Żużel. Znany dziennikarz zniesmaczony! Ostry komentarz o meczu Unia-Sparta!

1 miesiąc temu

Czekański przez lata uczestniczył w dziesiątkach bojów leszczyńsko-wrocławskich. Zarówno w roli dziennikarza, jak i menadżera zespołu. Przez lata różne incydenty wpływały na rosnące napięcie w relacjach obu klubów. Felietonista „Tygodnika Żużlowego” wrócił wspomnieniami do początku lat 90.

– Kiedyś, lata 80., zawodnicy Unii Leszno byli wypożyczani do Sparty Wrocław, a ta, biedna, odwdzięczała się juniorom Byków dwuzaworowymi ligowymi jawami na młodzieżowe mistrzostwa Europy, bo tam one obowiązywały, choć większość polskich drużyn już jeździła na czterozaworówkach. Była sielanka do 1991 roku, gdy Aspro Sparta w barażu, po słynnym powiększeniu najwyższej klasy rozgrywkowej, spuściła Unię Leszno do ówczesnej drugiej ligi. Dodatkowo Sparta skaperowała, jak to się wówczas mówiło, Adama Łabędzkiego, wielką nadzieję Unii. Jak się później okazało, skaperowała nieskutecznie. Leszczyńscy fani oskarżyli mnie o podkradanie ich zawodnika, choć tak naprawdę, to był pomysł coacha Sparty Ryszarda Nieścieruka. I zaczęła się nieświęta wojna między kibicami obu drużyn. Trwa do dziś. w tej chwili Sparta to moja żużlowa Mama, a Unia to Narzeczona. Czyli stosunki jak między teściową i synową. Fatalne – wspomina Czekański.

Żużel. Co z Łagutą po upadkach w Szwecji? Mamy głos ze Sparty!

Żużel. Lidsey rozchwytywany giełdzie?! Jest komentarz jednego z klubów!

Piątkowe starcie było pierwszym ligowym pojedynkiem po nieco dłuższej przerwie. w okresie 2025 rywalizacji w PGE Ekstralidze między tymi ekipami nie oglądaliśmy, bo Byki biły się o szybki powrót na najwyższy szczebel rozgrywkowy.

Przed, w trakcie i po meczu było bardzo gorąco. Nie brakowało regularnych bluzg ze strony kibiców obu ekip, ale także prowokacyjnego zachowania zawodników Betard Sparty. Maciej Janowski fetował wygraną pod sektorem gospodarzy, Artiom Łaguta zanucił z kolei słynną przyśpiewkę: „Unia Leszno to nie jest polski klub”. Jak ocenia te wydarzenia wieloletni dziennikarz?

– Ostatni mecz między tymi ekipami na Smoczyku obfitował w skandale. Najpierw miejscowi wzywali do połamania kości żużlowcom wrocławskim. Potem szły bluzgi, między innymi Łagutę wyzywano od ruskich k… Na koniec po pięknym, zaciętym meczu Maciek Janowski prowokacyjnie cieszył się na motorze przed sektorem leszczyńskich ultrasów z wygranej swojej drużyny. Został za to obrzucony butelkami. Sam potem w wywiadzie przyznał, iż jego zachowanie było może niepotrzebne, ale buchały w nim emocje. Ma u mnie plus za refleksję nad swoim postępkiem, ale nie za tę prowokację. Za to Łaguta przez megafon przed sektorem wrocławskim darł się Unia Leszno…, a tłuszcza odpowiadała mu przyśpiewką… To nie jest polski klub! A jaki? Łaguta jest taki polski? Za takie podjudzanie w profesjonalnej piłce nożnej Artiom byłby skasowany na wiele meczów. I ostro zabuliłby z własnej kiesy. Kibicom można wybaczyć wiele, zawodnikom nigdy. A poza tym, to jakaś schiza, jeżeli Rosjanin, który reprezentuje – sorry, ale się wnerwiłem na tę jego niegodziwość – Festung Breslau, bo tak się w czasie wojny nazywał Wrocław, na niegdysiejszym stadionie Goringa, na który wchodziło się od Hitler Strasse, próbuje pouczać co jest polskie, a co nie – podkreśla dziennikarz.

Żużel. Janowski o zadymie z Unią! Pyta, gdzie są rodzice! „Śpiewali o połamaniu kości!”

– Kibice Unii, fani Sparty i niektórzy jej zawodnicy zachowali się podczas tego popołudnia fatalnie. Brak szacunku dla rywali. Napluli w twarz sportowej rywalizacji, napluli w twarz sobie i Ekstralidze, zwanej najlepszą ligą świata. I mam nadzieję, iż nie pozwoli ona siebie w ten sposób deptać. Czy pozostawi sprawę nietkniętą, narażając się na kolejne plotki, iż jest spolegliwa wobec wpływowej Sparty? Pytam dla kolegi. Tu dwie strony zawiniły. Wart Pac pałaca, a pałac Paca! Niemądrzy kibice obu klubów nie wiedzą, iż prezesi Sparty i Unii lubią się i cenią, a taki Janowski przyjaźni się prywatnie z Piterem Pawlickim. Tylko wojenka fanów jest bez sensu. Jestem nią zniesmaczony. Może na moim pogrzebie wreszcie się pogodzą? Na obu grupach mi zależy, ale ta nienawiść nie może trwać. Sport, żużel ma łączyć ludzi, a nie dzielić, bo ktoś jest z innego miasta. Basta! – kontynuuje.

Publicysta nawiązał również do pozytywnego akcentu na trybunach, czyli momenty, gdy Spartanie uczcili pamięć zmarłego niedawno Roberta Słabonia. Były medalista IMP i zawodnik ekip z Wrocławia czy Lublina został uhonorowany specjalnym transparentem.

– A ja pamiętam, jak śp. Robert Słaboń w meczu z Unią Leszno na Olimpijskim zdobył 18 punktów, wszystkie po walce i wyprzedzaniu, a po meczu fani Byków podeszli pod park maszyn i zgotowali mu owację. Wtedy jeszcze nie było kosy. Podczas ostatniego meczu w Lesznie kibice Betardu Sparty uczcili pamięć swego zmarłego dawnego idola. Dlaczego gospodarze nie zdobyli się na taki gest? Przecież Robert Słaboń był reprezentantem Polski!

CAŁY FELIETON BARTŁOMIEJA CZEKAŃSKIEGO PRZECZYTACIE W NAJNOWSZYM TYGODNIKU ŻUŻLOWYM. JEST ON DOSTĘPNY W KIOSKACH ORAZ TUTAJ.

Idź do oryginalnego materiału