Mama myślała, iż tylko złamał nogę. Dramat zaczął się w karetce

1 godzina temu
Zdjęcie: Upadek Lee Richardsona z sezonu 2011, w domowym meczu z Włókniarzem Częstochowa


Rozegrany we Wrocławiu mecz polskiej ligi z 13 maja 2012 r. miał być dla niego zwykłym dniem w pracy. W pierwszym starcie uczestniczył w kraksie, ale wyglądała ona znacznie mniej przerażająco, niż dziesiątki innych wypadków na torach żużlowych. Po uderzeniu w drewnianą bandę Lee Richardson był przytomny i skarżył się tylko na ból nogi. Dramat zaczął się dopiero w karetce, gdy jego stan zaczął się pogarszać. Zmarł na stole operacyjnym, a przyczyną śmierci były wielonarządowe obrażenia klatki piersiowej, pęknięcie płuca oraz krwotok wewnętrzny.
Idź do oryginalnego materiału