Żużel. Przeciwległa prosta: PESEL, czyli jak zrobiliśmy z młodości towar luksusowy (FELIETON)

2 miesięcy temu

Na początek czysta. Spójrzmy prawdzie w oczy: w polskim żużlu nie liczy się już to, jak skręcasz w lewo, ale to, co masz wpisane w rubryce „data urodzenia”. Przepis o zawodniku U-24 miał być zbawieniem, a stał się przekleństwem, które wywróciło rynek do góry nogami. Doprowadziliśmy do sytuacji, w której dwudziestoczterolatek jest traktowany jak emeryt, jeżeli nie ma na koncie kompletu punktów, a jego o rok młodszy kolega może przebierać w ofertach jak w ulęgałkach, tylko dlatego, iż „mieści się w przepisie”. To jest strzał w stopę polskiego żużla, oddany z wielką pompą i przy aplauzie prezesów, którzy teraz sami płaczą i płacą.

Żużel. Chciał ratować żużel w Tarnowie! Oto dlaczego się nie udało (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Falubaz chce finału! Wygryzą Spartę lub Motor? – PoBandzie – Portal Sportowy

Whisky na drugie danie. Sezon 2026 będzie ostatnim tchnieniem normalności. Mateusz Cierniak czy Bartłomiej Kowalski to są goście, na których patrzy się z przyjemnością. Oni ten przepis uwiarygadniają. Ale co będzie, gdy zgasną światła ostatniego meczu w 2026 roku? Obudzimy się w rzeczywistości, w której pozycja U-24 stanie się przekleństwem, a zawodnik na nią najbardziej pożądanym towarem na czarnym rynku. Już widzę te pielgrzymki do juniorów, którzy ledwo co zdążyli przetrzeć gogle, z pytaniem: „Synu, a nie chciałbyś zostać milionerem w jeden wieczór?”. To nie jest budowanie sportu. To jest budowanie bańki spekulacyjnej, która pęknie z takim hukiem, iż usłyszą go choćby w siedzibie FIM w Genewie.

Piwo, bo wszystkie inne się skończyło. Ciekawie patrzy się na te transferowe podchody. Toruń bierze Niemca, Gorzów stawia na Norwega, a Grudziądz wypożycza Duńczyka. Polska liga, polskie tradycje, a w kluczowych miejscach składu mamy „Legię Cudzoziemską” w wersji junior. To jest ten słynny „powiew świeżości”? Raczej dowód na to, iż polskie szkolenie, mimo wielkich słów, nie nadąża za regulaminową radosną twórczością. Przewietrzyliśmy ligę ze starych nazwisk, to fakt. Ale w ich miejsce wstawiliśmy ludzi, którzy często na ekstraligowych torach czują się jak turyści na Krupówkach. Niby są, niby coś widzieli, ale z oscypkiem (czytaj: punktem) wracają rzadko. Co interesujące w 2027 ten Niemiec, którego transferem wszyscy byli zaskoczeni będzie w ,,topce” U-24. Kto wie czy już nie jest jak Zielona Góra straszy np. Michałem Curzytkiem.

Została tylko woda z kranu. Gdy nie ma nic innego, pije się co jest. Tak samo prezesi w 2027 roku będą brali zawodników, których dzisiaj nie wpuściliby choćby do parku maszyn jako mechaników. W Pile czy Łodzi już teraz rynek jest tak „przemaglowany”, iż znalezienie kogoś sensownego na pozycję U-24 graniczy z cudem. To jest nic innego jak zapewnienie sobie roku względnego spokoju, podczas gdy zegar długu i braku umiejętności tyka. Jeden sezon bez presji, jeden sezon na „przeczekanie”. Tylko iż w żużlu czekanie zwykle kończy się spadkiem i pustymi trybunami.

Żużel. Kurtz zgarnął mechanika juniorowi Falubazu! Zmiany u lidera Sparty – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Michelsen mógł wylądować w GKM! Jedno wydarzenie wszystko zmieniło! – PoBandzie – Portal Sportowy

Wytrzeźwieć kiedyś trzeba. Żużel nie zaczął się wczoraj i nie skończy się jutro, ale jeżeli prezesi wciąż będą podejmować decyzje pod dyktando PESEL-u, a nie stoperów, to czarno to widzę. Dobrze, iż mamy takich chłopaków jak Wiktor Przyjemski, za których na torze nie musimy się wstydzić i którzy pokazują, iż talent broni się sam, bez względu na przepis. Ale on jest jeden, a miejsc U-24 w dwóch ligach jest szesnaście. Reszta to często tylko statyści w drogich garniturach, których jedyną zasługą jest to, iż urodzili się we właściwym momencie. Kibice prezesom tego nie zapomną, zwłaszcza gdy bilety znów zdrożeją, bo trzeba będzie opłacić kolejną „młodą nadzieję” z zerowym dorobkiem punktowym. Bo jak mawiał klasyk: żużlowiec to nie rurka z kremem, on musi boleć. A nas, od patrzenia na te regulaminowe wygibasy, boli już od dawna.

ŁUKASZ CHRZANOWSKI

Idź do oryginalnego materiału