Adam Bednar: To nie był jeszcze szczyt moich umiejętności

stalgorzow.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: 6V2A9084


Adam Bednář gwałtownie wyrósł na jednego z głównych ulubieńców naszych kibiców. Sezon 2025 na krajowym podwórku był dla niego bardzo udany. Czech bowiem zdominował zawody młodzieżowe, a do tego był bohaterem swojej reprezentacji w Mistrzostwach Europy Par do lat 19.

Zacznijmy od czegoś miłego. 24/25 – wiesz co ta liczba oznacza?

To dotyczy moich występów w Indywidualnych Mistrzostwach Czech Juniorów. Poza defektem w Slanym, wygrałem wszystkie pozostałe biegi na przestrzeni pięciu turniejów. To był prawie idealny sposób na obronę tytułu.

Pecha miałeś za to w mistrzowskich seniorów, bo… w nich w ogóle nie wystartowałeś.

Drugi rok z rzędu walka o złoto przeszła mi koło nosa. Dwa lata temu prowadziłem po pierwszej rundzie, ale z drugiej wycofałem się ze względu na chorobę. A z kolei w 2025 roku dosłownie dzień przed zawodami doznałem kontuzji, tutaj w Gorzowie. Może za rok w końcu uda się je wygrać.

Skoro mówimy o zeszłym roku, to widać, iż dwie części sezonu 2025 w Twoim wykonaniu, były asymetryczne. Co było przyczyną?

Na początku mieliśmy pewne problemy sprzętowe. Chwilę nam zajęło, aby je rozwiązać. Kiedy to w końcu osiągnęliśmy, to poszło z górki.

Pomówmy trochę o SGP2. Kontuzja uniemożliwiła Ci start w rundzie eliminacyjnej w Pardubicach, ale pojechałeś w Debreczynie. Tam jednak nie udało Ci się awansować. Straciłeś wiarę, iż pojedziesz w mistrzostwach świata U21?

To wszystko miało wyglądać inaczej. Planem był start u siebie w Pardubicach, gdyż to dawało ogromne szanse na bezpośredni awans. Przez kontuzję musiałem jednak pojechać na Węgrzech. Tam wszystko szło dobrze do startu z pola C, które tam jest zdecydowanie najgorsze. Tor nie pozwalał na walkę, więc przyjeżdżając na metę jako ostatni, straciłem szanse.

Niemniej los się do Ciebie uśmiechnął.

Tak, bo otrzymałem stałą dziką kartę na turniej. Dziękuję za to komisji FIM, iż we mnie uwierzyli. SGP2 to była wspaniała przygoda. Szkoda, iż do medalu zabrakło punktu. Temat występów w SGP2 to temat na inną rozmowę, bo działo się sporo. Zwłaszcza w Rydze.

Jeżeli chodzi o zawody międzynarodowe, to również w tych parowych, byłeś w zasadzie jednoosobową armią.

W zawodach juniorskich tak było. Zdobyliśmy z kolegami wspólnie brązowy medal Mistrzostw Europy Par do lat 19 w Pilźnie. Musiałem o niego powalczyć w biegu dodatkowym. Sporo kibiców cieszyło się z naszego sukcesu. W SoN2 z kolei otarłem się o perfekcję.

A co się stało w Pardubicach? Do momentu finału wszystko szło gładko.

Myślę, iż po prostu nie wytrzymałem. Kilka dni przed Zlatą Prilbą nie było wiadomo, czy pojadę. Wszystko dlatego, iż na niedzielę, zaplanowano pierwotnie nasz mecz z Rybnikiem. Zlatą Stuhę już mam, więc strata była mniejsza. Byłem szczęśliwy, gdy się dowiedziałem, iż pojadę w Prilbie. Startowałem w niej od początku, więc czekała mnie długa przeprawa, aby dojść do finału. To się jednak udało, gdzie po kilku powtórkach nie wytrzymałem i wjechałem w taśmę. Szkoda, bo była szansa na co najmniej podium.

Pomówmy też o Polsce. Występowałeś głównie w U24 Ekstralidze. Jakbyś ocenił sezon na naszym podwórku?

Nie muszę chyba mówić, iż uraz był zdecydowanie najgorszą częścią tego sezonu. Miałem jednak wiele udanych momentów. Ocierałem się o komplety punktów, a w przedostatnim domowym meczu udało mi się wygrać wszystkie swoje biegi. W PGE Ekstralidze dostałem kilka szans i to nie był jeszcze szczyt moich umiejętności. W meczu z Lublinem żałuję upadku, gdy jechałem jako 3. Z Wrocławiem poza pierwszym startem, miałem samo GP. W końcówce było już lepiej. Pogoń w Rybniku za juniorem rywali zapamiętam na długo.

I to Ty wraz z Andersem Thomsenem zamknąłeś sezon 2025.

Cieszę się, iż się utrzymaliśmy. Trochę to potrwało, ale uszczęśliwiliśmy kibiców, a to najważniejsze. Ten długi rozdział zamknęliśmy wspólnie z Andersem. Już wtedy wiedzieliśmy, iż cel zrealizowaliśmy i po prostu chcieliśmy się bawić.

To co dalej?

Chciałbym zdobyć medal SGP2. Ten rok miał być zobaczeniem, co i jak, ale apetyt na sukces urósł. Dobre punktowanie w PGE Ekstralidze również znajduje się na liście priorytetów. Przy okazji dziękuję za wsparcie panu trenerowi Stanisławowi Chomskiemu, który cały czas obserwuje mój rozwój. Do zobaczenia już w marcu!

Idź do oryginalnego materiału