Niedzielne popołudnie przy Hetmańskiej 69 w Rzeszowie przejdzie do historii jako moment, w którym miejscowa Stal nie tylko udowodniła swój wielki charakter na torze, ale przede wszystkim rozbiła bank na giełdzie transferowej. „Żurawie” pokonały faworyzowany Innpro ROW Rybnik 47:43, a tuż po meczu odpaliły prawdziwe bomby. Do ogłoszonego zaledwie dwa dni wcześniej Oskara Fajfera dołączyli kolejni dwaj liderzy – Rasmus Jensen oraz Josh Pickering. Rzeszowski klub, który jeszcze niedawno zmagał się z potężnymi problemami finansowymi, dziś stawia warunki i głośno mówi o walce o najwyższe cele.
Rywalizacja na rzeszowskim owalu od początku trzymała w napięciu, a dodatkowym utrudnieniem dla gospodarzy był deszcz, który wymusił przyspieszenie startu o kwadrans. Rzeszowianie musieli radzić sobie bez zawieszonego Rasmusa Jensena, co stawiało ich w trudnej sytuacji. Mimo to od początku spotkania niesieni dopingiem własnych trybun gospodarze pokazywali niesamowity ząb. Świetnie spisywali się Francis Gusts oraz Josh Pickering, którzy w pierwszej fazie zawodów byli po prostu nieuchwytni dla rybniczan.
Goście próbowali kąsać, a sygnał do odrabiania strat dał im w drugiej serii Nicolai Klindt. Słabiej spisywał się jednak nominalny lider „Rekinów”, Jan Kvech, który dopiero w trzeciej serii zdołał pokonać znakomitego tego dnia Gustsa. Przed biegami nominowanymi rzeszowianie prowadzili 41:37, a losy zwycięstwa i punktu bonusowego ważyły się do samego końca. Choć ostatecznie bonus pojechał do Rybnika za sprawą świetnej postawy pary Jakub Jamróg – Nicolai Klindt w ostatnim biegu dnia, to bieg czternasty i podwójne zwycięstwo Mateusza Szczepaniaka przypieczętowało meczowy triumf Stali w stosunku 47:43. Liderem z prawdziwego zdarzenia okazał się Oskar Fajfer, który zapisał przy swoim nazwisku 12 punktów z dwoma bonusami.
Prawdziwe trzęsienie ziemi nastąpiło jednak po końcowym biegu, gdy klub oficjalnie ogłosił porozumienie z dwoma kolejnymi kluczowymi zawodnikami. Kontrakty na sezon 2027 przedłużyli Duńczyk Rasmus Jensen oraz rewelacyjny Australijczyk Josh Pickering. Wcześniej, w piątek, identyczną decyzję podjął Oskar Fajfer, co oznacza, iż kręgosłup drużyny prowadzonej przez Krzysztofa Kasprzaka na kolejny rok jest już w pełni gotowy.
Dla rzeszowskiego klubu to gigantyczny krok naprzód, zwłaszcza po niedawnych zawirowaniach finansowych, które zmusiły zarząd do rozstania z Andersem Rowe i Andreasem Lyagerem. Pozyskanie nowego sponsora tytularnego całkowicie odmieniło jednak sytuację ekonomiczną przy Hetmańskiej. Klub nie tylko spłacił zaległości, ale zyskał stabilność, która pozwala realnie myśleć o ekstraligowych aspiracjach.
Wychowanek gnieźnieńskiego startu, Oskar Fajfer, po meczu nie ukrywał ogromnego zadowolenia z kierunku, w jakim zmierza rzeszowski klub. Po trudnym minionym sezonie w barwach Stali Gorzów i pechowej kontuzji kości łódeczkowatej, 32-latek odrodził się na Podkarpaciu i stał się ulubieńcem rzeszowskiej publiczności.
– Bardzo dobrze się tutaj czuję. Można powiedzieć, iż sztab szkoleniowy i zarząd naprawdę robią wszystko, aby ten klub bardzo dobrze funkcjonował. To wygląda obiecująco pod kątem tego roku i przyszłego roku. Są naprawdę ambitne plany. Tak jak mówię, zarząd staje na uszach, po cichu nie śpi po nocach, abyśmy to my mieli ten komfort i żebyśmy mogli z czystą głową jechać. Więc tutaj też taka wspólna decyzja tak naprawdę, bo chcemy też jechać o coś więcej, niż tylko po prostu przejechać sezon. Widzę też po po czynach, iż klub naprawdę staje na wysokości zadania, aby w przyszłym roku walczyć o coś więcej, niż tylko walka o play-off – zdradził kapitan rzeszowskiej Stali w rozmowie z klubowymi mediami.
Doświadczony krajowy lider podkreślił także, jak ważna dla budowy nowej drużyny była stabilizacja i szybkie decyzje kadrowe jego oraz kolegów z toru.
– Tak, no tak jak mówię, też rozmawiałem i z Rasmusem bardzo długo, iż jeżeli my zostaniemy, no to tak naprawdę klubowi będzie o wiele łatwiej dokooptować dobrych zawodników. Też nie ma co ukrywać – zawodnicy patrzą, kto jest w drużynie i jakie są plany, więc łatwiej będzie zmotywować innych zawodników, aby też przyszli. Ale tak jak mówię, my się tutaj bardzo dobrze czujemy. Zarząd staje na wysokości zadania, abyśmy to my mogli tylko robić to, co kochamy, czyli ścigać się w lewo – podsumował.
Zatrzymanie Rasmusa Jensena to dla rzeszowian ruch kluczowy, choć w tej chwili zawodnik walczy z ogromnymi problemami natury dyscyplinarnej. Duńczyk został zawieszony na dziewięć miesięcy przez rodzimą federację po incydencie z udziałem osoby funkcyjnej podczas finału Indywidualnych Mistrzostw Danii. Sprawą zajmują się w tej chwili prawnicy, jednak rzeszowski zarząd pokazał pełne zaufanie do zawodnika, podpisując z nim umowę na kolejny sezon.
Z kolei Josh Pickering to absolutny strzał w dziesiątkę rzeszowskich działaczy. Australijczyk, który wskoczył do składu za Andreasa Lyagera, z miejsca stał się jednym z najskuteczniejszych jeźdźców drużyny, legitymując się średnią na poziomie niemal 1,900 punktu na bieg. Komfort zatrzymania tak silnego zestawienia personalnego pozwala kibicom z Podkarpacia z wielkim optymizmem patrzeć w przyszłość. Przed Stalą teraz kluczowy, wyjazdowy bój w Ostrowie Wielkopolskim, który zaplanowano na 31 lipca.
















