Stracił dwa lata przez zawieszenie. Klub ogłasza kolejny transfer

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Jeden wieczór na Perry Barr zmienił obliczę kariery jednego żużlowca. Nick Morris odmówił udziału w teście antydopingowym, a po śledztwie został zawieszony na blisko dwa lata. Morris wrócił do Australii i pracował jako listonosz, odliczając czas do powrotu. Zaraz po upłynięciu kary, Berwick Bandits zgłosili się po usługi „Morry”, który powracał w naprawdę przeciętnym stylu. Jednakże gwałtownie parafował umowę z Sheffield Tigers, a w ważnym biegu sezonu doznał wstrząsu mózgu. Działacze z Berwick zdecydowali się na przedłużenie kontraktu.

Dobry zawodnik

Nick Morris może się cieszyć, iż powrócił w trakcie sezonu. Jego średnia kalkulowana jest znacznie niższa, dzięki czemu łatwiej go wkomponować do składu. Poza tym ostateczny wynik na poziomie 1,863 pkt/bieg nie jest czymś, z czego należy szydzić. Morris pod koniec sezonu jechał znacznie lepiej, powracając do formy sprzed zawieszenia. To właśnie wtedy rywalizował z powodzeniem dla Optibet Lokomotiv Daugavpils, a do tego zdobywał przyzwoite punkty dla Leicester Lions oraz Birmingham Brummies.

Berwick Bandits chcą stworzyć zespół, który stawi czoła najlepszym na domowym torze. Dlatego też ważne było pozostawienie na swoim terenie tak mocnego punktu, jakim był Nick Morris. Australijczyk osiągnął średnią biegową na poziomie 2,325 i znalazł się na liście priorytetów Stewarta Dicksona.

Drugie nazwisko

Bandits nie zwalniają tempa i stawiają na kolejne twarze. Peter Kildemand został ogłoszony numerem jeden na przyszły sezon, co nie powinno nikogo zaskakiwać. 36-latek odnalazł się na Shelfield Park i przez cały czas stara się odbudować reputacje. Jazda w lidze brytyjskiej gwarantuje mu regularną liczbę startów, a ponadto stabilne zatrudnienie. Nie wiemy jeszcze, co dokładnie mają zamiar zbudować działacze z północy Wielkiej Brytanii. Mamy jednak pewność, iż nazwiska robią wrażenie na rywalach.

Nick Morris
Idź do oryginalnego materiału