Mikkel Michelsen bardzo męczy się w tym sezonie, zarówno w meczach wyjazdowych, jak i domowych. Po przerwie od ligowego ściganie Duńczyk zanotowało jednak 2 udane spotkania, co jest dobrym zwiastunem przed nadchodzącą fazą play-off.
Pres Grupa Deweloperska Toruń do hitu 13. kolejki przystąpiła bez Patryka Dudka. Duża odpowiedzialność ciążyła m.in. na Mikkelu Michelsenie, którego ewentualny słabszy występ mógł zdecydować o stracie punktów.
Żużel. Ledwo co płacą. Lidera… wyrzucają ze składu!
Żużel. Wymowny wpis Zengoty! Pokazał, jak żegnają go kibice Unii Leszno!
Duńczyk jednak pod nieobecność kolegi spisał się doskonale. Zanotował drugą w tym sezonie dwucyfrówkę, a Pres Toruń wygrał 48:42. Michelsen nie ukrywa, iż po dobry początku liczył na bonus, ale końcówka należało do gości.
– Wrocław to silna drużyna i nie ma z nią łatwych biegów, ale to było wspaniałe zwycięstwo dla naszej drużyny. Przez chwilę wyglądało na to, iż uda nam się zdobyć również punkt bonusowy, ale Wrocław mocno się odbił, praktycznie od 11. do 15. wyścigu. Myślę, iż tor nieco się zmienił w porównaniu z pierwszymi trzema seriami, ale popełniłem błąd. Przed 11. biegiem niczego nie zmieniłem, co było widać na torze, bo jechałem naprawdę wolno. W ostatnim wyścigu wprowadziłem pewne zmiany, ale choćby tam nie czułem się zbyt dobrze. Wystartowałem naprawdę dobrze, popełniłem poważny błąd na pierwszym łuku i w pewnym sensie nadrobiłem to na drugim, ale potem Brady omal nie uderzył w Emila, co trochę pokrzyżowało mi wyścig. A potem miałem wrażenie, iż przez ostatnie trzy okrążenia po prostu walczyłem o utrzymanie się w wyścigu. Nie czułem się jakoś super szybki, ale wiedziałem, iż jeden punkt jest lepszy niż zero. Wygraliśmy więc i musimy być z tego zadowoleni, ale to był ciężki mecz – przyznał 32-latek po meczu w media center.
Żużel. Będzie dużo testów w Motorze Lublin! Lindgren mówi o planie na GKM
Żużel. Szykuje się klęska Motoru? Ekspert wskazał faworyta do play-off
Mikkel Michelsen nie ukrywa, iż czuje się lepiej na motocyklu niż wcześniej. Pochwały od niego zebrali również juniorzy, a w szczególności Antoni Kawczyński, który rozpoczął mecz od dwóch „trójek”.
– Zdecydowanie czułem się lepiej, a podczas piątkowego treningu czułem się chyba najlepiej w tym roku – przynajmniej na treningu. W pierwszych trzech biegach też czułem się naprawdę dobrze, ale potem tor stał się nieco bardziej śliski. W ostatnich dwóch biegach miałem trochę problemów z prędkością. Jedna pozytywna rzecz dzisiejszego wieczoru – miałem naprawdę, naprawdę dobre starty, których brakowało mi tutaj w tym roku. Myślę więc, iż zrobiliśmy kilka kroków we adekwatnym kierunku. Oczywiście bardzo chciałbym zdobyć więcej punktów, ale aby odnieść dzisiejsze zwycięstwo nad tak silną drużyną, mając jednego zawodnika mniej, musimy też pamiętać, iż Dudka tu nie ma. Życzę mu wszystkiego najlepszego i szybkiego powrotu do zdrowia. Mieliśmy juniorów, którzy musieli stanąć na wysokości zadania, a pierwsze dwa biegi Antka były niesamowite – zakończył.

1 tydzień temu














