Żużel. Z tatą przemierza żużlowy świat. W Stali Gorzów rośnie duży talent!

1 miesiąc temu

Błysk podczas eliminacji MMPPK i świetny duet z Oskarem Paluchem

Kacper Sobkowiak to zawodnik z rocznika 2010, który coraz częściej błyszczy na żużlowych torach. Sporo mówiło się chociażby o niedawnym występie w eliminacjach Młodzieżowych Mistrzostw Polski Par Klubowych w Poznaniu. Tam stworzył świetny duet z Oskarem Paluchem. Młodzi zawodnicy wyglądali tak, jakby ścigali się razem od lat, a były to… pierwsze tego typu drużynowe zawody młodszego z żużlowców. Sobkowiak wykręcił 15 punktów oraz bonus.

– Na wstępie trzeba powiedzieć, iż po żadnych zawodach my nie popadamy w hurraoptymizm. Jest fajna jazda, fajny wynik, ale to tyle. Wracamy do warsztatu i pracujemy, a o żadnych sukcesach nie rozmawiamy. Nie ukrywam, iż stresu trochę było na tych zawodach, bo na tej pojemności Kacper jeszcze drużynowo się nie ścigał. Młody pokazał jednak, iż się nie boi i wie jak jechać w takich turniejach. Zrobili z Oskarem fajne wyścigi, bo raz jeden drugiego prowadził, a drugim razem było odwrotnie. Dobrze się to oglądało – opowiada Dawid Sobkowiak, tata Kacpra.

– Razem z Oskarem nie trenujemy, bo on jest w pierwszej drużynie, a ja jeszcze uczę się w młodzieżówkach. Wiele okazji do wspólnej jazdy nie mieliśmy, ale w Poznaniu wszystko nam pasowało. Stresu nie miałem. To były zawody, jak zawody – komentuje z kolei zdolny żużlowiec Stali Gorzów.

Żużel. ROW zrobi hit transferowy? To już kiedyś zadziałało! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Było blisko tragedii! Motocykl zapalił się… w busie! (WIDEO) – PoBandzie – Portal Sportowy

Początki łatwe nie były. Koszty ścięły z nóg

Pasja do żużla często przechodzi z ojca na syna. Nie inaczej jest w tym przypadku. Na żużel w rodzinie Sobkowiaków chodzi się od dziesiątek lat. Młody Kacper gwałtownie stwierdził jednak, iż chciałby nie tylko oglądać, ale też czynnie uczestniczyć w czarnym sporcie.

– Tata od lat był kibicem Stali Gorzów i zabierał mnie na mecze. Spodobało mi się bardzo szybko. Na Facebooku zobaczyłem, iż jest nabór do szkółki i bardzo chciałem jeździć. Mama była przeciwko, ale jak tata zadecydował, iż można, to nie było już odwrotu – opowiada dużą z pasją Kacper.

– Ja na początku pchałem Kacpra w moje sporty, czyli sztuki walki. Bardzo mi zależało, aby Kacper też poszedł w sport, bo nie ukrywam, iż on zmienił moje życie. Dyscyplina i zaangażowanie pomogły wyrwać się z takiego ulicznego życia i jego najgorszej strony. U mnie była siłownia, kickboxing, jiu-jitsu i MMA. Kacper zaczął z kolei kickboxing, ale poszedł w żużel. Nigdy bym na to nie wpadł, iż mój syn będzie jeździł dla mojej Stali – wspomina Dawid Sobkowiak.

Szybko pojawiły się jednak pierwsze przeszkody. Na drodze stanęły koszty, które w żużlu są gigantyczne. Tata zrobił jednak wszystko, aby spełnić marzenia syna o rozpoczęciu treningów. Misja zakończyła się sukcesem.

– Nie będziemy owijać w bawełnę. Byliśmy w Wawrowie na minitorze, ale tam koszty nas ścięły z nóg i zweryfikowały. Kacper miał osiem lat i dwa dni mi płakał, iż nie może spróbować. Powtarzałem: „Spokojnie, jeszcze się nadarzy okazja” – opowiada tata i główny mechanik zawodnika.

Żużel. Morris odkrywa kulisy ratowania GP we Wrocławiu! Nie spał całą noc! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Staje w obronie Doyle’a! Dlatego jedzie tak fatalnie – PoBandzie – Portal Sportowy

„Poszliśmy w to całą rodziną”

Co się odwlecze, to nie uciecze. Można powiedzieć, iż to przysłowie sprawdziło się w przypadku Kacpra Sobkowiaka. Trzy lata później, gdy Kacper miał 11 lat, pojawiło się ogłoszenie o naborze do szkółki. Tę szansę młody zawodnik wykorzystał. Ogień jako pierwszy zobaczył u niego… Piotr Paluch.

– Zadzwoniłem do trenera Palucha, spotkaliśmy się na torze crossowym i trener powiedział: „kurczę, nie boi się”. Otrzymał zaproszenie na trening, ale dostał jednak jeden warunek – musiał schudnąć. On trenował od czwartego roku życia sporty walki, ale lubił podjadać. Może słodyczy nie było, ale sporo chrupek. Warunek gwałtownie spełnił, od dawna trzyma dietę i już tej pyzowatości nie ma. Zmieniliśmy system żywieniowy, odrzuciliśmy przetworzone jedzenie – kontynuuje Dawid Sobkowiak.

Mały Kacper gwałtownie za swoją odwagę został nagrodzony. Na jednym z pierwszych treningów trafiło się wyzwanie odkręcenia gazu. Przyszła nagroda, ale i… pierwszy upadek.

– Zasada była prosta – kto pierwszy odkręci gaz, ten dostanie motocykl. Kacper oczywiście był tym pierwszym. Dostał motocykl 250cc, wyjechał na duży tor. Pojechał ślizgiem, wszyscy zrobili duże oczy, a potem zamknął ten gaz, „rybka” i prosto w bandę. Nos spuchnięty, trener mówi, iż Kacper już dziś nie jedzie, a ten w płacz, iż chce dokończyć trening. To się trenerowi musiało spodobać, bo ostatecznie ten trening dokończył – wspomina tata zawodnika.

Szkolenie w Stali Gorzów. Bez klubu nie byłoby żadnego żużla

Wracamy do tematu kosztów. Nie jest tajemnicą, iż ogromne pieniądze na sprzęt wydają największe gwiazdy sportu żużlowego. Wcale inaczej nie jest jednak w przypadku tych młodszych zawodników. Tu również inwestycje są ogromne, a dodatkowo to czy się one zwrócą jest wielką zagadką.

– Klub dał szansę mojemu synowi i ja tego nigdy nie zapomnę. Bez klubu nie byłoby u nas żadnego żużla. Ja pracuję fizycznie, żona również. Nie byłoby nas stać, żeby kupić motocykl za 80 tysięcy złotych. W tych granicach trzeba to liczyć o ile mówimy o nowym, kompletnym motocyklu gotowym do jazdy – opowiada tata zawodnika.

Ważne jest też to, jak klub podchodzi do pracy z młodzieżą. Ci bardziej zaangażowani, robiący postępy byli nagradzani.

– Stal zainwestowała w Kacpra. Dostał motocykl, ubranie na start przygody. Bardzo podoba mi się też podejście i system nagród w klubie. Gdy dostrzeżono zaangażowanie Kacpra to dostał lepsze błotniki, podzespoły motocyklowe. To sprawiało mu dodatkową radość. Wracał ze szkoły, jadł obiad i od razu ciągnął na trening. Nie było głaskania po głowie, a nagradzanie za pracę – tłumaczy Dawid Sobkowiak.

Świadomość sprzętu. Kacper męczył mechaników

Co istotne, młody zawodnik bardzo gwałtownie zagłębił się w żużlowe technikalia. Od najmłodszych lat podpytywał mechaników i trenerów o najmniejsze niuanse. Tata śmieje się nawet, iż momentami mechanicy mieli go dość. Syn potrafił podpytać o każdą śrubkę.

– Zdecydowanie chcę wiedzieć co się dzieje w moim motocyklu. Jak zdarzy się jakiś problem, coś nie będzie działało, to szybciej znajdziemy rozwiązanie. Zawsze jest jedna głowa w parkingu więcej. Do tego po prostu to lubię. Zawsze lubiłem pracować z mechanikami, podpytywać ich o wszystko. Im wiem więcej, tym lepiej – opowiada Kacper Sobkowiak.

– Wyróżniało go też to, iż zawsze dbał o swojej motocykle. Trener pokazywał Kacpra sprzęt za przykład jak to wszystko jest wypolerowane i pięknie wygląda przed treningiem. Czas w warsztacie po prostu jest dla niego wielką euforią – dodaje ojciec młodego żużlowca.

Żużel. Skreślali go po słabszym początku. Teraz poprowadzi Unię Leszno do medalu?! – PoBandzie – Portal Sportowy

Tata i syn wracają do domu z treningu i… analizują

Treningi na stadionie to jednak nie wszystko, co tata i syn wkładają w to, aby praca i szkolenie dała w przyszłości efekty. Tradycją w domu Sobkowiaków jest już analiza materiałów wideo z treningów. Każde zajęcia są odpowiednio omawiane. Następnie Kacper stara się eliminować błędy.

– Szkolenie w Stali jest świetne. Treningi są urozmaicone, podejście trenerów odpowiednie. Do tego wszystkiego dochodzi gorzowski tor, który jest wymagający, ale uczy jeździć. Nie mamy na co narzekać i dziwię się jak różne gromy w ostatnim czasie spadają na klub, bo niczego nam nie brakuje. Staram się jednak jak najwięcej dokładać od siebie i robimy coś jeszcze – zdradza Dawid Sobkowiak.

– Cały czas u nas jest to samo. Nic nie zmieniamy. Od czasu gdy Kacper zaczynał ja wszystko nagrywałem. Gdy wracamy z treningu myjemy się i siadamy do analizy. Klatka po klatce patrzymy ułożenie ciała na motocyklu. Chcemy dbać o każdy detal, bo to zaprocentuje w przyszłości – dodaje.

„Sufitu nie mam”. Tak Kacper Sobkowiak mówi o swojej przyszłości

Kacper urodził się 21 października 2010 roku, a więc w tym sezonie w meczu ligowym go nie zobaczymy. Już słychać jednak, iż dobrym pomysłem byłoby wprowadzanie zawodnika do rozgrywek ligowych od startu kolejnego sezonu. Rywalizacja w składzie będzie duża i Kacper ma tego świadomość. Chce jednak powalczyć o swoje marzenia.

– Oczywiście, iż chciałbym wystąpić w pierwszym składzie Stali Gorzów w przyszłym roku. To jednak nie jest żaden mój czy taty plan. Ja jeżdżę, trenuję, daję z siebie 110 procent. A co z tego będzie? Zobaczymy. Ile wywalczę, tyle będę miał – ambitnie tłumaczy Kacper Sobkowiak.

– A plany na przyszłość? Ja nie daję sobie sufitu. Robię swoje. Chciałbym być wielokrotnym mistrzem świata i pobijać rekordy, ale spokojnie, poczekajmy. Walczę o to, co mogę zrobić tu i teraz – podsumowuje Kacper Sobkowiak.

Kolejnych kroków na żużlowej drodze w rodzinie Sobkowiaków nie byłoby bez wsparcia klubu, ale także pojawiających się sponsorów. Im rodzina jest bardzo wdzięczna, bo umożliwia realizację wielkiej pasji.

– Pracujemy ciężko, fajnie, iż to wychodzi, a adekwatnie zaczyna wychodzić, ale spokojnie. Robimy swoje i zobaczymy gdzie nas to zaprowadzi. Powoli sponsorzy się pojawiają, ale chcę zaznaczyć jedną rzecz. Kacper wszystko, co otrzymuje inwestuje w podzespoły i niezbędne części do motocykli. Chce być najlepszy i każdą złotówkę przeznacza na żużel. Za wsparcie wszystkich dziękujemy i pracujemy dalej – kończy Dawid Sobkowiak.

Jeśli po przeczytaniu materiału jesteście zainteresowani wsparciem młodego i zdolnego zawodnika Stali Gorzów, to zachęcamy do kontaktu z tatą zawodnika, który jednocześnie pełni funkcję jego menadżera. Adres mailowy: [email protected]

Idź do oryginalnego materiału