Żużel. To największy błąd Kościechy? Trzeba było dzwonić do Golloba!

1 dzień temu

Maksym Drabik to jeden z najlepszych zawodników, jeżeli chodzi o technikę i panowanie nad motocyklem. Mimo to wielu kibiców łapało się za głowy, widząc jego transfer do Grudziądza, ponieważ nie od dziś wiadomo, iż jest to jeden z najtrudniejszych torów do wyprzedzania w najlepszej żużlowej lidze świata. Można było jednak zakładać, iż w klubie pomogą Polakowi odpowiednio „dokleić” sprzęt i wygrywać starty, by na wyjazdach mógł w pełni wykorzystywać swój potencjał i ciągnąć wynik Bayersystem GKM-u Grudziądz.

Żużel. Widziane zza Odry. O mundialu, derbach oraz magii (FELIETON)

Żużel. Finał przełożony na… wystawę psów?! Mamy głos Sparty i PGE Ekstraligi

Po czternastej kolejce rundy zasadniczej dowiadujemy się jednak od Zbigniewa Fiałkowskiego, iż nikt w Grudziądzu nie wyciągnął pomocnej dłoni w kierunku Drabika. Takiemu stanowi rzeczy dziwił się sam Tomasz Gollob, który owal przy ulicy Hallera 4 ma w małym palcu i bez wahania byłby gotowy służyć radą.

Żużel. Tungate chce dokonać cudu! Dlatego został we Włókniarzu

Żużel. Falubaz chce zaskoczyć Stal Gorzów! Będzie niespodzianka na derby!

– Dlaczego nikt, przynajmniej z tego co mi wiadomo, nie pomógł Drabikowi „dokleić się” do tego toru? Przez kilkadziesiąt treningów, przez te siedem spotkań… Sorry, ale powiem wam prywatną rzecz. Rozmawiałem w sobotę z Tomkiem Gollobem, który do mnie zadzwonił, i w tej rozmowie zastanawialiśmy się, czemu nie było telefonu do Tomka z prośbą: „Tomek, przyjedź, podpowiedz”. On grudziądzki tor zna przecież jak własną kieszeń. Przygotowywał go ze świętej pamięci Jerzym Bałtrukowiczem do godziny 23:00 przed zawodami, tam musiało być wszystko idealnie poukładane. Ja bym tutaj winy na tor absolutnie nie zwalał, tylko na to, iż temu chłopakowi (a Drabik ma przecież wielkie papiery na jazdę) po prostu nikt nie pomógł w tym, żeby się do tego owalu dopasować – zdradził Zbigniew Fiałkowski w magazynie „Lewoskrętni”.

Idź do oryginalnego materiału