Zanim jednak o tym, co będzie to o tym, co było. Mieliśmy w najlepszej lidze świata koniec rundy zasadniczej. Wrocław pokonał Częstochowę i biorąc pod uwagę ostateczny wynik, jest chyba jedynym klubem, który na tegorocznym dwumeczu, nie z Lwem, a raczej bezzębnym sierściuchem, stracił finansowo najmniej. Jak to mówią, bogatemu to i diabeł dzieci kołysze.
W Grudziądzu z kolei tamtejszy Bayersystem GKM nie wywalczy jednak – ku zaskoczeniu Krzysztofa Cegielskiego i paru innych ekspertów – złotego medalu. Ostatecznie GKM wypadł za wielką czwórkę. Najbardziej żal mi oczywiście Roberta Kościechy, który jeszcze nie tak dawno mało nie przebiegł z euforii nie tylko parkingu na obiekcie Orlen Oil Motoru, ale i całych Alei Zygmuntowskich. Jak to mówią, pycha kroczy przed upadkiem. Czy „upadek” Kościechy faktycznie nastąpi? Nie wiem. Kontrakt ma ponoć w Grudziądzu dwuletni, ale też nie ma takiej umowy, której nie można by było rozwiązać.
W niedzielę z kolei Gorzów o mało co nie wyrwał bonusa w meczu z ekipą z Torunia. W Lesznie, w meczu o „pietruszkę”, podopieczni Rafała Okoniewskiego nagle stracili kontrolę nad sobą oraz motocyklami i oddali dwa punkty ekipie gości. W Metalkasie generalnie niespodzianek nie było. Bydgoska Polonia, pomimo remisu w Łodzi, jest przez cały czas faworytem dwumeczu i – jak twierdzą – mają wszystko pod kontrolą. Rybnik zgodnie z moimi oczekiwaniami pokonał Poznań i coś mi się wydaje, iż te sześć oczek może prezesowi z wąsem do szczęścia wystarczyć. Wypożyczalni quadów w Poznaniu nie brak, a w niedzielę, przy nierównej jeździe Poznania, może być taki pojazd wskazany.
A co poza torowym żużlem? Tu, jak zwykle, dzieje się sporo. Koniec rundy zasadniczej sezonu, pierwsze sukcesy i pierwsze porażki. Dla mnie największym przegranym Ekstraligi jest nie kto inny, jak Stelmet Falubaz Zielona Góra, którego przed sezonem sportowo widziałem w pierwszej czwórce. Sukces z kolei bez wątpienia w Łodzi, gdzie nie dość, iż zrobili fajne Grand Prix, to jeszcze awansowali do play-off. W nagrodę zawodnicy i mechanicy mają wybrać się na Ibizę i taki gest to ja rozumiem, choć znając oryginalność prezesa i voucher do zakładu pogrzebowego by mnie wcale nie zdziwił.
Żużel. Ten transfer zakończy się katastrofą? „Statystyki są bezwględne” – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Tungate chce dokonać cudu! Dlatego został we Włókniarzu – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Falubaz chce zaskoczyć Stal Gorzów! Będzie niespodzianka na derby! – PoBandzie – Portal Sportowy
Oprócz sobotniego mundialu mamy, o czym na wstępie wspominałem, play-downy, czyli Robert Kościecha i jego podopieczni będą łapali formę z częstochowskim Włólkniarzem. W drugiej parze mamy czwarte w tym sezonie derby lubuskie. Czemu czwarte, a nie trzecie? We wtorek mieliśmy trzeci pojedynek, ale nie sportowy, a finansowy. Tak się życie układa niespodziewanie, iż oba lubuskie kluby doczekały się w tym sezonie finansowej symetrii. W jednym i drugim brakuje finansów. Finansowe derby we wtorek wygrał Falubaz, który od ratusza w ramach operacji „łata” wytargał pół miliona złotych więcej aniżeli sąsiad z północy. To wsparcie miasta plus kolejne dwa jakoś zorganizowane przez klub ma sprawić, iż w klub zaangażuje się rodzina Dalewskich i dla mnie to nie światełko, ale światło w tunelu oraz nadzieja na to, iż Falubaz pod każdym względem ponownie będzie piął się w górę.
Z kolei w Gorzowie scenariusz powtarza się dość systematycznie i osobę ze Stali Gorzów można wpisywać już corocznie jako stałego gościa na radzie miejskiej. Co z tym Gorzowem będzie dalej? Nie wiadomo. Dla mnie światełka tam, w przeciwieństwie do Zielonej Góry, niestety brak, a jeszcze słyszę, iż jak prezydent się nie „odobrazi” za wyrzucenie Patryka Broszki oraz Jacka Gumowskiego i mocno „kurka” nie odkręci, to i udziałowcy będą mieli dość swoich udziałów w klubie. Ja życzę Staleczce jak najlepiej, ale też fajnie by było gdyby wszyscy nią kierujący zachowali powagę i nie zaklinali publicznie rzeczywistości. Gdzieś tam się natknąłem na informację, jak to mocno wzrosły zarobki zawodników Stali. W 2021 roku zarabiali tylko 3,5 mln złotych. Teraz zdecydowanie więcej, bo ponad 13 baniek. Nie wiem tylko po co to czarowanie. Jestem przekonany, iż gdybyśmy do oficjalnych kontraktów sprzed paru lat dodali jeszcze „inne umowy” wyszłoby zdecydowanie więcej.
– Te kwoty to taki pic na wodę pod publikę. Nic więcej. Pytanie ile zawodnikom sypali sponsorzy i czy dostawali jeszcze coś ze stowarzyszenia – pisze mi jeden z działaczy. W Grudziądzu z kolei zaczyna się medialna sonda po radnych za czy przeciw, żeby dosypać do tamtejszego cyrku lewoskrętnych jakieś cztery miliony złotych. Ja do tej czwórki dodałbym jeszcze parę stówek na sztuczne ognie. Te ostatnie, odpalone prawie w połowie zawodów z Motorem, idealnie się wkomponowały w „mistrzostwo” Grudziądza też w połowie, ale sezonu.
Sprawa generalnie wygląda zatem tak. Mamy, jak to mówi centrala, zaj**** standingi finansowe w klubach, ale i początek corocznej żużlowej… magii budżetowej. W tym roku w żebraniu o kasę coś jednak do zmiany. Nie tylko Gorzów, ale i całe lubuskie pany. Zaraz do Falubazu i Stali dołączą kolejni z wszystkich lig możliwych. Najbardziej śmieszy mnie fakt, iż w kasach miejskich „nie ma pieniędzy na nic”, dopóki w rubryce nie wpisze się magicznego określenia „promocja przez sport”. Wtedy nagle miliony odnajdują się same pod wycieraczką w urzędzie. Kibice zadowoleni, posady działaczy na jakiś okres uratowane, a mieszkańcy znowu zrzucili się na kółka, które kręcą się w kółko. Działacze żebrzą po ratuszach, zawodnicy siedzą i jak świstak zawijają nie sreberka, a banknoty i się tylko w głos z durnoty działaczy śmieją…
No i prawie na sam koniec słów parę o kalendarzu. „Spece” Ekstraligi nagle postanowiły zmienić kalendarz rundy finałowej. Faktycznie sporo czasu zajęło im przestudiowanie kalendarza, który znany był w marcu i dojście do wniosku, iż finał ligi może kolidować z Grand Prix. Dodatkowo rewanżowe mecze o medale przeniesiono na termin, w którym na Stadionie Olimpijskim odbywa się… Międzynarodowa Wystawa Psów Rasowych, a obiekt jest zajęty. Krzyknęli zatem eureka i terminy zmienili, wysadzając w kosmos kibiców, zawodników i organizatorów różnych imprez nie tylko żużlowych. Problem ma Betard Sparta, która wywalczyła sobie rewanż medalowego meczu na torze. W Czechach też pewnie są zawiedzeni. To w końcu termin wielkiego święta żużla za naszą południową granicą, czyli Zlatej Prilby.
Żużel. Finał przełożony na… wystawę psów?! Mamy głos Sparty i PGE Ekstraligi – PoBandzie – Portal Sportowy
A na koniec sprawa Gniezna. Dostało mi się w komentarzach tydzień temu, iż jadę po Gnieźnie, bronię lenia Krakowiaka, a tu się okazuje, iż pas mówi k olejny lewoskrętny z Pierwszej Stolicy Polski, Kevin Fajer. Przypadków nie ma, są znaki… tragedii finansowej polskich klubów.

1 dzień temu














