Żużel. Michelsen brutalnie szczery po porażce ze Stalą! „Skopali nam tyłki”

5 dni temu

PRES Toruń zakończył fazę zasadniczą porażką w Gorzowie. Podopieczni Piotra Barona ulegli miejscowej Stali 38:52. Dla torunian to spotkanie w kontekście układu tabeli nie znaczyło kompletnie nic, jednak mogło być dobrym poligonem przed kluczową fazą sezonu. Z optymistycznymi odczuciami ze stadionu im. Edwarda Jancarza mógł wyjechać Mikkel Michelsen, który zapisał przy swoim nazwisku dziewięć punktów, triumfując w dwóch ostatnich wyścigach.

Duńczyk był drugą najjaśniejszą postacią w drużynie z Grodu Kopernika. Sam podkreśla, iż byli tego dnia słabsi od Stali Gorzów, ale ten mecz nie był dla nich sprawą życia i śmierci. Najważniejsze rozdanie rozpocznie się już za dwa tygodnie, kiedy to ruszy faza play-off PGE Ekstraligi. Michelsen nie szczędził jednak dosadnych słów i bez pardonu ocenił początek swojego występu:

– Gównianie. Wiadomo, iż ten mecz nie był dla nas sprawą życia i śmierci, ale fajnie byłoby zakończyć rundę zasadniczą przed play-offami mocnym akcentem. Prawda jest jednak taka, iż po prostu skopali nam tyłki. Do tego uciekł nam punkt bonusowy, więc krótko mówiąc – dostaliśmy lanie. Sytuacja nie jest idealna. Początek zawodów był dla mnie bardzo trudny. Nie czułem się dzisiaj na motocyklu zbyt komfortowo, dopóki… Prawdę mówiąc, w pełni komfortowo poczułem się może dopiero w swoim ostatnim wyścigu. Na szczęście te dwa ostatnie biegi były chociaż miłym akcentem na sam koniec – przyznał szczerze Duńczyk.

Żużel. Dobrucki odpowiada Zengocie! Odrzucił… ponad dwa miliony z Unii Leszno?! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Arbiter wypaczył wynik meczu? Pawlicki i Lebiediew grzmią!

Żużel. Falubaz w Lesznie jak w domu! Myszy zdobyły teren Unii! (RELACJA)

Mimo słabego wejścia w zawody, zawodnik toruńskich „Aniołów” zdołał wyjść z dołka. Pierwsze trzy starty i zaledwie trzy oczka na koncie Michelsena, zostały nadrobione świetną końcówką, kiedy to dwukrotnie mijał linię mety jako pierwszy. Taki finisz pozwala zawodnikowi odetchnąć z ulgą i wyjechać ze stadionu z myślą, iż sprzęt ostatecznie działa. Jednak aby to osiągnąć, między trzecią a czwartą serią startów musiał on wywrócić ustawienia w swoim motocyklu do góry nogami.

– Zmieniłem kompletnie wszystko. Nie będę kłamał, Gorzów absolutnie nie należy do moich ulubionych torów. Powtarzam to od blisko dziesięciu lat – naprawdę nie przepadam za przyjazdami tutaj. zwykle udaje mi się jednak odjechać tu całkiem przyzwoite zawody i myślę, iż dzisiejszy występ też można podpiąć pod kategorię „przyzwoitych”. Mimo to, oczekiwałem dziś od siebie znacznie więcej. Ostatnio czułem się na motocyklu naprawdę dobrze, a sam tor był dzisiaj wręcz świetny do ścigania. Po prostu brakowało mi prędkości – wytłumaczył żużlowiec gości.

Żużel. Stal Gorzów leje PRES Toruń! Prawie wrzucili GKM na Falubaz! (RELACJA)

Żużel. Gorąco na trybunach w Gorzowie! Fani z Torunia chcieli ukraść flagę! (WIDEO)

Z perspektywy trybun można było odnieść wrażenie, iż Norick Bloedorn, który dwukrotnie wyjeżdżał na tor w parze z naszym rozmówcą, nie dogadywał się z nim najlepiej. Świadczyły o tym sytuacje torowe, w których Niemiec przeszkadzał Duńczykowi w zbudowaniu prędkości. W ferworze walki nie wynikało to jednak ze złośliwości Bloedorna, ale z meczowych realiów i braku miejsca na torze, co wyraźnie podkreśla 30-latek: – To jest żużel, takie rzeczy się na torze zdarzają. Nie zamierzam tego jakoś szeroko komentować. Na pewno nie ułatwił mi zadania w tym biegu, ale cóż, bywa i tak – skwitował na koniec rozmowy z naszym portalem Mikkel Michelsen.

Idź do oryginalnego materiału