Żużel. Wygrał już w debiucie! Idzie śladami dziadka?

4 dni temu

Popularny „Śląski Synek” udział w obecnej edycji Indywidualnych Mistrzostw Świata zapewnił sobie poprzez zajęcia drugiego miejsca w Grand Prix Challenge w duńskim Holsted, 8 sierpnia 2025. Już wtedy zaczęły padać komentarze, iż w końcu w pełni będzie kontynuować rodzinne tradycje.

Kacper jest bowiem wnukiem pierwszego polskiego medalisty mistrzostw globu w jeździe indywidualnej, Antoniego Woryny, który wywalczył brąz 1966 r. na torze w Goeteborgu. Wówczas złoty krążek zawisł na szyi Barry’ego Briggsa, a srebrny – Sverre Harfeldta. Polak zaś w końcowej klasyfikacji w pokonanym polu pozostawił m.in. legendarnego Ivana Maugera.

Żużel. Zengota szczery po meczu w Grudziądzu. „Coś drgnęło”

Żużel. Prezes Falubazu mówi dość! Będzie rewolucja u Madsena?!

Rodowity Rybniczanin zadebiutował więc w cyklu FIM Speedway Grand Prix – w roli stałego uczestnika – w okrągłą 60. rocznicę zdobycia pierwszego medalu przez jego przodka. I zrobił to w stylu niemalże niebywałym!

Jeszcze przed sobotnim turniejem pojawiały się głosy, iż niespełna 30-latek może zawojować na niemieckiej ziemi. Niektórzy fanatycy „czarnego sportu” widzieli wychowanka ROW-u choćby na najniższym stopniu podium. Jednakże chyba nikt choćby nie przypuszczał, iż zdoła wygrać te zawody.

Żużel. Męczarnie Michelsena na Motoarenie! Szczerze mówi, że… nic już nie działa!

W Landshut Woryna rozkręcał się z biegu na bieg. Po „jedynce” w swoim pierwszym starcie, przywiózł następnie „dwójkę” oraz „trójkę”. W wyścigu czternastym całej imprezy wjechał jednak w taśmę startową i został wykluczony z powtórki. Choć wtedy stracił możliwość bezpośredniego awansu do Wielkiego Finału, pozostawał dalej w grze o najwyższe cele. Dzięki drugiej lokacie w gonitwie siedemnastej wywalczył przepustkę do etapu półfinałowego. W sumie – po fazie zasadniczej – miał zgromadzonych 8 punktów.

Ciężko oceniane były szanse indywidualnego wiceczempiona Europy juniorów sprzed 12-stu lat na zwycięstwo w pierwszym półfinale. Wszak w tym biegu za rywala miał m.in. jednego z faworytów zawodów, Brady’ego Kurtza. Tymczasem „Woryn” nic sobie z tego nie robił i z racji świetnego momentu startowego pewnie pomknął do mety po uczestnictwo w finałowej gonitwie! Kurtz nie mógł znaleźć sposobu, by choćby skrócić dystans do Polaka. Mało tego, aktualnego srebrnego medalistę SGP minęli – według kolejności – najpierw Jason Doyle, a potem Jack Holder.

Żużel. Fatalny wypadek Pawlickiego i… bydło w Grudziądzu! Skandaliczne zachowanie kiboli!

W ostatnim wyścigu dnia ubiegłoroczny kapitan Krono-Plast Włókniarza Częstochowa dał prawdziwy popis jazdy. Początkowo najlepiej spod taśmy wystrzelili, niepokonany we adekwatnej fazie turnieju, Daniel Bewley oraz Robert Lambert. Obaj Anglicy – na drugiej prostej pierwszego okrążenia – pod bandą stoczyli między sobą zażarty bój. W myśl starodawnego przysłowia „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta” Woryna śmiałym atakiem na wjeździe w drugi łuk wyprzedził przeciwników z Wielkiej Brytanii, nie dając im najmniejszych szans na rozpędzenie się. Polski debiutant z każdym kolejnym metrem coraz śmielej zmierzał w stronę mety i po pokonaniu czterech kółek mógł świętować premierowy triumf w elitarnym cyklu w karierze!

Po zawodach żużlowiec, urodzony w 1996 r., nie dowierzał w końcowy rezultat. Jednocześnie nie krył euforii z powodu regularnego udziału w żużlowym Grand Prix 60 lat po pierwszym medalu IMŚ swojego dziadka Antoniego Woryny. Istotną kwestią jest także fakt, iż Kacper zapisał się jako jedenasty Polak w historii, który zwyciężył w turnieju SGP!

Żużel. Polonia Bydgoszcz zaliczy pierwszą wpadkę? Mówią wprost o trudności w Pile!

Wygląda na to, iż swoją wspaniałą dyspozycję z PGEE Woryna przełożył na rozgrywki w ramach Indywidualnych Mistrzostw Świata. Co prawda była to premierowa odsłona zmagań, ale z pewnością już udowodnił, iż będzie liczył się w walce minimum o czołową „szóstkę”, która zachowa bezapelacyjne prawo startu w przyszłorocznej serii. A może i choćby pokusi się o coś więcej…

W każdym razie przed jeźdźcem i jego teamem jeszcze sporo pracy do wykonania, by na koniec FIM SGP A. D. 2026 mógł cieszyć się z zadowalającego wyniku. Rajder bowiem – również w sobotni wieczór – podkreślał, iż osiągane w ostatnim czasie rezultaty są zasługą nie tylko jego samego, ale i ludzi z nim współpracującymi, którzy niekoniecznie „są widoczni w telewizji, czy social mediach”.

NORBERT GIŻYŃSKI

Idź do oryginalnego materiału