Żużel. Nicki wie co to marketing, czyli ostatni gladiator w Gdańsku (REPORTAŻ+ZDJĘCIA)

2 godzin temu

Nie ukrywam, iż patrząc na cenę wejściówki na spotkanie, która wynosiła ponad 300 złotych bardzo sceptycznie podchodziłem do tematu frekwencji. Napiszę więcej, zdradzając nieco kuchni, iż nasze redakcyjne zakłady o liczbę widzów szacowały ją na 30-40 osób. Zaskoczenie spore. O ile na pół godziny przed spotkaniem sala w budynku, gdzie siedzibę ma sponsor Duńczyka Paw Kristensen świeciła pustkami, o tyle po godzinie 16 można było naliczyć lekko ponad sto osób. Nadmienić jednak należy, iż oprócz kibiców pojawili się również specjalnie zaproszeni goście.

Pierwsza godzina zaplanowanego spotkania przebiegała na luźnych rozmowach, oczywiście nie na „sucho”. Zgodnie z harmonogramem pojawił się całkiem nieźle zastawiony szwedzki stół, poparty piwem oraz różnego rodzaju napojami. Jak pierwszą godzinę spędzał duński „internacjonał”? Bardzo aktywnie. Przez całą godzinę podpisywał i wręczał chętnym swoją najnowszą książkę. Oczywiście nie było osoby, której odmówiłby krótkiej rozmowy czy wspólnych zdjęć.

– To tak naprawdę jedyna okazja dla mnie, aby móc z bliska zobaczyć i porozmawiać z Nickim, który – jak się okazuje – jest mega sympatycznym człowiekiem prywatnie, nieco innym od tego jakiego widziałem w telewizji podczas zawodów – mówił nam jeden z uczestników spotkania.

Ponad dwie godziny, z krótką „gastronomiczną” przerwą trwał talk-show z Nicki Pedersenem. Co ciekawe, podczas rozmowy Duńczyk nie unikał odpowiedzi na żadne pytania, choćby te mocno poszerzające prywatne „wątki” zawarte w autobiografii.

– Zawsze chciałem wygrywać i wszystko temu podporządkowałem. Nie jeżdżę dla żużlu po to, aby mieć kolegów, ale po to, aby wygrywać. Co czułem jak „otwierałem” się i wracałem pisząc książkę do przeżyć sprzed lat. Nie zawsze oczywiście było to łatwe ale chciałem aby było napisane uczciwie – opowiadał były już zawodnik ROW Rybnik.

Co interesujące spotkanie z Nickim nie prowadził wyspecjalizowany telewizyjnie dziennikarz a nie kto inny jak właściciel firmy 3PLOGISTICS, Paw Kristensen który naprawdę doskonale się w tej roli sprawdził. Pytania do gwiazdy żużla nie były najprostsze, nie brakowało również humoru.

  • Pytasz mnie ile się do tej rozmowy przygotowałem? Powiem Ci iż jak wiesz na co dzień zajmuję się czymś innym ale znam się z Nickim ponad dwadzieścia lat, ułożyłem sobie pytania w głowie a potem siadłem i „poleciało”. Żadnych specjalnych przygotowań nie było. Żywioł – mówił mi współgospodarz piątkowego spotkania.

Po blisko dwóch godzinach rozmowy nie zabrakło czasu w pytania od gości a po nich nie zabrakło oczywiście kolejnej rundy zdjęć i rozmów duńskiego mistrza z gośćmi.

  • Powiem Wam jedno iż takie spotkanie to całkiem niegłupia sprawa. Dobrze zorganizowane, przygotowane a i słuchując Nickiego można było się wielu ciekawych rzeczy dowiedzieć. Nicki jednak wie co to marketing i potrafi doskonale się „sprzedać”. Takie spotkanie z kibicami tylko to potwierdza – stwierdził nasz redakcyjny kolega Karol Płonka.

Pod tym ostatnim stwierdzeniem podpisujemy się oczywiście i my. Swoją drogą nie jest wcale wykluczone iż w okresie zimowym takie spotkania innych zawodników ze swoim kibicami w atmosferze „kawy i herbatki” nie cieszyłby się zainteresowaniem. My to piątkowe jak i kibice opuściliśmy ukontentowani.

Idź do oryginalnego materiału