Żużel. PRES Toruń wyrwał go z Unii! Mówi o Tarnowie i pomocy gwiazd Aniołów (WYWIAD)

2 tygodni temu

Jan Heleniak to bohater jednego z najbardziej zaskakujących transferów tej zimy. Przeniósł się z Unii Tarnów do drużyny mistrzów Polski PRES Toruń. Potwierdzenia dotyczącego samego transferu dokonał w rozmowie z naszym portalem Adam Krużyński, ale sam młodzieżowiec do tej pory jeszcze nie zabierał głosu. Postanowiliśmy zatem porozmawiać z 19-latkiem, który opowiedział nam o tym, jak czuje się w nowej drużynie, kto najbardziej służy mu radą, o przyjęciu przez kibiców czy też o swoich założeniach na 2026 rok.

Jesteś po pierwszych tygodniach z drużyną. Jak oceniasz ten niedawny obóz?

Obóz w Hiszpanii oceniam bardzo dobrze. Przez cały wyjazd było bardzo intensywnie. Dużo trenowaliśmy na motocrossie, rano biegaliśmy, a po południu i zajęciach na crossie jeździliśmy na rowerach. Mieliśmy również treningi z trenerem Radkiem Smykiem. Były różnorodne i bardzo fajne – ćwiczyliśmy na siłowni, na plaży i po prostu na zewnątrz, na murawie. Było więc bardzo rozmaicie. Ogólnie rzecz biorąc, atmosfera między nami, zawodnikami, i wszystkim, co się tam działo, była super.

Zdążyłeś paść ofiarą jakiegokolwiek chrztu?

Chrztu jako takiego nie miałem, bo to nie był mój pierwszy obóz w życiu. Trochę ich już zaliczyłem. Więc obyło się bez chrztu.

Widać, iż złapałeś fajny kontakt z Antkiem Kawczyńskim.

Tak, z Antkiem skumplowaliśmy się adekwatnie od pierwszego dnia, gdy tylko pojawiła się informacja, iż podpisałem kontrakt i będę jeździł w Toruniu. Kilka dni po podpisaniu umowy pojechałem do Torunia i przez jakiś czas mieszkałem u niego, tam gdzie wynajmuje mieszkanie. Później też spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, on również przyjechał do mnie, do Tarnowa. Mamy bardzo dobry kontakt.

Żużel. PRES Toruń nie ma słabych punktów? Tylko to może odebrać im złoto! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Znicze pod stadionem Unii Tarnów! Będzie pikieta i pożegnanie! – PoBandzie – Portal Sportowy

A jakie masz wrażenia po pierwszych treningach na Motoarenie?

Do tej pory nie miałem zbyt wielu okazji, by tam jeździć. Jako początkujący zawodnik startowałem tam na zawodach trzy lata temu, a w tamtym roku byłem raz na treningu – czyli w sumie jeździłem na Motoarenie dwa razy w życiu. jeżeli chodzi o obecne treningi, to mamy za sobą trzy intensywne dni jazdy. Przez pierwszy i drugi dzień starałem się przede wszystkim wyłapać wszystkie kąty na torze. Toruń to taki specyficzny obiekt, na którym po prostu trzeba nauczyć się jeździć i przyzwyczaić się do niego.

Wyobrażałeś już sobie ten moment, gdy poczujesz magię tych zapełnionych trybun?

Oczywiście. Kiedy po treningu myjemy motocykle – tak jak ja ostatnio – i przechodzi się jeszcze po jakieś rzeczy, spoglądając na cały ten obiekt Motoareny, to robi to niesamowite wrażenie. A gdy człowiek wyobrazi sobie, iż wokół siedzi jeszcze tylu kibiców, to wrażenie jest wręcz potężne. Tym bardziej, iż oglądałem w telewizji mecze z Torunia i widziałem, jak kibice dopingują swoją drużynę. To naprawdę robi ogromne wrażenie.

Gdy informacja o Twoim transferze rozeszła się szerzej, zauważyłem w komentarzach duże wsparcie dla Ciebie. Dotarło do Ciebie, chociażby na obozie, jak zareagowali na to kibice z Torunia?

Tak, miałem choćby okazję spotkać się z kilkoma kibicami z Torunia i zamienić parę słów. Bardzo miło przyjęli mnie do drużyny. Powiedzieli, iż będą mnie mocno wspierać, a to naprawdę wywołuje uśmiech na twarzy. Szczególnie po tych cięższych okresach, jakie mieliśmy w Tarnowie, takie słowa tworzą super atmosferę.

Adam Krużyński powiedział, iż byłeś niedofinansowany i chcą umożliwić Ci rozwój na lepszym sprzęcie.

Dokładnie. Sprzęt to podstawa i odgrywa ogromną rolę, ale wiadomo, iż od zawodnika też zależy bardzo wiele – ile czasu i serca wkłada w przygotowanie sprzętu, ile czasu poświęca na treningi fizyczne, ile spędza w warsztacie i jaki ogólnie ma poziom zaangażowania w sport i wszystko, co z nim związane.

Żużel. „Hat-trick” TVP! Sporo żużla w otwartej telewizji! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel wrócił do Rawicza! Oni trenowali na Kolejarzu! – PoBandzie – Portal Sportowy

Powiedz szczerze: jak przyjechałeś na pierwszy trening, stanąłeś w boksie i miałeś obok Dudka, Lamberta, Michelsena czy Sajfutdinowa, to czułeś takie „wow”? Że możesz się uczyć od takich zawodników i iż zawsze mogą podejść z jakąś radą?

Oczywiście. Już na obozie przebywanie w towarzystwie takich zawodników robiło wrażenie, a przez cały wyjazd mieliśmy ze sobą super kontakt. Teraz, podczas tych trzech dni treningów na torze, każdy z chłopaków – czy to Emil, Robert, Patryk, czy Mikkel – podchodził do mnie. Tak samo tata Patryka, trener Baron i wszyscy mechanicy. Każdy wyciąga do mnie pomocną dłoń. Zawodnicy starają się podejść, przekazać jakąś informację czy radę i to jest naprawdę świetne.

Piotr Baron chyba też daje Ci sporo cennych wskazówek?

Od dawna wiedziałem, iż trener Baron to fachowiec najwyższej klasy, co zresztą widać po liczbie medali, jakie zdobywa z klubami, do których trafia. Zobaczyłem to na własne oczy zarówno na obozie, jak i podczas obecnych treningów. Samo to, jak bardzo się we wszystko angażuje, jak świetnie wszystkim zarządza. Zwracał mi uwagę na rzeczy, o których nie miałem wcześniej pojęcia. Podchodzi, koryguje moje błędy, tłumaczy, co robię źle i krok po kroku to naprawiamy. Z treningu na trening jest coraz lepiej.

Czujesz, iż dostałeś trochę taką szansę od losu?

Tak. Odkąd trafiłem do Torunia i wszystko się tak dobrze poukładało, mam o wiele spokojniejszą głowę. To naprawdę fantastyczna szansa. Nie nakładam też na siebie z tego powodu dodatkowej presji. Moim zdaniem presja to najgorsze, co może być, bo potrafi łatwo spalić zawodnika. Robię wszystko ze spokojem i staram się dawać z siebie 100%.

Z mojej perspektywy po tych ostatnich dwóch latach możesz w Toruniu tylko zyskać.

Dokładnie, z takim samym nastawieniem tu przyszedłem – wiedziałem, iż muszę się rozwijać i iż to jest gigantyczna szansa, żeby pójść mocno do przodu.

Jakbyś miał ocenić te dwa lata w Tarnowie… Na wyniki na pewno miał wpływ sprzęt, ale według mnie również cała otoczka wokół klubu. Wydaje mi się, iż w wolnych chwilach trudno było Ci się skupić na kolejnych zawodach, bo miałeś z tyłu głowy problemy wokół Ciebie i drużyny. To był dla Ciebie bardzo ciężki okres?

Starałem się jakoś odcinać głowę od tych problemów, ale wiadomo, iż w takiej sytuacji nie da się jej w pełni wyczyścić. Były zaległości, sprzęt też nie działał w 100% tak, jakbym chciał, problemy z silnikami również nie ułatwiały sprawy. Nie było też osoby, która mogłaby mnie odpowiednio poprowadzić. Dlatego uważam, iż biorąc pod uwagę każdy aspekt, był to naprawdę ciężki okres. Nie da się ukryć, iż nie miałem czystej głowy, bo zaległości i różne inne sprawy cały czas ciążyły. Mnóstwo czasu spędzałem przy sprzęcie, więc pełne skupienie było po prostu niemożliwe.

Kto będzie Ci pomagał przy sprzęcie w Toruniu?

Do tej pory moim mechanikiem był głównie tata. Cały czas jeździ ze mną do Torunia i bardzo mi pomaga, wszystko przy sprzęcie robimy razem. Oczywiście na treningach pomagają mi też dwaj mechanicy klubowi, ale tata na pewno będzie przy mnie. Chciałbym mieć jeszcze jednego, własnego mechanika, ale to, czy się uda, okaże się w trakcie sezonu, jak to wszystko się ułoży.

Jakie masz cele na ten sezon?

Nie zakładam sobie jakichś wielkich celów, bo dopiero tu przyszedłem. Wszystko zweryfikuje to, jak wejdę w sezon i w jakiej będę dyspozycji – to będzie wyznacznikiem tego, co wydarzy się dalej. Chcę przede wszystkim, jak każdy zawodnik, bezpiecznie przejechać cały rok bez żadnej kontuzji, bo urazy mocno ograniczają czas i hamują rozwój. Zakładam po prostu, iż dam z siebie wszystko i pojadę najlepiej, jak potrafię.

A masz takie ciche marzenie, żeby w tym roku zadebiutować w Ekstralidze?

Oczywiście, to takie moje duże, ciche marzenie. Ale zobaczymy, tak jak mówiłem, czas wszystko pokaże. Będę ciężko pracował i starał się na torze, to będzie głównym wyznacznikiem.

W tym sezonie czeka na Ciebie dużo nowych torów. To dobra okazja do rozwoju?

Dokładnie. Będziemy mieli zawody DMPJ, U24 Ekstraligę, do tego treningi, a gdyby udało się jeszcze pojechać w lidze, to już w ogóle byłoby super, ale do tego podchodzę spokojnie. Sama liczba tych zawodów i jazdy będzie miała znakomity wpływ na mój rozwój. Będziemy w ciągłym rytmie meczowym, a jak to u nas mówią: właśnie dzięki temu rytmowi można wchodzić na coraz wyższy poziom.

Dziękuje bardzo za rozmowę.

Ja również bardzo dziękuje.

Rozmawiał: NIKODEM KAMIŃSKI

Idź do oryginalnego materiału