Na otwarcie zawodów lepszym startem wykazała się para gości: Jakub Miśkowiak i Sebastian Szostak. Za ich ściganie wziął się Bartłomiej Kowalski, a Szostak musiał uznać wyższość też Artioma Łaguty. W wyścigu juniorskim Marcel Kowolik i Mikkel Andersen wykazali się znacznie lepszym startem od swoich oponentów. O ile Alan Ciurzyński był z gospodarzami jeszcze w jako takim kontakcie, o tyle mniej doświadczony Paweł Caban tracił już naprawdę dużo. Jaimon Lidsey jako pierwszy ruszył do potyczki trzeciej. Blisko niego trzymał się jeszcze Rohan Tungate, ale odpuścić nie chciał Artiom Łaguta, który przy krawężniku wysforował się na czoło stawki. Koszmarnie wolny Kurtz zdołał minąć jedynie swojego rodaka Jaimona Lidseya. Serię zamknął remis, w którym po raz kolejny całą resztę w pokonanym polu zostawił Jakub Miśkowiak. Podopieczni Piotra Protasiewicza mieli o tyle ułatwione zadanie, iż stawkę zamykał jadący jako rezerwa taktyczna Alan Ciurzyński. 15:9 to stan rywalizacji po pierwszej serii.
Żużel. Woli pograć niż… pić alkohol na mieście. Sadurski szczerze o nowej pasji (WYWIAD)
Żużel. GKM i Motor jadą o wszystko! Będzie pogrom na Olimpico?
Bartłomiej Kowalski przewodził stawce biegu piątego po tym, jak stracił Brady Kurtz. Za plecami Kowalskiego pojawili się obaj rywale, a jeszcze Miśkowiak znalazł na niego sposób. Brady Kurtz przebudził się w swoim trzecim starcie, a łącznie szóstym wyścigu meczu. Pod bandą napędzał się Marcel Kowolik, ale starsi zawodnicy byli lepsi. Alan Ciurzyński niespodziewanie najszybciej zareagował na zamek taśmy startowej w siódmym wyjeździe na tor. Rohan Tungate i Maciej Janowski poprzepychali się nieco, z czego skorzystał żużlowiec gospodarzy. Łaguta ograł obu rywali, dołączając do partnera i domykając podwójny triumf. Ósmy i, jak się okazało, ostatni wyjazd na tor to kolejny triumf niepokonanego dziś Jakuba Miśkowiaka, który wypchnął na szeroką Brady’ego Kurtza. Australijczyk „wisiał” na Polaku, ale nic nie wskórał. Lepszy od Mikkela Andersena był Sebastian Szostak, a więc 4:2 dla gości. Spotkanie kończy się triumfem gospodarzy 27:21. Bonus zostaje we Wrocławiu.
14. runda PGE Ekstraligi Betard Sparta Wrocław – Krono-Plast Włókniarz Częstochowa 27:21 (pierwszy mecz 48:42, bonus Betard Sparta)
Betard Sparta Wrocław: 9. Artiom Łaguta 6+2 (1*,3,2*),10. Maciej Janowski 5 (2,3), 11. Bartłomiej Kowalski 4 (2,2), zastępstwo zawodnika, 13. Brady Kurtz 6 (1,0,3,2), 14. Mikkel Andersen 3+2 (2*,1*,0), 15. Marcel Kowolik 3 (3,0), 16. Nikodem Mikołajczyk NS
Krono-Plast Włókniarz: 1. Sebastian Szostak 2+1 (0,1*,1), 2. Jaimon Lidsey 2 (0,2), 3. Jakub Miśkowiak 12 (3,3,3,3), zastępstwo zawodnika, 5. Rohan Tungate 4 (2,1,1), 6. Paweł Caban 0 (0), 7. Alan Ciurzyński 1 (1,0,0)
Bieg po biegu:
1. MIŚKOWIAK, Kowalski, Łaguta, Szostak 3:3
2. KOWOLIK, Andersen, Ciurzyński, Caban 5:1 (8:4)
3. ŁAGUTA, Tungate, Kurtz, Lidsey 4:2 (12:6)
4. MIŚKOWIAK, Janowski, Andersen, Ciurzyński 3:3 (15:9)
5. MIŚKOWIAK, Kowalski, Tungate, Kurtz 2:4 (17:13)
6. KURTZ, Lidsey, Szostak, Kowolik 3:3 (20:16)
7. JANOWSKI, Łaguta, Tungate, Ciurzyński 5:1 (25:17)
8. MIŚKOWIAK, Kurtz, Szostak, Andersen 2:4 (27:21)

1 tydzień temu














