Rosjanka prawdopodobnie miała miłe wspomnienia z Brisbane, gdyż w ubiegłorocznej edycji turnieju doszła aż do półfinału. Tam przegrała 3:6, 6:2 z późniejszą triumfatorką i zarazem w tej chwili najlepszą tenisistką świata, Aryną Sabalenką.
REKLAMA
Zobacz wideo Dart światowym fenomenem? "Miejmy nadzieję, iż nie staniemy się więźniami tego"
18-latka prawdopodobnie chciałaby powrócić do tamtych wyników, gdyż druga część sezonu w jej wykonaniu była koszmarna. Jej podsumowaniem była utrata miejsca w czołowej ósemce rankingu, które dawało prawo gry w WTA Finals. 2026 rok miał być powrotem Andriejewej do wielkiej formy.
Miała być wielka forma, były wielkie nerwy
Pierwszą tegoroczną rywalką Andriejewej była Olivia Gadecki. To reprezentantka Australii o polskich korzeniach, ale przede wszystkim - totalna outsiderka światowego tenisa. Wystarczy wspomnieć, iż zajmuje dopiero 204. miejsce w rankingu WTA. To aż o 195 pozycji niżej od Rosjanki. Istna przepaść.
Przepaść, której nie było widać na korcie w pierwszym secie. Mecz stał raczej na niskim poziomie, zwłaszcza w porównaniu do spotkania Magdaleny Fręch z Lindą Noskovą, rozstrzygającego o tym, która z nich będzie rywalką Mirry lub Olivii w trzeciej rundzie. Andriejewa lepiej weszła w spotkanie i przełamała rywalkę, ale ta po chwili zaliczyła przełamanie powrotne. Ta sytuacja ukazała niedawne oblicze Rosjanki, która na korcie zamieniła się w kłębek nerwów i ostatecznie sensacyjnie przegrała seta 4:6.
Faworytka wyszła z opresji
Po pierwszym secie obie tenisistki zdecydowały się skorzystać z przerwy toaletowej. Zwykle decydują się na nią zawodniczki, które właśnie przegrały partię, więc w przypadku Andriejewej był to zrozumiały ruch. Ale najwyraźniej Gadecki też musiała opanować nerwy, kiedy zdała sobie sprawę, iż we własnym kraju może ograć rywalkę z czołowej dziesiątki rankingu WTA.
Okazało się, iż od początku drugiego seta oglądaliśmy zupełnie inne spotkanie. 18-latka uspokoiła emocje i przede wszystkim zmieniła taktykę gry. Już nie chciała kończyć każdego uderzenia, a zmuszała Gadecki do biegania. Z kolei reprezentantka gospodarzy zupełnie się posypała. Drugiego seta przegrała aż 1:6.
Kiedy w trzecim już na początku została dwa razy przełamana, stało się niemal pewne, iż przegra to spotkanie. Pod koniec meczu obserwowaliśmy już na korcie załamaną reprezentantkę gospodarzy i Rosjankę, która pewnie zmierzała do kolejnej rundy turnieju w Brisbane. Tam jednak czeka ją znacznie cięższe zadanie, gdyż jej rywalką będzie dwunasta rakieta świata, Linda Noskova.
Mirra Andriejewa 4:6, 6:1, 6:2 Olivia Gadecki

1 dzień temu











