Pod koniec stycznia gruchnęły informacje na temat zmiany składu reprezentacji Polski. Polski Komitet Olimpijski, wbrew zaleceniom Polskiego Związku Narciarskiego, powołał na igrzyska Michała Jasiczka w miejsce Piotra Habdasa. Był to kolejny odcinek wojny prowadzonej między szefem PKOl-u, Radosławem Piesiewiczem, a Adamem Małyszem - sternikiem PZN.
REKLAMA
Zobacz wideo Dlaczego najlepsi narciarze i narciarki nie nadają butów w bagażu? Maryna wyjaśnia
Decyzja była tym bardziej zaskakująca, iż Jasiczek może wystartować wyłącznie w jednej konkurencji - slalomie, podczas gdy Habdas pojechałby zarówno w slalomie, jak i w supergigancie. Co więcej, Jasiczek od półtora roku nie miał ważnych badań lekarskich, a ostatnie kontrole antydopingowe przechodził cztery lata temu.
Michał Jasiczek nie dojechał do mety w slalomie
Wyniki na poprzednich igrzyskach również przemawiały przeciwko startowi Michała Jasiczka. Tylko raz ukończył olimpijskie zmagania. Było to w jego olimpijskim debiucie na igrzyskach w Soczi - zajął wtedy 23. miejsce. Ta sztuka nie udała się ani osiem lat temu w Pjongczangu, ani cztery lata temu w Pekinie. Jasiczkowi nie udało się też ukończyć slalomów w jego występach na mistrzostwach świata w 2013 i 2017 roku.
Zobacz też: Już wiadomo, czy Norwegowie stracą złote medale
Złą passę 31-letni alpejczyk podtrzymał na trasie w Bormio. Występ Michała Jasiczka trwał zaledwie 22 sekundy. - Historia znowu się powtarza - powiedział Sebastian Szczęsny, komentujący przejazd Polaka na antenie Eurosportu. Cała otoczka wokół startu Jasiczka - nominacja PKOl-u, brak wyników w międzynarodowych zawodach najwyższej rangi, brak odpowiednich badań - wywołała złość u internautów.
Internauci ostro o występie Jasiczka. "Piesiewicz dumny?"
"Może mi ktoś wytłumaczyć, jak koleś, który choćby nie jest dopuszczony do Pucharu Świata i nie ma spełnionych wymaganych badań, jedzie na Igrzyska?" - oto pierwszy z komentarzy. Wielu użytkowników miało pretensje do prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego. "Piesiewicz jest dumny?" "Piesiewicz zadowolony z podmiany na swojego", "To ten nominowany przez prezesa?" - czytamy.
Niektórzy bronili Jasiczka, zwracając uwagę na niesprzyjającą pogodę w Bormio. "Warunki widać nie pomagały", "Może i miał wylecieć, ale litości, wypadło WIĘKSZOŚĆ z 96 zawodników" - i faktycznie, pierwszego przejazdu nie ukończyło aż 49 alpejczyków. Pojawiły się jednak opinie, które są podsumowaniem startów 31-latka na igrzyskach - "Co 4 lata ma pecha".
Złoty medal w slalomie wywalczył Szwajcar Loic Meillard, który wyprzedził o 0,35 sekundy Fabio Gstreina z Austrii. Brąz zdobył Norweg Henrik Kristoffersen, on jednak do zwycięzcy stracił już ponad sekundę. Michał Jasiczek był jedynym reprezentantem Polski w tej konkurencji.

2 godzin temu











