W 2. biegu turnieju w Ostrowie kontuzji doznał Patryk Dudek, przez co nie był zdolny do dalszej jazdy. Według regulaminu w powtórce na torze powinien pojawić się Jakub Krawczyk, który był pierwszym rezerwowym, jednak zaczął on swoją jazdę od następnej serii. Zawodnik o swoich startach dowiedział się w okolicach 3-4. biegu, co przyznał po zawodach.
– Regulamin jest w tej kwestii jasny, czytelny, nie pozostawia żadnych złudzeń. Możemy sobie go tutaj przeczytać. „Kiedy zawodnik z numerem 16 odniósł kontuzję w swoim pierwszym biegu i decyzją lekarza zawodów nie jest w stanie wziąć udziału w następnych biegach, do końca zawodów jest zastępowany przez pierwszego zawodnika rezerwy toru, jeżeli ten dotychczas nie wystartował, a o ile wystartował przez drugiego zawodnika rezerwy toru, o ile dotychczas nie wystartował przez udział w następnych biegach”. Teraz jest najważniejsze zdanie, „z tego należy także rozumieć udział w biegu powtórzonym, z którego zawodnik nie jest wykluczony zastrzyżeniem artykułu 91. ustęp pierwszy”, czyli to chodzi pierwszy łuk, co tutaj w ogóle nie wchodzi w grę. W momencie, kiedy lekarz zawodów orzeknie niezdolności do dalszych startów Patryka Dudka, w jego miejsce wskakuje jak gdyby Kuba Krawczyk, który już od powtórki biegu powinien go zastępować. I tutaj nie potrzeba tu żadnych wielkich interpretacji, rozmyślania nad tym – tłumaczy były sędzia żużlowy, Remigiusz Substyk w programie Lewoskrętni.
Żużel. Oni zabiorą złoto biało-czerwonym? Wskazał faworytów!
Żużel. Problemy Motoru przed kluczowym starciem. „Widać było konkretną niemoc”
– Kuba Krawczyk z momentem podpisania przez lekarza zawodów orzeczenia o niezdolności wskakuje za niego na całe zawody łącznie z biegiem powtórzonym. Może się zdarzyć, iż zawodnik wyjedzie, zdefektuje mu motocykl, czy tam coś się wydarzy, ale to wtedy powinien zostać wykluczony za dwie minuty, o ile w tym czasie nie jest przygotowany do startu. Mało tego, o ile on wtedy nie byłby gotowy do startu, wykluczony za dwie minuty, no to wyjeżdża kolejny rezerwowy, czyli w tym przypadku Filip Seniuk – dodaje.
Były arbiter nie ukrywa, iż mocno był zdziwiony komunikatem spikera zawodów, który zapowiedział powtórkę w dwuosobowej obsadzie. – W momencie, kiedy zjechała karetka z Patrykiem, był komunikat spikera zawodów, iż no niestety, ale Patryk jest niezdolny do kontynuacji zawodów i będziemy mieli powtórkę biegu drugiego w dwuosobowym składzie. No tak się składa, iż przy okazji tych zawodów jako byli sędziowie zorganizowaliśmy sobie takie spotkanie, no i zrobiliśmy duże oczy, dlaczego ma być w dwójkę? Skoro powinien wystartować zawodnik rezerwowy. Pomyśleliśmy, iż być może tutaj spiker po prostu zawodów gdzieś wyszedł przed szereg i nie do końca zna regulamin. Wydawało się, iż to jest w zasadzie niemożliwe – mówi Remigiusz Substyk.
Żużel. Odnalazł formę tuż przed play-off! Poprowadzi Pres Toruń do obrony tytułu?
Żużel. Ledwo co płacą. Lidera… wyrzucają ze składu!
Ponadto wskazał, iż nie tylko sędzia zawodów mógł zareagować na błąd. Żadna z osób funkcyjnych nie zwróciła uwagi na to, iż na torze powinien pojawić się Jakub Krawczyk.
– Ja przypomnę, to nie jest tylko kwestia sędziego, tak? No też niezwykle doświadczony sędzia, ale tam jest powoływane jury zawodów, jest przewodniczący jury, który też ten regulamin powinien bardzo dobrze znać. pozostało w parku maszyn kierownik zawodów, który też ten regulamin powinien bardzo dobrze znać. No Kuba Krawczyk teoretycznie ma licencję, więc też powinien ten regulamin znać, ale tutaj no weźmy pod uwagę, iż zawodnicy z regulaminem czasami są trochę na bakier i Kuba generalnie nie miał chyba pojęcia, iż mógłby już w tej powtórce pojechać. Dodajmy jeszcze to, iż między upadkiem Patryka a powtórką biegu, to minęło przynajmniej kilkanaście minut, bo najpierw Patryk był wyciągany spod bandy, opatrywany gdzieś tam na torze, a później jeszcze była naprawiana banda pneumatyczna, więc był czas, żeby się zorientować w sytuacji. Można było sobie ten regulamin pięć razy jeszcze przeczytać i się zorientować w tym, jak to ma wyglądać, a prawdę powiedziawszy, później chyba pojawiła się taka gdzieś w kuluarach opowieść, iż to niby zawodnicy rezerwowi byli nieprzygotowani – mówi Substyk.
W protokole zawodów nie ma żadnej informacji odnośnie wykluczenia za przekroczenie 2 minut, co powinno mieć miejsce w sytuacji, gdy zawodnik, który miał stanąć pod taśmą, nie pojawił się na starcie. Drugi rezerwowy, Filip Seniuk przyznał, iż nic nie wiedział o tym, iż ma wyjechać.
– Wiemy, iż tak nie było, bo ja dziś też kontaktowałem się z Filipem Seniukiem i on mówił, iż nie wiedział, iż może wyjechać do tego biegu. No to też Filip chyba tutaj jest najmniej winny, no bo pierwszy w kolejce był Jakub Krawczyk – przekazał Bartosz Rabenda.
Żużel. Szykuje się klęska Motoru? Ekspert wskazał faworyta do play-off
Mimo dużego błędu Krzysztof Meyze nie otrzymał żadnej kary, ale za to poprowadzi starcie Bayersystem GKM-u Grudziądz z Orlen Oil Motorem Lublin. Ten mecz zadecyduje o tym, kto uzupełni skład play-off’ów.
– Zawsze było tak, iż o ile jakieś tam dziwne rzeczy się na zawodach zdarzyły, no to już zapobiegawczo sędzia nie był wyznaczany do następnych zawodów. Za błędy regulaminowe na miniżużlu sędziowie wisieli miesiąc, dwa, a tutaj rozmawiamy o finale mistrzostw Polski. To nie jest tak, iż ja nawołuję do zawieszania sędziego. Natomiast wygląda to bardzo dziwnie. Wygląda na to, iż ktoś próbuje przy tym wszystkim zamiatać coś pod dywan czy mataczyć. Od tego finału już trochę czasu minęło i tak naprawdę na temat sytuacji Zmarzlik-Dudek szef sędziów już się zdążył w magazynie wypowiedzieć. Natomiast na ten temat w ogóle jest cicho – zakończył Substyk.

1 tydzień temu














