Ależ walka Gąsienicy-Daniel! Ten błąd będzie ją prześladował

2 godzin temu
Miał być pełen gaz i był! Maryna Gąsienica-Daniel walczyła do samego końca w olimpijskim slalomie gigancie, ale nie wystarczyło to na wymarzony i historyczny medal. Polska alpejka, która najlepiej sobie radzi w tej konkurencji, zajęła siódme miejsce. I szkoda tylko błędu, który przytrafił się jej w pierwszym przejeździe. Ale na pocieszenie ma najlepszym wynik w historii swoich startów w igrzyskach.
Jak nie teraz, to kiedy? – powtarzali prawdopodobnie z nadzieją w głosie przed niedzielnym startem Maryny Gąsienicy-Daniel jej kibice. Polska alpejka nigdy wcześniej nie stanęła na podium zawodów Pucharu Świata, ale w tym sezonie dwukrotnie była piąta i to właśnie w slalomie gigancie. Marzenia o medalu olimpijskim w Cortinie d’Ampezzo jednak się nie ziściły.


REKLAMA


Zobacz wideo Lindsey Vohn zachowała się nieodpowiedzialnie? Tajner: o ile to prawda, to jest wyłączona na amen


- Czuję się super, trasa jest bardzo łatwa i różnice są maleńkie. Uważam, iż mój czas jest pod tym względem całkiem dobry i mam szansę przez cały czas ścigać się o wysokie lokaty. W drugim przejeździe pełen gaz. Nic nie mamy do stracenia, mamy tylko do zyskania - dodała uśmiechnięta na zakończenie - deklarowała z uśmiechem Gąsienica-Daniel na antenie TVP Sport po pierwszym przejeździe.
Przejeździe, w którym napędziła nieco strachu, popełniając błąd, po którym zaliczyła wysoki skok i wylądowała na jednej nodze. Na półmetku startująca z numerem 13. zawodniczka zajmowała …13. miejsce, ze stratą 0,7 s do podium i 1,16 do liderki Włoszki Federiki Brignone. Zgodnie z zapowiedzią Polka, która za cztery dni będzie obchodzić 32. urodziny, w drugiej próbie dała z siebie wszystko.
Przed decydującym przejazdem trasę posypano solą, a to oznaczało, iż pojawiły się opady i śnieg stał się wilgotny. Jak tłumaczyli komentatorzy TVP, warunki były przez to większym wyzwaniem. Ale też od razu dodali, iż akurat kto jak kto, ale Gąsienica-Daniel wyzwania uwielbia. W drugiej próbie - tak jak w pierwszej - ruszyła z pełną mocą. Idealnie nie było, bo w pewnym momencie miała problem z równowagą.
- Postawiło ją na chwilę, zbyt długi ten zakręt, ale na razie nieźle. Jest prędkość - relacjonował komentator.


Polka zanotowała czas 1.09,86, ale niech nie zmyli nikogo fakt, iż w pierwszej uzyskała 1.04,39. Eksperci zwracali uwagę, iż drugi przejazd był lepszy technicznie, a Gąsienica-Daniel miała większą kontrolę. Wystarczyło to na awans o sześć pozycji.
Niedzielne nadzieje związane z 31-letnią Polką nie brały się znikąd. Jako zawodniczka startująca w igrzyskach po raz czwarty, ma już duże doświadczenie. Do tego chodziło o jej ulubioną konkurencję. Dość powiedzieć, iż 17 razy była w czołowej 10-tce zawodów Pucharu Świata i 16-krotnie właśnie w slalomie gigancie. W tym sezonie dwukrotnie uplasowała się w takich zmaganiach na piątej pozycji, a w styczniu dwukrotnie w Top10. Mało? Cztery lata temu w igrzyskach w Pekinie była w gigancie ósma, a jeden z jej dwóch najlepszych wyników w mistrzostwach świata to szósta lokata w tej konkurencji w… Cortinie d’Ampezzo z 2021 roku.
Do zakończenia występu w tych igrzyskach alejkom pozostał środowy slalom.
Idź do oryginalnego materiału