszy tor na jakim jechałem w Gdańsku! Cały odmoczony, było trochę przyczepnie, ale dla mnie to choćby lepiej. Lubie takie warunki co z resztą pokazałem po wyniku. Mam nadzieje, iż taki tor będzie co tydzień (śmiech) – przyznał.

Choć ma powody do zadowolenia to nie może być w pełni usatysfakcjonowany. Źle bowiem wszedł w to spotkanie zaczynając od pechowego defektu na starcie. Niestety okazało się, iż był on bardzo kosztowny i nieco pogorszył dobry humor zawodnika Wybrzeża.

Złośliwość rzeczy martwych. W pierwszym biegu wybuchł mi silnik, bardzo dobry silnik. To mnie trochę pobudziło, ale poprawiłem sobie humor dwoma trójkami w kolejnych biegach. Później przytrafiła mi się ta nieszczęsna jedynka – dodaje.

Ostre spięcie z Kevinem Fajferem

We wspomnianym biegu doszło do małego spięcia na linii Mateusz Bartkowiak – Kevin Fajfer. Wychowanek Stali Gorzów prowadził, ale bardzo ostrym atakiem pozycję odebrał mu Kevin Fajfer co jego zdaniem było atakiem na granicy faulu.

Prowadziłem w tym biegu, ale Kevin Fajfer pojechał moim zdaniem zbyt ostro. Wyjaśniliśmy sobie jednak wszystko po biegu i nie chowam urazy. Najważniejsze jest to, iż na koniec znowu udało się zwyciężyć i fajnie spiąłem klamrą ten dobry występ w moim wykonaniu.

Dobry występ spięty klamrą

Ten ostry atak oraz defekt nieco namieszały Bartkowiakowi, który mógł liczyć na zdecydowanie pokaźniejszą zdobycz punktową. Dlatego też wyszedł z prośbą do kierownictwa, które zgodziło się wystawić go w czternastej gonitwie. Nie zawiódł i udanie podsumował swój występ.

Potrzebowałem tego biegu, aby trochę oczyścić głowę po spięciu z Kevinem i pechowym defekcie. Spytałem czy jest taka możliwość a oni zgodnie stwierdzili, iż dobrze dzisiaj jechałem i nie ma problemu. Chciałem więc w tym miejscu podziękować sztabowi za zaufanie i cieszę się, iż ich nie zawiodłem – zakończył.

Idź do oryginalnego materiału